Trzy razy „S”
autor(ka): Krzysztof Wittels
Samopomoc, systemowość i samowystarczalność – te trzy hasła wcieliło w życie mało dziś znane przedwojenne „Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej z Kresów”. Była to duża organizacja ogólnopolska związana jednak przede wszystkim z Warszawą.

A było tak. Pod koniec 1919 r. „olbrzymia fala dzieci i młodzieży ukazywać się zaczęła na ulicach Warszawy. Dziewczęta, chłopcy, całe partje skautowe uciekały z różnych miast i wsi kresowych, z zaniedbanych, zbolszewiciałych szkół, ze swych zrujnowanych, zniszczonych gniazd” (Towarzystwo, s.6). Wówczas w środowisku warszawskich Kresowiaków narodziła się inicjatywa, która z czasem przerodziła się w potężną ogólnopolską organizację społeczną.

„S” jak Samopomoc

Początki były nad wyraz skromne. Przy „Kole Polaków Ziem Ruskich” powstała „Sekcja pomocy ofiarom anarchii”, prowadzona przez państwa Bonieckich i Janinę Przecławską, przekształcona w grudniu 1919 r. w „Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej z Kresów”. Organizacją kierowała początkowo Janina Przecławska, następnie Magdalena Orlikowska, a od 1924 r. - energiczna Alina Śliwińska.

Celem nowo powstałej, niewielkiej jeszcze organizacji, było objęcie możliwie szeroką i całościową opieką dzieci i młodzieży uciekających z obszarów ogarniętych rewolucją bolszewicką (a z czasem w ogóle spoza polskich granic). Jedną z głównych podstaw działania Towarzystwa była idea samopomocniczości. Tak jak zrazu w niesienie pomocy sierotom kresowym angażowali się Kresowiacy, tak dorastający, a potem dorośli już wychowankowie zaangażowali się w opiekę nad młodszymi kolegami i w działania samego Towarzystwa. Na idei samopomocy zasadzała się także sama koncepcja wychowawcza organizacji. Jako przykład niech posłuży działalność młodzieży z internatu w Bydgoszczy: „Pamiętając o sobie, młodzież Internatu nie zapomniała o innych, biedniejszych od siebie i w gorszych pozostających warunkach. Dzięki jej pracy i szlachetnym porywom serca, Internat Kresowy na Bielawkach stał się ośrodkiem kulturalno-oświatowym całej dzielnicy, zamieszkałej w znacznej mierze przez ubogą ludność robotniczą. Dość liczne i częste przedstawienia teatralne, koncerty oraz obchody okolicznościowe, urządzane dla miejscowych mieszkańców i dziatwy, zjednały młodzieży kresowej najlepszą opinję i serdeczną życzliwość. Młodzież Internatu roztoczyła szczególną opiekę nad niewidomymi miasta Bydgoszczy. Chcąc ulżyć w ich ciężkiej doli, urządzała dla nich koncerty bądź w auli Internatu bądź w schronisku dla ociemniałych” (Towarzystwo, s. 74).

„S” – jak Systemowość

Rozwój Towarzystwa na przestrzeni 20 lat, widziany z perspektywy dzisiejszej, zdaje się stanowić proste i logiczne continuum. Słaba i niewielka organizacja rozpoczyna działalność w Warszawie, uruchamiając szkołę przy ul. Oboźnej oraz dwie bursy: męską przy ul. Długiej 50 i żeńską przy ul. Chmielnej 26. Dzięki energicznym zabiegom zarządu na początku lat 20. Towarzystwo otrzymuje trzy budynki internatów: w Bydgoszczy, Chełmnie i Działdowie. Po gruntownych remontach stają się podstawowymi placówkami Towarzystwa. Widocznie owoce pracy organizacji są dobre lub nawet bardzo dobre. Od końca lat 20. obserwujemy bowiem nieustanny wzrost liczby uruchamianych, a w zasadzie przejmowanych nowych placówek. Władze państwowe, lokalne samorządy, a także organizacje społeczne przekazują pod opiekę Towarzystwa kolejne ośrodki. W drugiej połowie lat 30. Towarzystwo administruje już m.in. kilkunastoma „internatami kresowymi”, kilkoma „ogniskami” dla młodzieży akademickiej oraz „domem pracy” zapewniającym wychowankom pracę.

