Przejdź do treści głównej

Ogromnie wierzę w wiedzę [wywiad]

archiwalne
Magdalena Środa
Trzeba powiedzieć, że niezrozumienie, że w Polsce istnieje rasizm i ksenofobia jest wielkie. Jesteśmy społeczeństwem ksenofobicznym, które nie styka się na co dzień z tym problemem, a kiedy już się styka, to nie widzi rozmiarów i konsekwencji zjawiska. Na postawy ksenofobiczne trzeba zwracać szczególną uwagę, ponieważ stajemy się krajem docelowym dla imigrantów i mniejszości. To prawda, że aby uczyć tolerancji nie wystarczy przeczytać „Listu o tolerancji” Johna Locke’a lub Woltera. Choć ja ogromnie wierzę w wiedzę. Jak ludzie coś wiedzą, jak się kształcą, czytają to może nie stają się lepsi, ale może uchroni ich to przed jakąś formą zła: głupotą, nietolerancją, małością, zawiścią – rozmawiamy z Magdaleną Środą, Pełnomocniczką do Spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn.

Małgorzata Borowska, Maja Branka: - Jakie będą lub są pierwsze Pani decyzje jako Pełnomocnika?

Magdalena Środa: - Wolę mówić raczej o kwestiach, którymi zamierzam się zajmować niż konkretnych decyzjach. Pierwsza kwestia to przemoc. Ustawa o przemocy w bliskich związkach jest już gotowa i powinna przejść w Sejmie, bo przypadku tej ustawy nawet różnice światopoglądowe będą miały mniejsze znaczenie.
Interesuje mnie również kwestia przemocy wobec dzieci jako forma dyskryminacji ze względu na wiek. Będąc jeszcze pracowniczką naukową zaangażowałam się w debatę na temat molestowania seksualnego dzieci. Powiedziałam też coś, co zostało przeinaczone, a mianowicie, że moim zdaniem należy w większym stopniu zajmować się ochroną samych dzieci, niż kontrolowaniem środowisk, które zawodowo się z nimi stykają. Ilość protestów jaką dostałam w tej sprawie, zanim podjęłam jakąkolwiek decyzję jako pełnomocnik była ogromna. Zdania jednak nie zmieniłam: nie chodzi o edukację seksualną w przedszkolach, ale o to, by dzieci były chronione przed przemocą seksualną.
Spotkałam się z Rzecznikiem Praw Dziecka, panem Pawłem Jarosem. Namówiłam go, abyśmy stworzyli zespół z udziałem przedstawicieli różnych resortów: sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, edukacji, zdrowia oraz ekspertów i przedstawicieli różnych środowisk: w tym Kościoła katolickiego, pedagogów, praktyków -  ludzi autentycznie zaangażowanych na rzecz dzieci. Uważam, że należy zrobić akcję uświadamiającą, billbordową, być może film zaangażowany społecznie, przygotować publikację, dokonać przeglądu różnych programów funkcjonujących na świecie.

Druga dziedzina jest związana z ustabilizowaniem pracy Biura Pełnomocnika. Zdaję sobie sprawę, że mój czas tutaj jest ściśle ograniczony. Powinnam jako pełnomocniczka doprowadzić do powołania (mocą ustawy) Urzędu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Urząd taki zapewniłby stabilizację w wykonywaniu zadań i obowiązków związanych z obligującą nas dyrektywą unii dotyczącą znoszenia nierówności i przeciwdziałania dyskryminacji. Nie chodzi o to, by tworzyć nowe urzędy centralne, ale o to by przekształcić w Urząd obecnie funkcjonujące Biuro. Koszty dla budżetu państwa byłby w tym przypadku zerowe lub minimalne. Biuro w znacznym stopniu korzysta z funduszy Unii Europejskiej, gdzie polityka równościowa jest jednym z priorytetów. Przede wszystkim oznaczałoby to pełną stabilizację działań, niezależnie od wiatrów politycznych, które po moim odejściu nastąpią. Zależy mi również na tym, aby wzmocnić pozycje pełnomocniczek wojewódzkich. Chodzi o to, aby były one zależne od Pełnomocnika, nie od wojewody czy wojewódzkiego departamentu pomocy społecznej. Przede wszystkim zaś by były niezależne i aktywnie wspierały kobiety w regionie.

