Przejdź do treści głównej

Nieformalnie, ale odpowiedzialnie [wywiad]

autor(ka): Marta Chowaniec
2012-01-02, 10:09
archiwalne
fot. Tomasz Kaczor
– Ktoś ma lokal, ktoś piecze pyszne ciasta, ktoś ma zdolności organizacyjne. Razem możemy wiele, a na pewno więcej niż w pojedynkę. Zależy nam, żebyśmy czuli się dobrze i bezpiecznie w miejscu, w którym żyjemy – mówi Katarzyna Federowicz z Partnerstwa dla Powiśla i tłumaczy, że nie ma właściwie różnicy między partnerstwem, sąsiedztwem a społeczeństwem obywatelskim.

– Najpierw były Powiślenia.

Katarzyna Federowicz: – Oddolna, sąsiedzka inicjatywa, która m.in. miała pokazać, co Powiśle ma do zaoferowania swoim mieszkańcom oraz mieszkańcom całej Warszawy. Chcieliśmy się nawzajem poznać i dać się poznać innym. Po organizacji drugich Powiśleń zaczęliśmy współpracę ze stowarzyszeniem Boris, które prowadzi program animujący środowiska na terenie m.in. Mazowsza – integrując je pod postacią lokalnych partnerstw. I tak powstało Partnerstwo dla Powiśla, które jest nieformalnym zrzeszeniem ponad 30 organizacji. Na początku jednak nie definiowaliśmy się w ten sposób. Definicja przyszła później.

– Ale działacie nieformalnie.

K.F.: – Uważamy, że sformalizowanie być może zdjęłoby z nas odpowiedzialność współtworzenia całego projektu. Pewnie powstałby jakiś zarząd, a reszta osób mogłaby się przez to wykruszyć, i to nie ze względu na własną niechęć, tylko brak miejsca dla siebie, brak działania, które by ich napędzało. Naprawdę, brak struktur organizacyjnych u nas się sprawdza. Mamy wspólną odpowiedzialność za to, co robimy.

– A nie jest potrzebny lider? Chyba nim jesteś?

K.F.: – Jest potrzebne wyznaczanie zadań. Jest potrzebna osoba, która wyśle maila, że chcemy się spotkać, po wcześniejszym wstępnym ustaleniu daty z innymi członkami Partnerstwa. Za każdym razem staramy się też spotkać w innym miejscu, np. na Solcu 44, w teatrze Ateneum, w klubokawiarni Grawitacja, w Młodzieżowym Domu Kultury. Należy oczywiście trzymać porządek takich spotkań. Bardzo się zżyliśmy ze sobą i zawsze na spotkaniach Partnerstwa, oprócz rozmów związanych z naszymi działaniami, chcemy nadrobić towarzyskie zaległości. Co u nas słychać, co się ostatnio działo – prywatnie. Bardzo się lubimy, przyjaźnimy się i wspieramy – to pomaga także utrzymać nasze Partnerstwo. Pamiętamy jednak, że spotkanie Partnerstwa jest spotkaniem „służbowym” i staramy się utrzymać założony porządek.

Lider to słowo wytrych. Nam chodzi o zaangażowanie całego środowiska powiślańskiego. Ważne jest też, aby stale odnawiać motywację w grupie. Dlaczego się tu znaleźliśmy? Dlaczego to w ogóle robimy? Dlaczego chcemy to robić? Dla kogo?

– Zatem?

K.F.: – Na początku chcieliśmy poznać siebie nawzajem, kierunki swoich działań i rozwoju różnych miejsc, współtworzących tę część Śródmieścia. Każdy z nas ma coś, co może włożyć do worka dóbr wspólnych Powiśla. Każdy dokłada swoją cegiełkę, jedni są silniejsi medialnie, mają większą siłę przebicia, inni tworzą klimat, historię, uzupełniamy się. Warto także wskazać każdemu – potencjalnie nowemu – partnerowi, że to co ma, co robi, jest cenne i bardzo się przyda. Że każdy, w zależności jedynie od swoich chęci, może mieć wpływ na działanie tego organizmu, jakim jest Partnerstwo czy też po prostu nasza dzielnica. Ktoś ma lokal, ktoś piecze pyszne ciasta, ktoś ma zdolności organizacyjne – razem możemy wiele, a na pewno więcej niż w pojedynkę. W ten sposób np. w mijającym roku organizowaliśmy Potańcówki Nie tylko dla Seniorów. Okazało się, że na Ordonkę i Fogga, których początkowo puszczaliśmy, chcą przychodzić nie tylko osoby starsze, ale i młodzi. I tak się nam wiek wypośrodkował, że powstał regularny cykl Potańcówek Nie tylko dla Seniorów. Seniorzy – jak później nam mówili – poczuli się młodo z młodymi się bawiąc i mogąc wymienić się z nimi międzypokoleniowymi życiowymi doświadczeniami, no i nie było wiekowej segregacji i barier. Zresztą na kolejnych potańcówkach to właśnie osoby starsze same układały playlistę. Bawiliśmy się świetnie, także my, organizatorzy. Partnerstwo to także bowiem działanie integracyjne i łamiące dotychczasowe, być może utarte, schematy. Warto tu wspomnieć, że potańcówki odbywały się w Klubie Solec 44. Pewnie większości seniorów uczestniczących w tych dancingach, nie przyszłoby do głowy, aby tam wejść, a co dopiero, że znajdą tam dla się miejsce. A jednak! (śmiech)

Dla mnie Partnerstwo to po prostu najbliższe sąsiedztwo. Czuję się lepiej, kiedy mówimy sobie „dzień dobry”, przypadkowo mijając się na ulicy.

