Przejdź do treści głównej

Druga strona równości: ojciec nie jest gorszym rodzicem [wywiad]

autor(ka): Małgorzata Borowska (redakcja ngo.pl)
2004-10-07, 12:37
archiwalne
Refleksję nad zagadnieniem praw rodzicielskich przenieśliśmy w stronę równouprawnienia. To był punkt zwrotny. Zmieniliśmy sposób podejścia i argumentacji. W ten sposób nie można nas dłużej ignorować. Mężczyźni upominają się o swoje prawa nie jako pokrzywdzone przez sąd jednostki, ale jako wyraźnie dyskryminowana grupa społeczna. Właściwie prawa można by w ogóle nie zmieniać, to co trzeba zmienić przede wszystkim, to sposób myślenia. A stereotyp dotyczący ról w rodzinie jest niezwykle silny. Matka jest ważniejszym rodzicem, a ojciec rodzicem drugiej kategorii – rozmowa z Robertem Kucharskim, działaczem na rzecz praw ojca.

Małgorzata Borowska: - Założył Pan i prowadzi serwis internetowy "W stronę ojca", co jest jego tematem?

Robert Kucharski: - Serwis powstał w 2000 roku dzięki pomocy Fundacji im. Stefana Batorego. Od początku stawiał sobie kilka celów. Przede wszystkim zmianę funkcjonującego w społeczeństwie stereotypu, że ojciec jest gorszym rodzicem. Jego funkcjonowanie ma konkretne przełożenie na procent uzyskiwania przez ojców bezpośredniej pieczy nad dzieckiem w związku małżeńskim czy konkubinacie. Obecnie prawo opieki nad dzieckiem po ustaniu związku dostaje około trzech procent ojców. Najczęściej są to przypadki, kiedy matka nie chce lub nie może sprawować opieki, kiedy jest niewydolna wychowawczo. To był dla mnie bolesny fakt, jako mężczyzny i jako doradcy, kiedy pracowałem w Biurze Porad Obywatelskich. Wielu mężczyzn przychodziło po pomoc lub poradę w sprawie tego typu. Postanowiłem zaoferować im pomoc prawną - jest jej poświęcony jeden z segmentów serwisu internetowego "W stronę ojca". Są tam wzory pozwów, wniosków dotyczących tego, jak ubiegać się o opiekę nad dzieckiem. Przez pierwsze trzy lata funkcjonowania serwisu porad udzielali także dyżurujący prawnicy. Współpracował z nami również terapeuta, Leszek Trzaska. Serwis zapewniał zatem kompleksową pomoc - prawną i terapeutyczną. Gdy mężczyzna traci kontakt z dzieckiem potrzebuje pomocy, choć męską strategią jest się do tego nie przyznawać, tak jak nie należy przyznawać się do słabości. To jednak utrudnia konkretne działania na rzecz uzyskania opieki nad dzieckiem. Z tego względu pomoc terapeutyczna została przez nas uznana za konieczną.
Popularność serwisu przerosła moje oczekiwania. Notujemy około 700 wejść dziennie. Najbardziej popularne jest forum dyskusyjne - jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak realnie wygląda w Polsce równouprawnienie w zakresie opieki nad dzieckiem, to powinien na nie wejść i poczytać.

M.B.: - Mamy w Polsce dobre prawo czy tylko jego praktyka kuleje?

R.K.: - Prawo nie jest najgorsze. Choć w porównaniu do Danii, Wielkiej. Brytanii, czy USA, gdzie w prawodawstwie silnie zaznaczone są preferencje dla orzekania naprzemiennej opieki nad dzieckiem po ustaniu związku jego rodziców, ciągle jeszcze jesteśmy "w lesie".

M.B.: - Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie jest dyskryminacyjny?