Trzecim celem są kobiety na rynku pracy. Chciałabym odpowiedzieć na narodowy lament, że mamy negatywny przyrost naturalny w inny sposób niż czynią to politycy konserwatywni. Podają oni argument, że w tej sytuacji kobiety powinny przede wszystkim rodzić ("na ślepo" to znaczy bez edukacji seksualnej, środków antykoncepcyjnych, bez prawa do aborcji). Ja szukam jakiś dróg które mogłyby połączyć macierzyństwo z pracą zawodową. Kobiety w coraz większym stopniu są realistkami. Zdają sobie sprawę, że nie zawsze mężczyzna będzie je utrzymywał do końca życia oraz z tego, że jak wypadną z rynku pracy, trudno będzie im nań wrócić.
Do Rady Konsultacyjnej przy Pełnomocniku powołałam kilka ważnych osób - Alicję Kornasiewicz i Henrykę Bochniarz, Ewę Lisowską z przekonaniem, że w takim składzie będzie można coś w tej sprawie zrobić. Myślałam o preferencyjnych kredytach dla przedsiębiorczych kobiet, na wzór norweski. Norwegowie obliczyli, że kobiety są przedsiębiorcze i mają bardzo małą skłonność do ryzyka - ze względu zresztą na to, że bardziej realnie patrzą na świat. Jeśli biorą pieniądze to robią to bardzo ostrożnie. Ponadto okazuje się, że Polska jest zupełnym fenomenem, w którym co trzeci przedsiębiorca jest kobietą. Są to zwykle małe, jednoosobowe, najczęściej usługowe przedsiębiorstwa. Chciałabym, aby ich życiowa zaradność - jak to się często określa, przełożyła się na przedsiębiorczość. Tę polską kobiecą przedsiębiorczość trzeba wzmocnić.
Są i inne pomysły. Myślałam o propagowaniu elastycznego czasu pracy lub o projekcie, który zamierzam zrealizować w Biurze Pełnomocnik. Jest to pomysł na "dzieci w pracy" i stażystki/stażystów pedagogiki, którzy się nimi zajmą. Są takie miejsca, w których korzystniejszy nie jest urlop matki, ale przychodzące z nią do pracy dziecko.

M.B.: - W kompetencji Pełnomocnika leży w ogóle kwestia równości czyli przeciwdziałanie rasizmowi, ksenofobii, dbanie o równość ze względu na inne czynniki niż płeć. Co w tym obszarze wydaje się Pani najważniejsze?

M. Ś.: - Działa Krajowy Program Przeciwdziałania Ksenofobii, Rasizmowi i Nietolerancji z nimi związanej. Rozpoczęliśmy prace wdrożeniowe. Powołano grupę, która opracuje raport dotyczący Polski. W tej chwili grupa ta opracowuje wskaźniki monitorowania sytuacji. Sprawa jest delikatna, ponieważ obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych i nie można pytać wprost, czy ktoś jest Żydem czy wyznawcą islamu. Można natomiast monitorować różnego rodzaju zjawiska ewidentnie antysemickie, islamofobiczne i rasistowskie.
Trzeba powiedzieć, że niezrozumienie, że w Polsce istnieje rasizm i ksenofobia jest wielkie. Jesteśmy społeczeństwem ksenofobicznym, które nie styka się na co dzień z tym problemem, a kiedy już się styka, to nie widzi rozmiarów i konsekwencji zjawiska. Napisy na murach w rodzaju "śmierć Żydom" nie są traktowane jako antysemickie, ale chuligańskie. Jest to ogromny problem. Na postawy ksenofobiczne trzeba zwracać szczególną uwagę, ponieważ stajemy się krajem docelowym dla imigrantów i mniejszości.
Dostrzegam tu ogromną rolę szkoły. Ze szkołą mamy jednak problem. Tam się niewiele zmienia. Uważam, że nowe podręczniki powinny być recenzowane z punktu widzenia równego statusu, przemocy, dyskryminacji i ksenofobii. Istnieje w tej sprawie bardzo mała wrażliwość. Stąd brak tolerancji w życiu publicznym.

M.B.: - Jak można uczyć wrażliwości?

