DZIŚ
Dzień Bezpiecznego InternetuJaki dzień chcemy dziś obchodzić? Uzupełnij nasz kalendarz!
PODOBNE WIADOMOŚCI
- Podkarpacie. Seminaria ''Równanie na równość" » (26.09.2005)
- Katowice: szkolenia z budżetowania pod kątem płci » (04.07.2005)
- Rzeszów. Konferencja "Razem łatwiej i skuteczniej – czy kobiety są solidarne?" » (23.06.2005)
- Kraków: Warsztaty antydyskryminacyjne dla wolontariuszy/ek » (07.06.2005)
- Mówiąca strona BezUprzedzen.org! » (06.06.2005)
- Seminarium "Równa praca - równe możliwości" » (02.06.2005)
Dyskryminacja nie może się obronić
Problem statusu kobiet w nowoczesnym społeczeństwie jest jednym z podstawowych kryteriów poziomu ucywilizowana danego społeczeństwa. Jest tak zarówno ze względu na tak podstawowe wartości jak równość, jak i ze względów bardzo pragmatycznych. Brak równości to utrata w skali globalnej pokaźnej ilości woli, energii, wiedzy, inteligencji. Utraty również specyficznych cech, które są utożsamiane z kobiecością i których publiczna obecność jest dla każdego społeczeństwa ważna. Dyskryminacja w trzecim sektorze nie może w żadnym razie się obronić, jest większym jeszcze niż gdzie indziej skandalem i samo postawienie problemu zawiera odpowiedź co do sposobów jego rozwiązania. Ważną też jest rzeczą, aby kobiety aktywnie w tej sprawie występowały – pisze Aleksander Smolar, szef Fundacji im. Stefana Batorego.
Jak ważna jest równość płci można pokazać na skrajnym przykładzie społeczeństw, w których są one poddane najsilniejszej dyskryminacji. Chodzi o kraje rygorystycznego islamu. Ronald Inglehardt wraz z grupą wybitnych badaczy wartości w różnych krajach i cywilizacjach doszedł na podstawie badań porównawczych do wniosku, że jeżeli istnieje "konflikt cywilizacji", to nie dotyczy on na przykład wolności czy demokracji - bowiem tu islamskie społeczeństwa okazywały nie niższy poziom aspiracji niż społeczeństwa liberalno-demokratyczne. Największe różnice występowały w sprawach obyczajowych, w kwestii stosunku wobec kobiety. Nietrudno w tym widzieć jedno ze źródeł zapóźnienia gospodarczego i, szerzej, cywilizacyjnego tych krajów.
Przyjdźmy do problemów sektora pozarządowego. Z dużym zaskoczeniem przeczytałem dane statystyczne o wielkiej rozbieżności miedzy ilością kobiet zaangażowanych w tym sektorze a ich procentowym udziałem w zarządach organizacji pozarządowych [badania Stowarzyszenia Klon-Jawor z 2002 roku: w 66 procentach zarządów trzeciego sektora zasiadają wyłącznie lub w większości mężczyźni; wyłącznie męskich zarządów jest w sektorze 28 procent, wyłącznie kobiecych 4,5 procenta - przyp. red.]. Na pewno nie można tego uznać za sytuację zadowalającą, ani normalną. Po pierwsze - potrzebna jest diagnoza. Dlaczego tak jest w sektorze, w którym tendencje dyskryminacyjne powinny być z natury rzeczy (choćby ze względu na ich rolę w obronie praw, wielkiej roli w działaniach sektora na rzecz aktywnej pomocy chorym, biednym, dyskryminowanym etc., gdzie kobiety są zawsze bardzo silnie obecne) znacznie słabsze niż na przykład w polityce, przedsiębiorstwach czy administracji. Potrzebna jest ponadto refleksja nad środkami zaradczymi.
Nie jestem zwolennikiem systemu kwot, który by z góry gwarantował określony procent miejsc w zarządach dla kobiet. W ogóle uważam, że wymuszanie poprzez regulacje prawne czy administracyjne zmian, gdy chodzi o głębokie zjawiska kulturowe, może mieć poważne negatywne konsekwencje. Szczególnie w sektorze, którego istnienie i dobre funkcjonowanie opiera się na zaufaniu, uczuciu bliskości, poczuciu wspólnej misji. Ważna jednak już jest publiczna na ten temat debata. Dyskryminacja w tym sektorze nie może w żadnym razie się obronić, jest większym jeszcze niż gdzie indziej skandalem i samo postawienie problemu zawiera odpowiedź co do sposobów jego rozwiązania. Czyli trzeba stworzyć warunki dla równości. Ważną też jest rzeczą, aby kobiety aktywnie w tej sprawie występowały. Częścią bowiem problemu, jak myślę, jest bierność, czy brak aspiracji wielu utalentowanych kobiet do zajmowania przywódczych i kierowniczych pozycji.
*****************************
Aleksander Smolar (ur. 1940) - publicysta, politolog;
studiował socjologię i ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1971 - 1989 na emigracji
politycznej we Włoszech, Wielkiej Brytanii i we Francji. W 1974 roku założyciel i od 1990 roku
redaktor naczelny kwartalnika politycznego "Aneks". W latach 1989 - 1990 doradca ds.
politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, a w latach 1992 - 1993 doradca ds. polityki
zagranicznej premier Hanny Suchockiej; od 1990 roku Prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego.
Pracownik naukowy francuskiego Krajowego Centrum Badań Naukowych (CNRS). Członek Rady Politycznej
Unii Wolności. Opublikował m.in. Władza i przywileje (1984), Le role des groupes d'opposition la veille de la democratisation en
Pologne et en Hongrie (red. z Peterem Kende, 1989), La Grande
Secousse. l'Europe de l'Est 1989-1990 (red. z Peterem Kende, 1991), Globalization, Power and Democracy (red. z Markiem Plattnerem,
2000).
data wydarzenia: 2004-09-13