R.K.: - Właściwie prawa można by w ogóle nie zmieniać, to co trzeba zmienić przede wszystkim, to sposób myślenia. Problem braku realnego równouprawnienia w Polsce i na świecie, nie wynika ze złego prawa, tylko utartych schematów myślenia o mężczyznach i kobietach. Świat się zmienił, zmieniły się role mężczyzny i kobiety. A stereotyp dotyczący ról w rodzinie jest niezwykle silny. Matka jest ważniejszym rodzicem, a ojciec rodzicem drugiej kategorii. To przekonanie jest zakorzenione w linii orzeczniczej polskich sądów, zresztą ukształtowanej jeszcze w latach pięćdziesiątych i utrwalonej przez orzeczenia Sądu Najwyższego z tamtego okresu. Czyli ogólnie rzecz biorąc sądy działają zgodnie z peerelowskimi standardami. To jest sytuacja śmieszna i smutna równocześnie.

M.B.: - A to, że wydziały rodzinne w sądach są sfeminizowane ma znaczenie?

R.K.: - Uważam, że nie. Na wszystkich oddziałuje stereotyp, który przyjął w sądownictwie formę linii orzeczniczej. Po rozpadzie związku niemal automatycznie ustala się miejsce pobytu dziecka w każdorazowym miejscu zamieszkania matki.

M.B.: - A czy są prawnicy, osoby publiczne domagające się zmiany linii orzeczniczej, które by się na ten temat wypowiadały?

R.K.: - W środowisku sądowniczym jest to ciągle tabu. Nawet Rzecznik Praw Dziecka, od którego domagaliśmy się, żeby podjął inicjatywę o charakterze generalnym w zakresie ochrony prawa dziecka do kontaktu z ojcem (bo przecież dziecko ma prawo do kontaktu z oboma rodzicami), zignorował tą inicjatywę. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Rzecznik Praw Obywatelskich podejmują pojedyncze interwencje i monitorowały kilka spektakularnych procesów, np. o odebranie ojcu prawa opieki nad dzieckiem przez babcię. To przyniosło bardzo pozytywny rezultat. Rzecznik Praw Dziecka jednak ciągle umywa ręce o tego problemu.
Po to, by ci mężczyźni nie byli sami ze swoim bólem, powstał serwis internetowy. W momencie, kiedy stał się popularny, powołano Stowarzyszenie Na Rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa. Przenieśliśmy punkt refleksji nad tym zagadnieniem w stronę równouprawnienia. To był punkt zwrotny. Zmieniliśmy sposób podejścia i argumentacji. Było to o tyle owocne, że w ten sposób nie można nas dłużej ignorować. Mężczyźni upominają się o swoje prawa nie jako pokrzywdzone przez sąd, jednostki, ale jako wyraźnie dyskryminowana grupa społeczna. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w sądzie mężczyzna nie ma takich samych szans, jak matka na pełny kontakt z dzieckiem.

M.B.: - Co jest potrzebne do zmiany? Kto musiałby się do niej przyczynić?

R.K.: - Mentalność w Polsce zmienia się bardzo powoli. Również inne dyskryminowane grupy społeczne, które próbują wprowadzić zmiany zdają sobie sprawę, że zmiana mentalności wymaga przynajmniej jednego pokolenia. Próbują wymusić takie regulacje prawne, które przyspieszyłyby ten proces. Według mnie tego typu działania, na przykład mniejszości seksualnych, są w wielu punktach kontrowersyjne. Natomiast nie uważam za kontrowersyjne wyrównanie praw mężczyzn i kobiet do opieki nad dziećmi. Dlatego liczę na wniesienie przez grupę posłów lub inicjatywę społeczną projektu ustawy, który doprowadziłby do rzeczywistego równouprawnienia. Projekty wnoszone do tej pory skupiały się na wyrównaniu szans kobiet na rynku pracy czy osiąganiu kariery politycznej. Naszemu stowarzyszeniu udało się zaproponować zmianę w projekcie ostatnim, senackim projekcie ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn - artykuł dotyczący zakazu dyskryminacji ze względu na płeć podczas przyznawania opieki nad dzieckiem. Uważam to za nasz sukces. Natomiast punkt ciężkości całego projekt ustawy opierał się na feministycznych pretensjach, nie można więc było liczyć na sukces.

M.B.: - A co byłoby potrzebne do zachowania takiej równowagi?

