Wymieniaj się, zamiast kupować
autor(ka): Marek Władyka
W dobie kryzysu modne robią się hasła alternatywnej ekonomii. Do nich odwołują się twórcy społecznościowego serwisu wymiany „Wymiennik”, który jesienią ruszy w Warszawie. To partnerska platforma międzynarodowej sieci Community Exchange System, która zamiast „handlu” proponuje „wymianę”.

– Dla mnie to naturalne, że ludzie, którzy z powodu sztucznego niedoboru pieniędzy na rynku są pozbawieni możliwości dokonywania zwykłych transakcji, szukają alternatyw. Znajdują ją właśnie w systemach kredytów wzajemnych, takich jak Wymiennik, komplementarnych walutach czy bankach czasu. To działa. Systemy wymiany nie są projektami ideologów, wynikają po prostu z potrzeby, są praktycznym rozwiązaniem w czasach kryzysu gospodarczego – wyjaśnia Michał Augustyn, współtwórca Wymiennika.

Model działania jest już znany w świecie. Na stronie głównej serwisu Community Exchange System (ces.org.za) – do którego odsyła Michał Augustyn – opublikowane są statystyki pokazujące liczbę partnerskich grup wymiany działających w 50 krajach. Bardzo dużo jest ich w Australii, Finlandii, Nowej Zelandii, RPA i Stanach Zjednoczonych. Najwięcej jednak aktywnych grup jest w objętej kryzysem Hiszpanii – aż 85. Z kolei serwis biznesowy „Gazety Wyborczej” – za „Washington Post” – pisze o 325 bankach czasu i alternatywnych systemach walutowych działających w Hiszpanii, w które zaangażowanych jest kilkadziesiąt tysięcy osób.

Na liście jest również Polska, w której CES ma dwóch partnerów – Wrocławski Rynek Obiegu Niezależnego (link w CES prowadzi do openstreetmap.org – mapy świata, którą internauci mogą współtworzyć) oraz właśnie Wymiennik. Społecznościowy System Wymiany.

Jak działa serwis?

Czas przyjrzeć się zasadom działania. – Użytkownik loguje się do systemu i sprawdza oferty w katalogu albo za pomocą wyszukiwarki. Jeśli znajdzie coś dla siebie, to kontaktuje się z osobą, która oferuje usługę, spotykają się i dochodzi do wymiany. Osoba oferująca usługę lub produkt zapisuje ten fakt w systemie, dodając do swojego konta ustaloną z nabywcą liczbę punktów, któremu taka sama liczba jest odejmowana z puli, więc bilans wynosi zero – tłumaczy Michał Augustyn.

Walutą w systemie mają być punkty, czyli „alterki”. Jaką będą miały wartość? – Nasza „alterka” będzie warta mniej więcej tyle co złotówka. Wartość usługi będzie do negocjacji między stronami wymiany, trochę jak na bazarze.

Rodzi się pytanie, po co tworzyć alternatywną walutę. W przypadku zjawiska couchsurfingu można było liczyć na pozytywną bądź negatywną opinię. To wystarczyło za ocenę wartości „usługi”. – Różnica polega jednak na tym, że w Wymienniku każda wymiana jest rejestrowana i to służy zachowaniu równowagi między braniem i dawaniem. Zbiera się punkty dodatnie i ujemne. Ujemne oznaczają zobowiązania wobec społeczności, a punkty dodatnie zobowiązania społeczności wobec użytkownika/użytkowniczki. Określamy limity tych punktów, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której jedna osoba tylko bierze, a druga tylko daje. To psuje system – uważa Michał Augustyn.

Użytkownik będzie miał do dyspozycji wyszukiwarkę w postaci mapy, na której będzie można sprawdzić usługi oferowane w okolicy. – To inicjatywa bardzo inkluzywna. Nie wykluczamy też osób, które nie mają dostępu do internetu. Koordynatorzy lokalni będą zajmowali się zapisywaniem w systemie wymian w imieniu osób, które nie korzystają z sieci – wyjaśnia Michał Augustyn.

