Przejdź do treści głównej

Amerykanie wolontariat mają we krwi [wywiad]

autor(ka): Marta Chowaniec
2012-03-26, 03:30
archiwalne
Ewa Pająk
– Trudno mi sobie wyobrazić, że w Polsce zostaje się prezydentem dzięki temu, że nawołuje się rodaków do bezpłatnej pracy na rzecz innych. W Stanach każdy polityk musi być po części wolontariuszem – mówi dr Ewa Pająk-Ważna z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, tłumacząc, czego o wolontariacie możemy się nauczyć od Amerykanów.

Marta Chowaniec: Co odróżnia Polaków od Amerykanów w kwestii wolontariatu?

Ewa Pająk-Ważna: – Jest tam bardzo dużo oddolnych inicjatyw obywatelskich, które są bardzo sprawnie i szybko organizowane. My się dopiero tego uczymy. W Stanach państwo intensywnie wspiera wolontariat. Największe organizacje, które przyczyniają się do rozwoju wolontariatu w Stanach, są właśnie rządowe; finansowane z budżetu państwa. Wymienię m.in. AmeriCorps, Learn and Serve America, Senior Corps, American Peace Corps (w Polsce znany jako Korpus Pokoju). Tego w Polsce raczej nie doświadczamy albo w małym stopniu. U nas w większości wolontariatem zajmują się organizacje pozarządowe.

M.C.: W Polsce definiujemy wolontariat jako świadome, dobrowolne i bezpłatne działanie na rzecz innych wykraczająca poza więzi koleżeńsko-rodzinne. Czy można w ten sposób zdefiniować wolontariat w Stanach?

E.P-W.: – W Stanach wolontariuszami są też osoby, które na rzecz swoich bliskich czy znajomych podejmują nieodpłatne działanie, co w rozumieniu polskiej ustawy o wolontariacie jest zupełnie niemożliwe. Wolontariat w Stanach jest bardzo ceniony, a wręcz jest naturalnym działaniem. Nie trzeba jakiś specjalnych kampanii skłaniających ludzi do wolontariatu. Jest to jedno z działań systemu edukacji.

M.C.: Czy szkoła sprzyja wolontariatowi?

E.P-W.: – Oczywiście, w Stanach wolontariat jest związany z jednym z programów Learn and Serve America. Jest to naturalne, że uczeń szkoły amerykańskiej część swojego czasu wolnego, prywatnego spędza jako wolontariusz. Wręcz dzięki wolontariatowi można otrzymać umorzenie części kredytu studenckiego po ukończeniu studiów albo otrzymać dodatkowe stypendium w trakcie trwania studiów. To wydaje się bardzo motywacyjne, choć trudno ocenić, czy zwiększa to liczbę wolontariuszy. Mam wrażenie, że nie.

Pewnej analogii do programu Learn and Serve America można dopatrzeć się funkcjonującym na terenie Polski programie Projektor – wolontariat studencki, finansowanego nota bene ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i realizowanego przez Fundację Rozwoju Wolontariatu.

M.C.: Czego jeszcze możemy się od ich nauczyć?

E.P-W.: – Że doświadczenie wolontariuszy jest wykorzystywane na różnych polach, co u nas powoli zaczyna się pojawiać w Polsce w przypadku programów edukacji globalnej GLEN czy SWM Młodzi Światu oraz unijnemu programowi Młodzież w działaniu, w programie EVS, ale w niewielkim zakresie. Amerykanie potrafią wykorzystać kompetencje, wiedzę i doświadczenie swoich wolontariuszy do dalszych działań. Doświadczenie wolontariatu jest traktowane jako jedno z doświadczeń zawodowych; jedna z form, która pozwala zdobyć odpowiednią pracę.

Mało tego, kiedy w Stanach Zjednoczonych pojawił się kryzys, odnotowano zwiększone zainteresowanie wolontariatem. W 2010 roku AmeriCorps otrzymało 256 tys. podań od kandydatów i w porównaniu z rokiem 2008 był to wzrost o 300%. Zdarza się, że o jeden etat w organizacji non-profit ubiega się ponad sto osób, wśród nich są także absolwenci najbardziej prestiżowych uniwersytetów.

M.C.: W wolontariat zaangażany jest nawet prezydent Barack Obama i jego żona.