R.K.: - Na pewno uczciwa debata społeczna, żeby równo zważyć pozycję kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie. Trzeba zadać pytać pytanie, dlaczego projekty równościowe nie przechodzą? Są uznawane po prostu za niesprawiedliwe, bo preferują kobiety w wielu sferach życia społecznego. Trzeba uczciwe podejść do problemu. Jeżeli środowiska feministyczne będą w ten sposób promować swój punkt widzenia na równouprawnienie, to będzie miało ono długą drogę do pokonania. Tymczasem należy uczciwie ocenić pozycję kobiety i mężczyzny w dzisiejszym świecie. Nie można przecież powiedzieć, że mężczyznom jest super.

M.B.: - Dlaczego?

R.K.: - Mogę podać kilka przykładów. W zeszłym roku prof. Maria Jarosz prowadziła badania na temat kondycji społecznej Polaków. Jednym z takich czynników, które często bierze się pod uwagę w takich badaniach jest ilość popełnianych samobójstw - w zeszłym roku popełniono ich około 50 tysięcy. To liczba porównywalna z ilością wypadków samochodowych. Ponad 90 procent wśród osób skutecznie popełniających samobójstwa to mężczyźni. Wniosek z tych badań był taki, że mężczyźni w Polsce ponoszą ciężar transformacji społecznej. To oni głównie tracą pracę. Ciągle więcej zarejestrowanych jest bezrobotnych kobiet, ale dzieje się tak dlatego, że cześć kobiet rezygnuje z pracy na rzecz wychowania dzieci. Wciąż mamy do czynienia z takim modelem życia. Tymczasem to więcej mężczyzn traci pracę. Zwiększają się również oczekiwania finansowe ich partnerek. Warren Farrell, amerykański aktywista walczący o prawa mężczyzn w swojej książce "Mit męskiej siły" idzie dużo dalej w obnażaniu słabości współczesnego mężczyzny. Twierdzi, że dawne hasło "Kobieta jest Murzynem", które przyświecało feministkom w walce o prawa kobiet w początkach tego ruchu, dziś jest kompletnie nieadekwatne do sytuacji. Dziś to mężczyzna jest "niewolnikiem", który swoją ciężka pracą wypracowuje emeryturę, z której de facto korzysta jego małżonka, żyjąca przeciętnie o sześć lat do ośmiu dłużej. To mężczyzna ma obowiązek ginąć za swój kraj na wojnach, gdy dla kobiet służba wojskowa jest tylko przywilejem i szansą na karierę w działach administracyjnych armii. Tak, jak niegdyś niewolnikom, dziś można mężczyznom odebrać prawo do opieki nad ich dziećmi. To wreszcie mężczyzna poddany treningowi społecznemu: wstaje z miejsca, gdy kobieta wchodzi do pokoju, zupełnie jak niegdyś niewolnik na widok swego pana.
Zatem współczynnik samobójstw to jeden przykład dlaczego mężczyznom nie jest dobrze. Drugi to fakt, że nie mogą się opiekować swoimi dziećmi. Z reguły przyznaje się im prawo do kontaktu z dzieckiem, są to standardowo dwa weekendy w miesiącu. Jest to jednak w wielu przypadkach postanowienie często nieegzekwowane. Częstą strategią kobiet jest traktowanie kontaktów ojca z dzieckiem jako karty przetargowej, dlatego - co jest potwierdzone statystycznie - utrudniają kontaktowanie się z dzieckiem.

M.B.: - Czy Pełnomocnik ds. Równego Statusu poświęca kwestii praw ojca wystarczająco wiele uwagi?

R.K.: - Pozytywnie oceniam pracę Pełnomocnika. Otrzymaliśmy z tego źródła dotację, za którą zostanie wydana druga książka dotycząca problematyki praw ojca - "Tata.pl 2". Będzie ona zawierać wywiady z rodzicami, którzy zostali pozbawieni opieki nad dziećmi. Prawa ojca nie są kojarzone z polityką równouprawnienia, ponieważ samo mężczyźni zbyt rzadko tą kwestie podnoszą. Działa na nich ten sam stereotyp - nie ma o co walczyć, bo ojciec jest gorszym rodzicem. Dlatego też planuję promować aktywne ojcostwo. Zamknąć etap walki przeciwko wszystkiemu i wszystkim i zacząć budować nowy wizerunek serwisu "W stronę ojca". Mamy zamiar działać na rzecz popularyzacji odpowiedzialnych i aktywnych postaw rodzicielskich.