W serwisie Wymiennik obowiązywać będzie jeszcze jedna ważna zasada. – Za każdą dokonaną wymianę będzie pobierana określona ilość punktów i zapisywana na koncie systemu. Punkty z tej puli będą przeznaczane zostanie na utrzymanie i promocję systemu. Jeżeli zaistnieje np. potrzeba wydrukowania ulotki, a w serwisie będzie taka oferta, to korzystając z tych punktów, administrator będzie mógł to u kogoś zrealizować. Są też oczywiste zasady, np. że to, co pojawia się w serwisie, nie jest sprzeczne z polskim prawem – podkreśla Michał Augustyn.

Idea Wymiennika wydaje się wysoce niekomercyjna. Czy ewentualna popularność systemu w Polsce nie skusi twórców do komercjalizacji? – Uważam, że sama możliwość dokonywania wymiany bez użycia pieniędzy jest wartością. I zamierzam z niej korzystać. Dotychczasowe próby upowszechnienia takiego systemu nie powiodły się, dlatego – bogatszy o doświadczenia poprzedników, z którymi mam kontakt – postanowiłem stworzyć alternatywę od podstaw. W pewnym sensie robię to we własnym interesie. Nie widzę potrzeby łączenia Wymiennika z konwencjonalną ekonomią. Dążymy do tego, żeby nasz projekt stał się funkcjonalną i wygodną alternatywą dla pieniędzy, która nie potrzebuje zewnętrznego wsparcia – przyznaje Michał Augustyn.

A podatki?

Serwisy stworzone według modelu CES umożliwiają zarejestrowanie się jako: grupa, organizacja, a nawet firma. Bezpieniężnymi wymianami usług może w końcu zainteresować się fiskus. Co wtedy? – Włączenie wymian dokonywanych w ramach systemu w normalną księgowość jest problematyczne. W tej chwila jest to sfera niedookreślona prawnie. Nie wiemy, czy w pewnym momencie pojawi się na horyzoncie urząd skarbowy. Kwestie zobowiązań podatkowych w systemach wymiany pojawiły się po tym, jak katowicka izba skarbowa zażądała od uczestników opolskiego banku czasu uiszczenia podatku za "nieodpłatne świadczenia". Próba opodatkowania sąsiedzkich przysług wzbudziła powszechny sprzeciw. W odpowiedzi na interpelację jednego z posłów, Minister Finansów orzekł, że wymiana sąsiedzka nie podlega opodatkowaniu – i tego na razie się trzymamy – mówi współtwórca Wymiennika.

Kim są założyciele?

W powstawanie serwisu zaangażowanych jest na stałe 12 osób. – Są wśród nas są ludzie z różnych dziedzin, artyści, prawnicy, również osoby bezrobotne. Jestem również członkiem nieformalnej Warszawskiej Kooperatywy Spożywczej, która działa od dwóch i pół roku – zdradza Michał Augustyn.

Choć do oficjalnego startu pozostały jeszcze tygodnie, spływają już pierwsze oferty. – Na liście mailingowej jest już ponad 100 osób, codziennie zgłaszają się nowe. Zdecydowana większość mieszka w Warszawie. Wstępne listy potrzeb i ofert już powstają i, co ważne, pokrywają się, więc jest potencjał do wymiany. Wygląda to ciekawie i obiecująco – przyznaje Michał Augustyn.

Czy w ofertach da się zauważyć jakąś tendencję? – Jest sporo ofert tłumaczeń, nauki języków obcych, opieki nad dzieckiem, sprzątania, usług specjalistycznych, ale mamy również osoby oferujące warzywa, chleb, ubrania, a nawet kosmetyki. Myślę, że z czasem możemy stać się poważną alternatywą dla konwencjonalnej ekonomii opartej na wymianie pieniężnej – mówi Michał Augustyn.

Walczył z apartheidem, założył CES

Twórcą Community Exchange System jest Tim Jenkin – to aktywista z Republiki Południowej Afryki, który kiedyś walczył z apartheidem, później wyemigrował do Londynu, następnie wrócił do RPA i założył w Kapsztadzie społecznościowy system wymiany. – System informatyczny udostępnia wszystkim zainteresowanym za darmo – zaznacza Michał Augustyn. – System mnie zainteresował, bo umożliwia wymianę ponadnarodową. Nowatorskie jest to, że grupy z różnych krajów mogą dokonywać wymiany między sobą.

Wymiennik. Społecznościowy System Wymiany na Facebooku

źródło: inf. własna
data publikacji: 2012-09-03
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!