– Dzień dobry, a dlaczego Ciebie na ostatnim spotkaniu nie było?

K.F.: – Oczywiście, że tak (śmiech). Zawsze po spotkaniu wysyłamy też maila z relacją, co na nim było. Robię to ja albo osoba, która spotkanie zorganizowała. Nie zawsze każdy ma czas, żeby przyjść, jedna osoba ma chore dziecko, druga dyżur w pracy, ale każdy, kto jest zaangażowany i każdy, kto może się zaangażować, ma szansę przeczytać mini raport ze spotkania. Bardzo ważna jest ciągłość informacyjna. Dodam, że w bazie mam ok. 200 adresów mailowych.

– Pewnie jednym z ostatnich spotkań jest w grudniu wigilia?

K.F.: – W piątek, 16 grudnia 2011 r., odbyła się powiślańska wigilia, organizowana przez Partnerstwo. Tym razem świętowaliśmy w „Zielonym Miasteczku” Młodzieżowego Domu Kultury przy ul. Fabrycznej 1/3. Obecnie natomiast prowadzimy grudniową zbiórkę darów dla osób potrzebujących z terenu Powiśla, akcję „Sąsiedzi Sąsiadom”. Oczywiście to nie jest obowiązkowe dla wszystkich członków, ale jeśli ktoś ma czas i chęć, to się włącza. To właśnie typowy przykład działania mechanizmów Partnerstwa, jedni zbierają dary, bo mają gdzie, inni akcję promują, bo wiedzą jak, a jeszcze inni wskazują, do kogo rzeczy trafić powinny i dostarczają je tam potem. I tak na przykład, opiekę nad naszą zbiórką sprawuje lokalny Ośrodek Pomocy Społecznej i Powiślańska Fundacja Społeczna, a dary zbierane są m.in. w Bibliotece dla dzieci i młodzieży nr 44, Klubokawiarni Kafka, Księgarnio-kawiarni Tarabuk, Klubokawiarni Grawitacja, w klubokawiarni Solec 44, Młodzieżowym Domu Kultury im. Wł. Broniewskiego, Bibliotece Publicznej i Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży Nr 97.

Gdyby zbiórka prowadzona była tylko w Ośrodku Pomocy Społecznej, nie miałaby takiej siły przebicia. Informacja o niej nie dotarłaby zapewne do takiej liczby ludzi, tyloma różnymi kanałami. Być może wiele osób nie miałoby szansy uświadomić sobie, że osoby potrzebujące wsparcia mogą żyć obok nas, dosłownie tuż za rogiem lub nawet w naszej kamienicy. Sąsiad Sąsiadowi – właśnie po to jest Partnerstwo, które dzięki sile wszystkich jego członków może mnożyć dobro, może dawać świadectwo tego, że razem można wiele i bez większego napinania się. Taka akcja to dużo dobrego nie tylko dla tych, którym staramy się pomóc. To także wartość dla nas samych, bo robimy coś, co ma wymierny sens, okazuje się, że działanie Partnerstwa, nasze spotkania, to nie tylko wzajemna promocja.

– Czyli Partnerstwo to wzajemne wspieranie się.

K.F.: Dokładnie! Ktoś na przykład chciałby zorganizować grę miejską, ma taką fantazję, marzenie, pomysł. Siadamy przy stole i zastanawiamy się, co jest do tego potrzebne. Każdy ma inne możliwości i doświadczenia, więc rozmawiamy. Słyszymy, że np. jest mu potrzebne miejsce, gdzie uczestnicy mogliby odpocząć i napić się herbaty, albo kolejne miejsce, żeby zakamuflować jakiś szyfr. I organizujemy. Dla nas definicją Partnerstwa jest to, że każdy zajmuje swoją strategiczną pozycję i wykonuje to, co potrafi najlepiej. Nie można tego podważyć. Każdy jest inny, ma inne możliwości, a w związku z tym ma indywidualny wkład w działanie. W tych możliwościach dostrzegamy swoją siłę. Każdy jednak działa na zasadach partnerskich, niezależnie od tego kogo i co reprezentuje: urząd czy sklep.

– Do tego jest potrzebne dużo dobrej woli.