Od redakcji: Strona internetowa "W stronę ojca" odsyła do serwisu tata.pl, który agresywnie odnosi się do polskiego sądownictwa, nie przebiera w obelgach i pomówieniach. Żaden z tekstów na stronie serwisu nie jest podpisany. Serwisy mają podobną szatę graficzną, odsyłają do siebie nawzajem. Pan Robert Kucharski - w późniejszej rozmowie telefonicznej z nami - wyjaśniał, że strona tata.pl jest osobnym projektem nie powiązanym formalnie prowadzonym przez niego serwisem "W stronę ojca", a podobny wygląd jest wynikiem próby integrowania wszystkich stron "ojcowskich" w Polsce.


LOGO

Źródło: inf. własna
Miejsce: Warszawa
Data wydarzenia: 2004-10-07
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Ojciec potrfi kochać wiernie i wytrwale. ~Krystyna 17.06.2009, 05:55 Patrzę jak cierpi moja Wnuczka -4 latka ijej Ojciec, który nie zawinił wniczym, a z dnia na dzień został usunięty z domu, ponieważ Mama pokochała innego - teraz Dziecko ma być wywiezione z nasego miasta- musi mieć zerwane więzi z Rodziną, bo nie jest wygodnie tłumaczyć dlaczego tp tennowy Pan leży z Mamą w łóżku.Matki powinny być pozbawiane prawa do dziecka na równi z Ojcami , jewżeli na to zasługują. To równouprawnieni - z przechyłką na ich stronę jest okrutne dla uczciwych ludzi, którym Swiat się wali i giną z tęsknoty. Intedracje, kariera przewraca kobietom w głowach, a płacą dzieci.Krystyna ODPOWIEDZ
  • jestem ojcem a nie podgatunkiem ~tom 01.02.2009, 10:28 jeżeli chodzi o ojcostwo to jesteśmy wszędzie ignorowani, przykład:w szpitalu dzieci są odwiedzane przez matki bo ojcowie mają zarazki,ale żona z którą dzieli swoje życie intymne jest kryształem ludzie to jest już 2009 rok a my nadal w średniowieczu kobiety same chciały równo uprawnienia i co? dość tych cichych dni bądźmy równi sobie i zajmijmy się dziećmi razem bo kochamy je tak samo. ODPOWIEDZ
  • pojęcie ,,dobry lub zły rodzic" nie zależy od płci ~BR 06.09.2007, 05:11 matka powinna posiadać wrodzony instynkt macierzyński, u ojca wyzwala sie w czasie sprawowania opieki nad dzieciątkiem.Dyskryminacyjną jest polska tradycyja, że matka zajmuje się pielęgnacją i żywieniem dziecka, a rolą ojca jest praca zarobkowa na utrzymanie rodziny, pokutuje przekonanie, że mężczyzna ma ręce nie przygotowane do pielęgnacji dziecka, brak mu delikatności i odpowiedniego wyczucia potrzeb dziecka.Są to utarte i niczym nie uzasadnione stereotypy, ktore sprowadziły ojca do roli przedmiotu, ,,robota" do wykonywania cięższych prac domowych lub spacerow z wozkiem.Szczegolnie w tej dziedzinie, a jakze istotnej w wychowaniu młodego pokolenia, nie powinno się spraw rodzinnych traktować wg. utarttych schematow.Są matki, ktore nie otrzymaly daru w postaci uczuć macierzyńskich.Traktują swoje potomstwo jak zło konieczne, któremu trzeba poświęcić figurę, czasem zaniechać życie towarzyskie,zarwać noce i inne uciechy życiowe.Najgorzej jest w momencie rozstania się rodziców.Wtedy kobiety bardzo często Zaczynają traktować swoje potomstwo jako żrodło dochodu i kartę przetargową w walce z byłym małżonkiem.Bardzo rzadko gorę nad emocjami bierze dobro dziecka.Negatywnie odnoszę się do komentarza Pani Redaktor, ponieważ materiały opublikowane na wymienionych stronach nie stanowią żadnych bredni, są to