M. Ś.: - Chciałabym, abyśmy pewien rodzaj wrażliwości wprowadzili w postaci zachowań etykietalnych, związanych z poprawnością polityczną. Etykieta weszła do życia w kulturze europejskiej mniej więcej w wieku XVI. Zaczęto wprowadzać takie zasady, jak jedzenie widelcem i nożem, dmuchanie nosa w chusteczkę, itp. Są to rzeczy w zasadzie mało użyteczne, bo lepiej jeść coś palcami i wydmuchiwać nos w rękaw. Dziś wartości tego rodzaju zachowań nikt nie kwestionuje. Podobnie z poprawnością polityczną w sferze publicznej. Możesz nie lubić Żydów, malować sobie na ścianie w domu graffiti, nie wpuszczać "obcych" do domu, ale w sferze publicznej pewnych rzeczy nie można mówić ani robić. Świadomość tego, że będziesz poddany ostracyzmowi w życiu publicznym i będziesz nieskuteczny w polityce, jeśli nie będziesz przestrzegał pewnych reguł, nawet jeśli prywatnie się przeciw nim oburzasz, jest czymś bardzo ważnym. Udało się wprowadzić tego rodzaju etykietę na Zachodzie. Poziom antysemityzmu i ksenofobii być może jest tam taki sam, ale w sferze publicznej - mniejszy.

M.B.: - Co trzeci sektor ma do zrobienia w sprawie tolerancji i wrażliwości?

M. Ś.: - To czego pożądam to pomysły. Działalność legislacyjna to nie będzie świetlista strona tego urzędu. Zapisy konstytucyjne i traktaty międzynarodowe nie zostaną zrealizowane, jak się nie powalczy ze stereotypami. Siedzą one w tak różnych miejscach, że trzeba mieć na nie różne niestereotypowe sposoby działania. Innowacyjność jest bardzo ważna. Trzeba działać na stu tysiącach różnych pól, jak się uda w jednym miejscu to już chwała wielka.
Ja oprócz tego ogromnie wierzę w wiedzę. Jak ludzie coś wiedzą, jak się kształcą, czytają to może nie stają się lepsi, ale może uchroni ich to przed jakąś formą zła (przed głupotą, nietolerancją, małością, zawiścią). To prawda, że aby uczyć tolerancji nie wystarczy nie wystarczy przeczytać "Listu o tolerancji" Johna Locke'a lub Woltera. Do problemu odmienności podchodzi się również w inny sposób, a mianowicie poprzez treningi wrażliwości. Wchodzi do klasy Rom, Murzyn - dajemy dzieciom wgląd we własne zachowania: jak oceniam innych? Dlaczego inaczej niż swoich? jak się zachowuję w sytuacji, kiedy to ja jestem traktowany jako "inny", "Obcy". Taki trening jest absolutnie niezbędny.
Myślę więc, że proces otwartości na równość, zrozumienia dla inności jest zaczęty. Jest to według mnie wewnętrzna logika demokracji. Chyba, że z niej zrezygnujemy, ale wówczas będzie to inny, obcy, niedemokratyczny świat.

***********************************
Magdalena Środa
(ur. 7 stycznia 1957 r. w Warszawie) - etyk, doktor nauk filozoficznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje w w Zakładzie Etyki UW. Była m.in. redaktorką pisma "Przegląd Filozoficzny", sekretarzem redakcji pisma "Etyka", dyrektorką podyplomowego Studium Filozofii i Etyki UW, członkinią Collegium Invisibile UW i Polskiej Akademi Nauk. Była również stypendystką uniwersytetów we Francji, w Belgii, Stanach Zjednoczonych. Autorka wielu książek m.in. "O wartościach i problemach moralnych. Wybór tekstów", "Indywidualizm i jego krytycy. Współczesne spory między liberałami, komunitarianami i feministkami na temat podmiotu, wspólnoty i płci". Jest także autorką artykułów prasowych m.in. w "Polityce", "Tygodniku Powszechnym", "Gazecie Wyborczej", "Życiu" oraz "Wiedzy i Życiu".


Fot. Wiesław Mażul

Wywiadem z Magdaleną Środą kończy się kampania informacyjna pt. "Równanie na równość", rozpoczęta na portalu ngo.pl we wrześniu. Czytelników i Czytelniczki, których kampania zainspirowała do wyrażenia własnego zdania lub poszukiwania informacji na temat równości - zapraszamy do serwisu tematycznego portalu rownosc.ngo.pl.
Działaczy i działaczki organizacji pozarządowych i politycznych Fundacja "Partners" Polska zaprasza również na seminaria równościowe, o których więcej przeczytać można w serwisie rownosc.ngo.pl.


LOGO

Źródło: inf. własna
Miejsce: Warszawa
Data wydarzenia: 2004-10-22
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dzieci
  • edukacja
  • kobiety
  • LGBT
  • mniejszości narodowe i etniczne
  • prawa człowieka
  • tradycja