K.F.: Oj, tak (śmiech). Myślę, że na Powiślu jest dużo dobrej woli. Myślę, że wszędzie jest dużo dobrej woli, trzeba jej jedynie poszukać. Wszędzie są ludzie, którzy mają potrzebę działania i integrowania się. Wierzę także, że wszędzie stworzenie takiej platformy, jaką jest Partnerstwo, jest wskazane i możliwe do zrealizowania. Oczywiście jest dużo obowiązków: będą maile do wysyłania i spotkania do zorganizowania, ale fajnie jest to zrobić, bo to po prostu jest fajne. Członkowie Partnerstwa reprezentują różne miejsca, instytucje, organizacje ale to Oni – konkretni ludzie tworzą Partnerstwo, a nie instytucje, tylko właśnie ludzie z krwi i kości, którzy przychodzą na zebranie po godzinach swojej pracy, z własnej, nieprzymuszonej woli. Ktoś pracuje w bibliotece do godziny 16., a na godz. 17. przychodzi do nas na spotkanie. Łączymy różne sposoby myślenia, perspektywy. Wynika to głównie z naszych doświadczeń, z tego kim jesteśmy i gdzie pracujemy. Inne doświadczenia ma przecież człowiek prowadzący własny biznes, inne osoba, która pracuje w ustalonych godzinach od 8. do 16. i jest zobowiązana przestrzegać regulamin, bo jest to akurat instytucja publiczna. To daje nam furtki w myśleniu: można tak, a można i tak. Wymieniamy się tymi wszystkimi doświadczeniami, tworząc – według mnie – coś niezwykle unikatowego, bardzo wyjątkowy organizm.

– Partnerstwo a społeczeństwo obywatelskie?

K.F.: – Absolutnie stawiam znak równości między nimi. Tylko Partnerstwo brzmi prościej, przyjaźniej i bardziej znajomo. A wyrażenie „społeczeństwo obywatelskie” jest jakby wyjęte z projektu. A chodzi zwyczajnie o odpowiedzialność za miejsce, z którego wyrastamy i które współtworzymy, niezależnie czy tu mieszkamy, czy pracujemy.

– Na co możecie liczyć od stowarzyszenia Boris?

K.F.: – Na wsparcie. Przypominają też czasem, że minął miesiąc albo i dwa, dodając, że warto by się może spotkać. Zapraszają nas także, abyśmy poznali, jak wyglądają i działają Partnerstwa w innych miastach. Osobiście, byłam na przykład w Radomiu. Tam akurat prym wiodą miejscowe domy kultury i ośrodki pomocy społecznej. Na Powiślu silny głos ma sektor prywatny, odpowiedzialny biznes. Moja wycieczka była niezwykle inspirująca: miałam możliwość zobaczyć zrealizowane projekty, o których wcześniej mogłam jedynie marzyć, np. odnowiony przez mieszkańców budynek, stworzoną sąsiedzkimi siłami świetlicę w tym budynku. Ogromnie to wzruszające i inspirujące. Pamiętajmy, my wszyscy działamy w ramach Partnerstwa społecznie. To przypominanie sobie ciągłe i wzajemne, że tak wiele jest w nas możliwości, jest nam bardzo potrzebne, naszej motywacji, mojej motywacji.

W Centrum Zielna mieliśmy w grudniu, jak zresztą co roku, spotkanie podsumowujące działanie partnerstw warszawskich. Partnerstwo dla Powiśla ma już półtora roku, ale są takie, które mają dekadę, i takie, które liczą sobie dopiero dwa miesiące. I każde partnerstwo jest zupełnie inne, inaczej działa, czego innego dokonało. Przychodzimy tam opowiedzieć o sobie i poinspirować się nawzajem. To także dzieje się dzięki Borisowi.

– W jakim kierunku zdążacie?

K.F.: – Wciąż, z pełną zresztą świadomością, nie zamierzamy się sformalizować. Mamy Powiślenia, mamy też mniejsze projekty. Pojawiają się nowe miejsca, osoby, które do nas dołączają.

– Żeby działać, trzeba mieć plan.

K.F.: – Plan jest ważny w każdej pracy, zwłaszcza w projekcie z wyznaczonym celem, który chcemy osiągnąć. Mamy więc plan, a nawet plany (śmiech). To nas dopinguje oraz porządkuje to wszystko, co powstaje na kanwie naszego zapału i entuzjazmu. Planem jest tablica informacyjna w centralnym miejscu Powiśla. Nie każdy jest zaprzyjaźniony z Internetem. Poprzez stronę internetową i facebook nie zawsze dotrzemy do tych osób, do których możemy dotrzeć za pomocą takiej tablicy. Jeśli ktoś będzie mógł natknąć się na nasze działania, np. na spacerze z psem, to będzie właśnie kwintesencja tego, co próbujemy osiągnąć w ramach działań partnerskich: kontakt z ludźmi, zaznaczenie, że jesteśmy i działamy na rzecz naszego miejsca i mieszkańców. Na pewno chcielibyśmy także prowadzić stronę internetową www.mojepowisle.pl, która jest obecnie w budowie. Docelowo chcielibyśmy stworzyć miejsce, siedzibę Partnerstwa dla Powiśla.

Przede wszystkim zależy nam jednak, żebyśmy czuli się dobrze i bezpiecznie w miejscu, w którym żyjemy.

 


Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 4 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywizacja zawodowa
  • aktywność lokalna
  • partnerstwo
  • społeczeństwo obywatelskie