DZIŚ

Światowy Dzień KosmosuŚwiatowy Dzień Różnorodności Kulturowej

CZY WIESZ, ŻE

Ponad 80% gmin zleciło NGOs realizację zadań publicznych, przeznaczając na to łącznie ok. 1mld 200 mln zł (2009 r.).

Rowerem na ratunek Bałtykowi

Dominik Dobrowolski zamierza w te wakacje objechać rowerem Bałtyk, promując recykling i niezaśmiecanie naszego morza. Rozmawiamy z nim o przygotowaniach do wyprawy na ratunek Bałtykowi, której patronuje portal ngo.pl.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): opr. red. ngo.pl

2010-05-27, 02.43

Cycling Recycling, tak nazwałeś kolejną swoją wyprawę z misją…

Dominik Dobrowolski: – Pomysł na połączenie moich pasji podróżniczych i ekologii chodził mi po głowie od dawna. Dwa lata temu pierwszy raz zorganizowałem wyprawę z misją. I to tak naprawdę przez ngo.pl, bo przed wakacjami mądrzyłem się w Waszym portalu, jak można, a wręcz należy, spędzać wakacje, tak aby dobrze wypocząć, ale także jak najmniej zaszkodzić środowisku. Mądrości te byłyby tylko pustymi hasłami, gdybym na swojej skórze (a dokładnie siedzeniu) ich nie zastosował. Razem z przyjacielem i naszymi rodzinami zaplanowaliśmy wcześniej wyjazd na kemping w Alpy Julijskie, aby trochę się tam powspinać. Z tym, że cała ferajna postanowiła zatruwać powietrze i klimat spalinami oraz dwutlenkiem węgla wybierając na środek transportu swoje samochody, ja zaś wsiadłem na rower w Pruszowicach koło Wrocławia (tu mieszkam) i po ośmiu dniach pedałowania bocznymi dróżkami zatrzymałem się u podnóża Trigławu - najwyższego szczytu Alp Julijskich.
To jest naprawdę ekscytujące czuć wiatr we włosach oglądając świat z siodełka, bukszprytu czy zwisając na linie. Zadrą w tym przeżywaniu są jednak wszędobylskie śmieci przy drodze, w lesie, w oceanie, niesione w nurcie rzek, pozostawiane na szczytach górskich czy na pięknych plażach, jak nasze cienie! To jak żywe rany w mojej głowie i sercu, i jednoczesne wkurzenie z bezsilności i wstyd za innych. Nawet w najpiękniejszych tatrzańskich wioseczkach górale wysypują regularnie śmieci do Dunajca, mówiąc „mój dziad wyrzucał, ojciec wyrzucał, to i ja będę wyrzucał” – oczywiście wszystko prędzej czy później trafia do Bałtyku.
Walczę ze „śmieciarzami”. Ostatnio takiego bałwana zauważyłam na A4ce. Wyrzucił puszkę wjeżdżając na autostradę. Zajechałem mu drogę i upuściłem sobie trochę słownej żółci. Widział w moich oczach obłęd i intensywną gestykulację, więc miał pietra, że nie trzymając kierownicy spowoduję kraksę. Może drugi raz już niczego nie wyrzuci. Mi trochę ulżyło, ale puszka została w rowie.
Czasami wydaje mi się, że braknie mi siły w walce ze „śmieciarzami” i wówczas marzę o przeniesieniu się do np. północnej Skandynawii – tam nie ma śmieci – to znaczy są, ale na swoim miejscu – czyli w pojemnikach do selektywnej zbiórki, w kompostowniach czy spalarniach z odzyskiem energii. Przychodzą mi do głowy także zbyt radykalne nie „non violence” rozwiązania w stylu karabin maszynowy lub eutanazja, więc aby te koszmarne myśli przegonić, wsiadam na rower pierwszego lipca i pedałuję wokół Bałtyku. Już bardziej na serio; Cycling-Recycling to oczywiście symbol – hasło –reklama i moje indywidualne zobowiązanie.
Dlaczego akurat Bałtyk?
D.D.: – Bo jest nieco mniejszy niż Pacyfik, więc szybciej go objadę. Mieszkamy nad Bałtykiem. To wspólne morze, które wymaga wspólnej troski. Niestety przez ostatnie sto lat wspólnie je zaśmiecamy. To przykre, ale Polska jest w czołówce państw to czyniących. Trochę mi wstyd zatem za moich rodaków (za siebie także). Bałtyk jest jednym z najmniejszych mórz świata. Jest jednocześnie morzem śródlądowym, położonym w głębi kontynentu europejskiego. Jedynym miejscem, gdzie łączy się przez Morze Północne z Atlantykiem są wąskie cieśniny duńskie. W związku z tym wymiana