DZIŚ

Europejski Dzień Ofiar PrzestępstwDzień Myśli Braterskiej (obchodzony przez organizacje skautowe)

CZY WIESZ, ŻE

Ponad 80% gmin zleciło NGOs realizację zadań publicznych, przeznaczając na to łącznie ok. 1mld 200 mln zł (2009 r.).

Wolontariusz na pełny etat

Kto chciałby przez co najmniej pół roku poświęcić się tylko pracy wolontarystycznej w Polsce już niedługo może mieć taką szansę. Został uruchomiony pilotażowy Program Wolontariatu Długoterminowego. O jego założeniach i celach rozmawiamy z Marcinem Dadelem z Rady Działalności Pożytku Publicznego.

2012-01-23, 02.27
Marcin Dadel

Co to jest Program Wolontariatu Długoterminowego?

Marcin Dadel: – Przy okazji obchodów Europejskiego Roku Wolontariatu 2011 r. postanowiliśmy skorzystać z doświadczeń innych krajów europejskich, które już od dawna mają programy promujące wolontariat długoterminowy. Na przykład w Niemczech jest tzw. rok socjalny czy rok ekologiczny. Polega to na tym, że ludzie, głównie młodzi, wyjeżdżają na kilka miesięcy do innego miejsca i tam całą energię wkładają w pracę społeczną. W tym czasie państwo bierze na siebie koszty utrzymania takiej osoby. Stwierdziliśmy, że to jest dobry pomysł i można sprawdzić, jak to by działało w Polsce. Do tej pory nie mieliśmy żadnych rozwiązań wspierających tego rodzaju zaangażowanie. W Radzie Działalności Pożytku Publicznego postanowiliśmy wobec tego opracować pilotaż takiego programu. Chcemy go przeprowadzić w latach 2012 i 2013, a potem – na podstawie zebranych doświadczeń – przygotować stały, rządowy program krajowy.

– Na czym ma polegać pilotaż?

M.D.: – Został uruchomiony w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. W konkursie wyłonione zostaną trzy organizacje-operatorzy, które będą przez dwa lata testować różne rozwiązania. My dajemy tylko bardzo ogólne wytyczne. Przede wszystkim wolontariat odbywa się w organizacjach pozarządowych lub za pośrednictwem organizacji pozarządowych, wolontariusze mogą pracować także na rzecz jednostek pomocniczych samorządu terytorialnego, czyli w świetlicach środowiskowych, w szkole, w domu pomocy społecznej. Wolontariusze muszą mieć powyżej 18 lat. Wolontariat ma trwać od 6 do 12 miesięcy. W tym czasie wolontariusz nie może pracować ani studiować dziennie – jego zaangażowanie w pracę społeczną musi być pełnoetatowe, 8 godzin dziennie. Wolontariat musi się odbywać poza miejscem stałego zamieszkania: wolontariusz musi wyjechać ze swojego miasta czy wsi, a organizacja musi mu w tym czasie zagwarantować miejsce do mieszkania. Preferowane będą te programy, w których co najmniej połowa wolontariuszy nie będzie przebywała w dużych miastach wojewódzkich. Nie chcemy, aby wolontariusze przyjeżdżali np. tylko do Warszawy. Organizacja będzie otrzymywała ryczałt na pokrycie kosztów noclegów, wyżywienia, niezbędnego ubezpieczenia oraz na kieszonkowe dla wolontariusza. Plus jakieś nieduże pieniądze na obsługę wolontariusza, czyli np. na zatrudnienie koordynatora wolontariatu.

Takie założenia zostały wpisane do konkursu dla operatorów. Od samych organizacji będzie zależało, jak uszczegółowią te kryteria. Na przykład jedna organizacja może powiedzieć, że będzie się skupiać na wolontariacie seniorów, a inna – na wolontariacie młodzieży, czy osób długotrwale bezrobotnych albo określi, że jej oferta jest skierowana wyłącznie do organizacji ekologicznych albo prowadzących hospicja. Chcemy, aby organizacje, które wystartują w konkursie na operatów przeprowadziły swoje analizy i na ich podstawie stwierdziły w jakich grupach chcą ten pilotaż przeprowadzić.

Ten program ma być odpowiedzią na potrzeby organizacji, ale także osób, które dochodzą do wniosku, że chciałyby coś zmienić w swoim życiu, spróbować czegoś innego.

– Ile będzie kosztować ten test?

M.D.: – 1,5 mln zł na dwa lata.

– Badaliście, czy jest zapotrzebowanie na takie rozwiązania wśród wolontariuszy, czy będą chętni?