Kluczem do sukcesu jest systemowość w podejściu do opieki nad wychowankami. Mając na uwadze dobro podopiecznych, organizacja dba o zabezpieczenie ich rozwoju we wszelkich przejawach – materialnym, intelektualnym, duchowym, fizycznym i społecznym. A więc o: zabezpieczenie schronienia (internaty, „ogniska”), wyżywienia (prowadzenie wydzierżawionych majątków), ubrania (powołanie profesjonalnej pracowni krawieckiej), zdrowia (ambulatoria i opieka medyczna w każdym internacie, własny zakład dentystyczny), wychowania (dbanie o dobór wychowawców, organizowanie kolonii), edukacji (wsparcie w zdobywaniu wykształcenia, włącznie z wykształceniem wyższym), sprawności (harcerstwo, sekcje sportowe, spływy kajakowe), uczenie odpowiedzialności społecznej oraz przygotowanie do pełnej niezależności duchowej i materialnej byłych wychowanków. Zadanie to zgoła nie łatwe, biorąc pod uwagę dynamikę procesu wychowawczego oraz fakt ciągłego wzrostu liczby podopiecznych Towarzystwa - z ok. 80 w pierwszym roku działalności do ok. 1200 w połowie lat 30.

Poniższy fragment ilustruje, jak wyglądało przygotowanie do pracy nowego „internatu kresowego” przy ul. Sapieżyńskiej 4 w Warszawie, przejętego od Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego (zakład opiekował się wówczas ok. 190 wychowankami, pochodzącymi z emigracji, przede wszystkim z krajów Europy Zachodniej): „W 70% wychowankowie byli opóźnieni w naukach. Na 120 wychowanków miejscowych, 56 nie miało przydziału szkolnego. Stan zdrowotny ich był niezadowalający, większość była bardzo anemiczna z powodu złego odżywiania. Budynki zakładowe były częściowo zniszczone, szyby powybijane, brak lufcików w oknach, brak klamek i zamków u drzwi… (…) Po przejęciu zakładu T-wo zajęło się przede wszystkim forsownem odżywianiem wychowanków, dalej odpowiedniem rozlokowaniem ich w szkołach. (…) Przeprowadzono następnie podział na grupy wychowawcze i przez stworzenie organizacji wewnętrznej wychowanków, osiągnięto stabilizację w życiu zakładu. Wprowadzono następnie ład w dziedzinie administracyjnej i uzupełniono braki w ubraniu, obuwiu i bieliźnie, skompletowano inwentarz w uczelniach i sypialniach, doprowadzono do stanu zamieszkania budynki zakładowe i stopniowo uporządkowano podwórza. (…) Po powrocie z kolonij młodzież znalazła się w dobrych warunkach pod każdym względem, i od tej chwili praca wychowawcza posunęła się znacznie naprzód. Przez organizację wewnętrzną młodzieży rozpoczęła się praca kulturalno-wychowawcza. Powstał szereg sekcyj: kulturalno-oświatowa, dramatyczna, sportowa. Zakład zaopatrzony został w warsztaty introligatorski i stolarski, przy których młodzież w wolnych chwilach wdraża się do pracy. Pomyślnie rozwijać się zaczęło harcerstwo” (Towarzystwo, s.107-109).

„S” – jak samowystarczalność

Troska o zapewnienie środków, pokrywających ciągle wzrastające koszty działalności Towarzystwa, była bodaj największym wyzwaniem dla zarządu organizacji. Przychody pochodziły początkowo ze składek Koła Polaków Ziem Ruskich oraz darowizn od osób indywidualnych i organizacji międzynarodowych (np. Amerykańskiego Czerwonego Krzyża oraz Misji Szwajcarskiej i Szwedzkiej), z czasem również ze środków Rady Głównej Opiekuńczej, a w końcu organizacja zaczęła pozyskiwać regularne subsydia od Ministerstwa Opieki i Komisariatu Rządu, które pokrywały ok. ¾ jej rocznych wydatków. Stabilne i stale wzrastające wsparcie ze strony ministerstwa dawało Towarzystwu niewątpliwy komfort, ale przecież nie pokrywało potrzeb w całości. Starano się więc redukować koszty i prowadzić własną działalność gospodarczą. Myślą przewodnią tych działań było dążenie do samowystarczalności.