wody w Bałtyku następuje bardzo powoli. Musi minąć 30 lat, aby została wymieszana z wodą oceaniczną. Dlatego wszystkie wprowadzane do Bałtyku zanieczyszczenia (odpady, ścieki) pozostają w nim przez okres jednego pokolenia Europejczyków. Powstające i zwiększające się każdego roku w krajach nadbałtyckich ilości odpadów, ścieki rolnicze, komunalne i przemysłowe to ogromne zagrożenia dla Bałtyku. Ścieki ze statków i jachtów, zagrożenia wielkich tankowców, zwiększają ryzyko katastrof ekologicznych. Rabunkowe odłowy ginących gatunków ryb. Brak morskich rezerwatów, które mogłyby ochronić bioróżnorodność Bałtyku. To konkretne problemy możliwe do rozwiązania. Jest jednak podstawowy warunek; mieszkańcy państw nadbałtyckich muszą zacząć działać.
Co to jest Dekolog Bałtycki?
D.D.: – Kluczowym przesłaniem wyprawy jest zbiór dziesięciu podstawowych (eko)przykazań, które bezwzględnie muszą być przestrzegane we wszystkich krajach nadbałtyckich, aby uratować wspólne morze przed najpierw degeneracją i później biologiczną śmiercią. To właśnie jest „Dekolog Bałtycki” . „Dekolog” będzie promowany podczas mojej wyprawy. Już przetłumaczyłem go na rosyjski, angielski, szwedzki. Przetłumaczę na wszystkie nadbałtyckie języki aby dotarł do wszystkich nadbałtyckich mediów, organizacji, samorządów i rządów. Czym więcej osób pomoże nieść ten „kaganek oświaty”, tym „Dekolog” dotrze do szerszego grona obywateli. Zatem proszę o pomoc w promocji wyprawy, promocji „Dekologu” choćby na stronach www, blogach, w emailach. Zachęcam też do przyłączania się do wyprawy. Wyprawa jest otwarta, ale nie jest zorganizowana. To znaczy, że ktokolwiek będzie chciał razem ze mną jechać musi sam o siebie zadbać, począwszy od roweru, poprzez pedałowanie, wyżywienie czy spanie. Oczywiście jak trzeba będzie sobie pomóc, np. w sprawach rowerowych, to oczywiście służę pomocą. Będzie mi bardzo miło jeżeli ktokolwiek zechce mi towarzyszyć nawet przez mały kawałek trasy, a przez to poprzeć ideę wyprawy. W serwisie wyprawy www.cycling-recycling.eu zamieszczę informację o wszystkich, którzy się przyłączą. Zapraszam do kontaktu, mogę doradzić jak się dobrze przygotować: .
Chcesz przejechać 6 tysięcy km, to brzmi dosyć ambitnie.
D.D.: – Tak to brzmi, tylko brzmi. Ale rzeczywistość jest bardziej zwyczajna i amatorska. Każdy może przejechać jednego dnia ok. 100 km. Takie będę miał dzienne przebiegi. To jest kwestia rozłożenia sił i cierpliwości. To wszystko, co potrzebne. Oczywiście ważne jest zdrowie. Więc chorym odradzam wyprawę. Startuję 1 lipca na w Gdyni. Jadę przez „Pribałtykę”, Obwód Kaliningradzki, Litwę, Łotwę i Estonię. W Tallinie wsiadam na prom i płynę do Helsinek. Później wzdłuż wybrzeża przez całą Finlandię i Szwecję (po drodze kilka szwedzkich wysepek) aż do Ystad. Stamtąd promem na Bornholm, po którym zrobię mały cycling. Ponownie prom, i do Niemiec, a później droga prosta do Szczecina, gdzie zakończę rowerowanie. W planie mam kilka spotkań z ekologami, dziennikarzami i samorządowcami. Mam nadzieję, że 60 dni mi wystarczy.
Czy oprócz rowerowania planujesz akcje bezpośrednie w ochronie Bałtyku?
D.D.: – Przypinanie się do drzewa to bardzo miłe zajęcie, a jeżeli przypinający także będzie na rowerze, to jeszcze lepiej. A na serio, na mojej stronie zamieściłem myśl, która od lat utkwiła mi w głowie:
Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie
potrzebujemy Lasu, Morza, Ziemi
i całej dzikiej przyrody
tylko niektórzy z nas jeszcze tego nie wiedzą.