E.P-W.: – Małżeństwo Obamów podejmowało liczne działania związane z wolontariatem także w przeszłości, w swojej działalności zawodowej i społecznej. Prezydent USA był działaczem społecznym w latach 80. w ubogich, zamieszkałych przez ludność afroamerykańską dzielnicach Chicago. Jego żona pełniła obowiązki dyrektorki chicagowskiego oddziału Public Allies. To organizacja pozarządowa, która wspiera postawy obywatelskie wśród młodych Amerykanów poprzez zachęcenie ich do zaangażowania w wolontariat i bycie liderem we własnych społecznościach.

Zresztą zaangażowanie polityków w wolontariat jest znane w Stanach nie od dziś. Prezydent Kennedy zainicjował powstanie Amerykańskiego Korpusu Pokoju. To organizacja rządowa, opierająca się na idei wolontariatu, której celem jest pomoc Amerykanów w krajach rozwijających się. Zresztą Kennedy promował taką inicjatywę w trakcie kampanii prezydenckiej na uniwersytetach i dzięki temu zdobył głosy młodych ludzi, które pomogły mu zostać prezydentem. Trudno mi sobie wyobrazić, że w Polsce zostaje się prezydentem poprzez to, że nawołuje się rodaków do bezpłatnej pracy na rzecz innych. W Stanach każdy polityk musi być po części wolontariuszem.

M.C.: Teraz mamy Europejski Rok Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej Czy możemy skorzystać z twoich amerykańskich obserwacji na ten temat?

E.P-W.: – Amerykański program rządowy Senior Corps świetnie wpisywałby się w obchody tego roku. Jednym z elementów Senior Corps (Korpusu Seniorów) jest projekt „przybranych dziadków”. W ramach tego seniorzy np. prowadzą korepetycje z dziećmi. W Polsce rzeczą naturalną jest to, że dziadkowie zajmują się wnukami, w Stanach nie wywiera się na nich takiej presji; nie muszą być „pod telefonem”. Stąd wynika być może ich takie duże zainteresowanie wolontariatem czy czymkolwiek innym w życiu.

Poza tym działa „The Senior Companion Program” skierowany do seniorów, którzy mogą zaoferować wsparcie i pomoc osobom dorosłym w wypełnianiu codziennych obowiązków oraz RSVP, który pomaga seniorom w dopasowaniu umiejętności do potrzeb lokalnych społeczności. W Polsce brak jest amerykańskiego odpowiednika Senior Corps. Niemniej jednak polscy seniorzy angażują się w działalność wolontariacką, np. przy wsparciu Uniwersytetów III wieku.

***

Ewa Pająk - z wykształcenia pedagog, pasjonatka języków obcych, podróży i innych kultur; mama 2 wspaniałych dzieci: Ani (16 lat) i Mateuszka (3 latka).Od 2004 r. adiunkt w Instytucie Nauk o Wychowaniu UP im. KEN w Krakowie, w latach 2000-2002 pobyt studyjny w USA, w latach 2011/12 wykłady gościnne na uniwersytetach w Koszycach (Słowacja), Coimbra (Portugalia) i Madrycie (Hiszpania). Zainteresowania naukowe: wolontariat zagraniczny, edukacja międzykulturowa, edukacja globalna/rozwojowa. Współpraca z różnymi NGOs, m.in.: PAH, SWM Młodzi Światu, Partners Polska.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 7 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Uwaga na projektor - wolontariat studencki ~projektorowicz 09.04.2012, 05:36 Uważajcie na projektor - nie oddają wyłożonej kasy ciągle tłumacząc się, że "mają dużo na głowie i że przepraszają i zajmą się kwestią jak najszybciej". A później robią jeszcze problemy. Ja podziękuję. Wolontariusza traktuje się tutaj jak zło konieczne. ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz amerykanista ~amerykanista 26.03.2012, 03:07 To co napisała ta Pani to niestety kompletne brednie. Amerykanie są narodem agresywnych, zapatrzonych w siebie egoistów. To że politycy starają się prezentować jako społecznicy jest wyłącznie elementem cynicznej propagandy. Myślę, że większość wykształconych Polaków już dawno przestało wierzyć w takie bajki o Ameryce. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • działalność międzynarodowa
  • wolontariat
  • wolontariusze