W 1931 r. Towarzystwo wydzierżawiło od sejmiku w Gniewie majątek Kozielec (61 ha) z pięknym pałacem i parkiem położonym nad Wisłą. Zainwestowane w zrujnowany majątek środki szybko się zwróciły i zaczęły przynosić konkretne zyski: darmowe produkty rolne dla placówek oraz rosnący urobek ze sprzedaży produktów. Majątek stał się też stałą bazą wypadową organizowanych latem kolonii, a także miejscem treningu umiejętności zawodowych przez adeptów szkół rolniczych, ogrodniczych i administracyjnych. W roku 1934 r. Towarzystwo wydzierżawiło kolejny majątek, tym razem w miejscowości Pułapina Nowa. W 1933 r. w Warszawie, przy ul. Przeskok 4, powstał gabinet dentystyczny Towarzystwa, prowadzony przez jego dwie wychowanki. Nie przynosił on wprawdzie realnych dochodów, ale pozwalał ciąć koszty drogiej opieki dentystycznej. W 1932 r. w Warszawie przy ul. Piusa XI 38 powstał „Dom Pracy”. W profesjonalnej pracowni krawieckiej, mieszczącej działy: rękawicznictwa, koronkarstwa, kilimkarstwa i tkactwa, znalazło zatrudnienie od 15 do 40 wychowanek. Początkowo dziewczęta realizowały wyłącznie zamówienia wewnętrzne, jednak po niedługim czasie „Dom Pracy” począł otrzymywać zlecenia od innych organizacji pomocowych, szkół, wojska oraz osób prywatnych.

Dochody na cele statutowe Towarzystwa płynęły również z powstałej w 1932 r. Kolektury Loterii Państwowej w Warszawie oraz z powstałej w 1927 r. Hurtowni Tytoniowej w Łęczycy (hurtownia dawała spore zyski, nawet powyżej 20 tys. zł rocznie).

Powrót do Warszawy w wielkim stylu

Pierwsze inicjatywy Towarzystwa, podjęte w Warszawie w latach 1919-20, okazały się krótkotrwałe. Pozyskanie przez Towarzystwo internatów w: Bydgoszczy, Chełmnie, a w późniejszych latach również w: Działdowie, Korcu, Lublinie, Opactwie pod Dęblinem, Białymstoku i Otłoczynie pod Toruniem spowodowało wyprowadzenie działalności organizacji na 7 lat poza Warszawę. Prawdziwym poligonem doświadczalnym było dla Towarzystwa poprowadzenie internatów w Bydgoszczy i Chełmnie. Tu powstała nazwa i koncepcja „internatu kresowego” (określano nią również bursy, w których mieszkały dzieci pochodzące z zupełnie innych regionów), tu przetestowano model systemowej pomocy, tu w trudnych warunkach odradzającego się Państwa Polskiego starano się utrzymać stabilność finansową organizacji.

Kiedy w końcu lat 20. Towarzystwo powróciło do Warszawy, było już znaną i dobrze zorganizowaną instytucją. Na przełomie lat 20. i 30. powstały „internaty kresowe”: żeński im. Aliny Śliwińskiej przy ul Grzybowskiej 48, żeński przy ul. Polnej 30, męski im. Marszałka J. Piłsudskiego przy ul. Sapieżyńskiej 4, ponadto przy ul. Piusa XI 38 w Warszawie. Były one różnej wielkości (od ok. 50 do 150 wychowanków) i gromadziły dzieci i młodzież o różnym pochodzeniu. Np. „internat kresowy” przy ul. Piusa XI 38 opiekował się dziećmi górników z okolic Lille i osadników rolnych z Tuluzy. Internat kresowy im. Marszałka J. Piłsudskiego prowadził grupę 120 wychowanków z Francji, Niemiec, Rosji, Holandii, Danii, Rumunii, Ameryki Południowej, ale i ze Spisza i Orawy. Powstał też szereg tzw. „ognisk akademickich” – a więc akademików dla wychowanków Towarzystwa, którzy podejmowali studia na uczelniach wyższych bądź w szkołach specjalistycznych: im. Ks. Skorupki przy ul. Miodowej 6, Św. Teresy przy ul. Przeskok 4, im. Józefa Andrzejowskiego przy ul. Bednarskiej 23. Były to bursy sporych rozmiarów, dające miejsca noclegowe i podstawowe warunki do pracy dla ok. 40-50 wychowanków każda. Ponadto powstał tzw. „Dom Pracy” przy ul. Piusa XI 38 oraz tzw. „Dom Kresowy” przy ul. Miodowej 6.

Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej z Kresów działało do wybuchu II wojny św. Później najprawdopodobniej podzieliło los wielu innych polskich instytucji społecznych i pomocowych, zostając wcielone przez Radę Główną Opiekuńczą (powstałą i nadzorowaną przez okupacyjne władze niemieckie). Dostępne źródła historyczne wskazują, że Towarzystwo nigdy nie zostało odtworzone, chociaż nazwa organizacji oraz podjęte przez nią dzieło znajduje kontynuację współcześnie.

_________
Bibliografia
Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej z Kresów – piętnastolecie działalności 1919-1934, Warszawa 1935
E. Leś, Zarys historii dobroczynności i filantropii w Polsce”, Warszawa 2001
Rocznik polityczny i gospodarczy, Warszawa 1939.


data publikacji: 2009-01-09
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!