Te cztery wersy to dobry wstęp, pierwszy „cycling” w tym dłuższym „recyclingu”. Ochrona środowiska wymaga współpracy! Tylko wówczas można liczyć na praktyczne efekty, a nie tylko medialne pr-owskie sztuczki. Dlatego poprosiłem o współpracę wiele organizacji, biznes, media. W końcu NGO.pl mi patronuje! Już w wyprawę zaangażowały się ważne instytucje i osoby, dzięki czemu łatwiej będzie mi edukować. Patronat nad wyprawą sprawuje Polski Komitet Olimpijski, Sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Parlamentarna Grupa Rowerowa, Prezydenci Miast Gdańska i Szczecina, liczne media – to jest bardzo ważne! Głównym partnerem wyprawy jest fiński Koncern Energetyczny FORTUM, pomaga mi także Fundacja PlasticsEurope Polska. Dziękuję wszystkim. Warto w takim towarzystwie bronić swoich poglądów i przekonywać do nich innych. Nie zamierzam się przypinać do drzewa, ale jak będzie trzeba, to mam dobre rowerowe zapięcie, więc nie będzie tak łatwo mnie oderwać.
NGO: Co możemy w Polsce zrobić dla ratowania Bałtyku
D.D.: – Opowiem o jednym wydarzeniu, w którym miałem pecha i szczęście uczestniczyć. Akurat w Dzień Ziemi 22 kwietnia, razem z moimi dziećmi sprzątałem leśną drogę w Pruszowicach. Niestety od ostatniego sprzątania znów mieszkańcy wsi sporo (dwie duże kupy) naśmiecili. Tak czy siak drogę posprzątaliśmy, z nadzieją że przez jakiś czas będzie miło nią jeździć bez zaśmieconego pobocza. Dwie godziny później usłyszałem dzikie wrzaski, tłuczenie szyb, łomot. Niedaleko tej mojej drogi, nad stawem, trzech dwudziestolatków demolowało starego Peugota 205 rozwalając szyby, wybijając reflektory, wyrywając fotele. Kompletne szaleństwo. Oczywiście byli podpici, bezkarni (tak im się wydawało) i mocno intelektualnie ograniczeni. Gdybym nie wezwał policji, a później nie dogonił (nota bene na rowerze) jednego z uciekających, to wrak samochodu i śmieci po tej rozróbie straszyłyby mnie przez kolejne miesiące. Całe szczęście policja przypilnowała, aby samochód został odholowany na koszt sprawców. Myślę, że aby trochę poprawić naszą ekoświadomość, także w kontekście ratowania Bałtyku, musimy poprawić naszą obywatelską świadomość i odpowiedzialność za nasze małe ojczyzny. Jestem przekonany, że rozwój społeczeństwa obywatelskiego dobrze zrobi także ekologii i Bałtykowi! Oczywiście przestrzegajmy też „Dekologu Bałtyckiego”!
Poniżej przedstawiam mój „Dekolog Bałtycki”, Mam nadzieję, że znajdę kolejnych sojuszników, którzy pomogą mi go rozwieźć na rowerze wokół Bałtyku.
Życzymy powodzenia!
„Dekolog Bałtycki”
  1. Ograniczenie stosowania nawozów azotowych i fosforowych w rolnictwie.
  2. Zakazanie stosowania detergentów z fosforanami w gospodarstwach domowych.
  3. Wyznaczenie i uzyskanie 90% poziomu odzysku i recyklingu odpadów.
  4. Zatrzymanie procederu zrzucania do Bałtyku ścieków ze statków i jachtów; rozbudowa we wszystkich portach urządzeń służących do odbierania ścieków oraz jednoczesne nakładanie wysokich kar na statki i jachty zrzucające ścieki do Bałtyku.
  5. Zatrzymane połowów wszystkich zagrożonych wyginięciem gatunków bałtyckich ryb oraz dostosowanie połowów innych ryb do poziomu, kiedy ich populacje odnowią się, gwarantując ich samoodtwarzanie i przetrwanie.
  6. Utworzenie rezerwatów morskich na Bałtyku wyłączających eksploatację przez człowieka i służących zachowaniu bioróżnorodności ekosystemu morza oraz odbudowie zasobów ryb, ochronie ssaków - fok i morświna.
  7. Ograniczenie oraz zwiększenie bezpieczeństwa ruchu tankowców na obszarze Bałtyku, tworzących coraz większe zagrożenia katastrofą ekologiczną.
  8. Obrona siedlisk nadmorskich - wydm, zatok, trzcinowisk, plaż przed niszczeniem przez działalność budowlaną, przemysłową i turystyczną człowieka.
  9. Przeciwdziałanie rozpowszechnianiu się gatunków inwazyjnych w wyjątkowo wrażliwym Morzu Bałtyckim.
  10.  Wprowadzenie we wszystkich krajach nadbałtyckich prawnych i organizacyjnych rozwiązań powyższych problemów.

 

Patronat medialny: portal organizacji pozarządowych www.ngo.pl.

źródło: Organizatorzy
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.