M.D.: – Mamy sygnały ze strony organizacji, które zajmują się koordynacją wolontariatu, że tego rodzaju rozwiązania, wspierające wolontariat długoterminowy, są potrzebne. Nie wiemy, ile ludzi w Polsce się zgłosi. We wrześniu 2011 r. zorganizowaliśmy międzynarodowe seminarium poświęcone tej tematyce, wzięli w nim udział przedstawiciele m.in. organizacji z Niemiec i z Francji. Z ich doświadczeń wynika, że takie programy rozwijają się w czasie. Może być tak, że w pierwszym roku zainteresowanych będzie 30 osób, a potem będzie to narastało. Mamy też doświadczenia polskich organizacji, np. wrocławskiego stowarzyszenia Tratwa, które już prowadzi taki program we współpracy z partnerami niemieckimi. Nie mają problemów z rekrutacją. Kolejne doświadczenie to program Europejskiego Wolontariatu Studenckiego. Nie mamy badań dotyczących tego, ile osób by się zgłosiło, ale temu też ma służyć ten pilotaż. Chcemy sprawdzić, jakie będzie zainteresowanie taką ofertą, co przyciąga, a co zniechęca do tego rodzaju wolontariatu.

Organizacje, które chciałyby zostać operatorami muszą działać w skali ogólnopolskiej?

M.D.: – Nie muszą. Mogą wskazać, że chcą pracować tylko w jednym regionie albo na całą Polskę. Dajemy im szansę, aby zaproponowały różne podejścia

Czy w czasie prac nad tym programem nie towarzyszyły wam obawy, że jednak pojawia się tu element gratyfikacji za pracę wolontariusza?

M.D.: – Zwrotu kosztów. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś z własnych pieniędzy pokrywa wyjazd na pół roku, aby pracować wolontarystycznie. Musi go być na to stać. Taka postawa, że ktoś zarabia pieniądze, żeby pracować społecznie jest oczywiście bardzo chwalebna i ważne, aby ją docenić. Ale nie mniej ważne jest umożliwienie tego tym osobom, których na to nie stać, a chciałyby. Te koszty są naprawdę niewielkie. Wyliczyliśmy, że średnio na wolontariusza wyniesie to 1700 zł miesięcznie: na nocleg, wyżywienie oraz niewielkie kieszonkowe, ok. 300 zł. Kieszonkowe jest m.in. po to, aby ta osoba nie musiała szukać pracy zarobkowej. Zdecydowanie jednak stałbym na stanowisku, że to nie jest gratyfikacja finansowa, ale zwrot kosztów.

– Wyjechać na rok i zająć się czymś zupełnie innym niż na co dzień – to może być atrakcyjna propozycja, fajny pomysł. Który jednak pociąga za sobą pewne koszty ze strony państwa. Sądzisz, że taki program wpłynie pozytywnie na obraz wolontariatu w Polsce? Będzie więcej wolontariuszy, będą inni? Czemu to ma służyć?

M.D.: – Można wskazać różne cele, w zależności od tego, nad jaką grupą się zastanowimy. Przede wszystkim program ma służyć bardziej odpowiedzialnemu patrzeniu na wolontariat. Chcemy wskazać, że służba wolontariacka może być ważnym elementem życia, ale też pokazać, że z perspektywy państwa jest istotne, aby obywatele w taki sposób włączali się w społeczności lokalne, w rozwiązywanie problemów. Państwo nie tylko zachęca i mówi „angażujcie się za darmo”, ale stwarza też realne instrumenty, które w tym mogą pomóc. Ważny też jest aspekt formacyjny. To jest wyraz społecznej, obywatelskiej odpowiedzialności państwa. Umożliwiamy to, żeby ktoś – nie kierując się koniecznością zarabiania pieniędzy – zdecydował się na jakieś działanie tylko z tego powodu, że chce się zaangażować w coś, co przyniesie korzyść komuś innemu. Może to być także narzędzie orientacji, czy reorientacji zawodowej. Po takim roku wolontariusz może stwierdzić, że praca w trzecim sektorze albo praca przy rozwiązywaniu jakiegoś konkretnego problemu to jest ciekawy pomysł na życie, a przy tym nie ryzykuje zanadto, tzn. poświęca wyłącznie swój czas.

****

O programie pilotażowym wolontariatu długoterminowego czytaj także: PO FIO: Zmiany w komponencie wolontariatu długoterminowego .

źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


Potrzeba więcej informacji... - 2012-01-27, 16:17
ciekawe jak się rozwinie - 2012-01-24, 10:31
Msała atrakcyjność - 2012-01-23, 09:35
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.