fakty.Podobny przyklad mogę wskazać we własnej rodzinie, gdzie matka wyprowadziła się od męża i zamieszkała z człowiekiem, który mial na swoim koncie wyrok za udzial w gwałcie zbiorowym. Rozstali się po pół roku wspólnego mieszkania.Od tamtego czasu minęły 2 lata.Starsza 9 letnia córka na słowo sex reaguje bardzo emocjonalnie i mowi, że to słowo jest bardzo brzydkie i oznacza ,,świństwo".Od 03 .09.2007 ten osobnik jest poszukiwany przez policję listem gończym za jakieś kolejne przestępstwo. Podczas sprawy rozwodowej dzieci były badane w Ośrodku przez psychologa, ktory w opinii praktycznie skopiował część informacji zebranych przez Sąd Rodzinny, wskazując miejsce pobytu dzieci przy matce.Sprawa rozwodowa i uzasadnienie wyroku to żenada w polskim sądownictwie.Zona miała kochanka, ponieważ mąż sluchal poleceń swojej matki i za dużo pracował.Wina za rozklad pożycia orzeczona po obu stronach.Oto polskie prawo. ODPOWIEDZ
  • Pani red Borowska i pseudo tata, który nie stał nigdy pod blokiem w oczekiwaniu na cud spotakania z dzieckiem ~koto 05.09.2007, 07:36 Najpierw Pani przeprowadza wywiad, a następnie ostrzega potencjalnych czytelników o wyjatkowej "szkodliwości" kontaktu ze strona tata.pl.? !!! To zdumewające!!!Broni Pani Sędziów-Przestępców?A Może obudziła się w Pani prymitywna solidarność z psychopatkami?Każde dziecko ma dwoje rodziców i prawo każdego z nich musi być szanowane. Mówi o tym wyraźnie Konstytucja RP. Nie może być tak, że w świetle prawa ponad połowa ludzkości stawiana jest potencjalnie na przegranej pozycji (wszystko jest pozornie w porządku, aż do czasu powstania konfliktu). Podobnie jak niedopuszczalne jest aby pojedyncze negatywne przypadki rzutowały na sposób traktowania wszystkich osób danej płci. Takie podejście to jakiś bliżej nieokreślony i opętańczy determinizm, który stanowi zaprzeczenie człowieczeństwa i jest niezgodny z powszechną zasadą odpowiedzialności człowieka wyłącznie za własne czyny. Rodzic,(Sędzia, który to zaklepuje..) który umniejsza znaczenie drugiego rodzica w życiu dziecka nie może być jednocześnie uważany za dającego największe gwarancje realizacji dobra dziecka.!!! Dlatego jeśli już kogoś należy z urzędu praw rodzicielskich pozbawiać, to nie ojców dochodzących przed sądami swojego ojcostwa, a raczej te matki, które jemu zaprzeczają. Jak widać po polskim wymiarze sprawiedliwości dużo jeszcze musi minąć czasu aby 2+2 konstytuowało się w 4. Gdyby Sąd tyle samo energii wkładał w uczynienie wymiaru sprawiedliwości naprawdę sprawiedliwym, Polak zamiast bać się państwa miałby szansę zacząć je naprawdę szanować ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz brawo ~tata 11.03.2006, 10:51 Jak wspaniałe wywody można przeczytać na stronach stowarzyszenia ojców.Szkoda, że ci wspaniali ojcowie nie potrafili zadbać o swoje rodziny.Sam ojciec jest tak wspaniały jak jego rozważania-bo on jest sam a jego rozważania potrafią poruszyć tylko serce drugiego samotnego ojca.Współczuję wam nieudacznicy.tata ODPOWIEDZ
  • POMOC ~ 24.10.2004, 03:57 Witam mam pytanie czy ktos moze mi polecic jakies fajne artykuly, na temat roli ojca we wspolczesnej rodzinie? bede wdzieczna ;-) ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dzieci
  • kobiety
  • tradycja