Przejdź do treści głównej

Cieszymy się, ale...

autor(ka): Magda Dobranowska-Wittels (ngo.pl)
2011-04-20, 07:22
archiwalne
W Kancelarii Prezydenta trwają intensywne prace nad ustawą, która ma dać mieszkańcom gmin większy wpływ na poczynania lokalnych władz.

Chociaż Ustawa o wzmocnieniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym, współdziałaniu gmin, powiatów i województw oraz zmianie niektórych ustaw ma m.in. dać lokalnym władzom narzędzie do prowadzenia konsultacji społecznych, sama nie do końca spełnia standardy w tym względzie: konsultacje nowych przepisów rozpoczęły się 11 kwietnia, a pierwotnie przewidziany termin ich zakończenia był 20 kwietnia.

– Obecnie w całej Polsce trwają konferencje poświęcone ustawie. Prezydentowi zależy na jak najszerszym udziale społeczeństwa w tych konsultacjach, ale zależy mu także, aby projekt tej ustawy trafił pod obrady sejmu jeszcze w maju, tak aby mogła ona wejść w życie w tym roku lub na początku przyszłego – tłumaczył prof. Jerzy Regulski, doradca prezydenta ds. samorządu.

19 kwietnia nad propozycjami doradców prezydenta pochylili się wspólnie – członkowie organizacji pozarządowych i urzędnicy odpowiedzialni za współprace z NGO-sami w samorządach, uczestniczący w seminarium „Relacje samorządu i aktywnych obywateli”, które odbyło się w Warszawie podczas konferencji „Obywatelska polityka: partnerstwo rządu, samorządu i obywateli w budowaniu polityk publicznych”.

Uczestnicy seminarium – z punktu widzenia obywateli, ale i z pragmatyzmem – zajęli się opisanymi w ustawie rozwiązaniami dotyczącymi konsultacji publicznych i wysłuchania obywatelskiego, interpelacji obywatelskich i inicjatyw uchwałodawczych, lokalnych forów debaty publicznej i stowarzyszeń mieszkańców oraz Funduszu Inicjatyw Lokalnych.

Konsultacje publiczne

Dyskutując nad przepisami, które miałyby regulować organizację konsultacji publicznych w samorządach (Rozdział 2 ustawy) uczestnicy seminarium podkreślili, że wychodzą one naprzeciw potrzebom obywateli, którzy chcę mieć większy wpływ na to, co dzieje się w ich gminach, ale zwrócili także uwagę na kilka mankamentów, m.in. zbyt szczegółowo i za mało elastycznie opisany regulamin konsultacji.

– Obawiamy się, że przy takich zapisach nie będzie się konsultować nic poza tym, co jest wyraźnie zapisane w regulaminie – mówili.

Inne postulaty dotyczące organizacji konsultacji to: procentowe, w zależności od wielkości miejscowości, określenie liczby mieszkańców, na wniosek których mogą zostać ogłoszone konsultacje; zagwarantowanie, że podczas wysłuchania publicznego dotyczącego budżetu samorządowego odbędzie się również nad nim dyskusja; uwzględnienia badania jako formy prowadzenia konsultacji; zagwarantowanie współudziału organu samorządowego w procesie konsultacji w wypadku, gdy zadanie to zostanie zlecone firmie lub organizacji zewnętrznej; zobowiązanie samorządu do publikowania stanowiska do zgłaszanych w czasie konsultacji opinii wraz z jego uzasadnieniem.

Interpelacje obywatelskie

Grupa, która przyjrzała się przepisom dotyczącym interpelacji obywatelskiej (czyli możliwości zadawania przez mieszkańców pytań w sprawach publicznych władzom samorządowym i poddawania ich pod dyskusję organu stanowiącego – Rozdział 4 projektowanej ustawy) oceniła, że takie rozwiązanie jest potrzebne, ale zwróciła też uwagę, że: w praktyce mogą pojawić się problemy z rozróżnieniem interpelacji obywatelskiej od zapytania w trybie dostępu do informacji publicznej; może ono służyć uporządkowaniu pracy samorządu, ale może być także odbierane przez samorządy jako narzędzie obstrukcji. Postulowano zatem możliwość łączenia interpelacji, które dotyczą tych samych spraw oraz możliwość „automatycznej” zmiany trybu interpelacji na tryb dostępu do informacji publicznej (i w drugą stronę), w przypadku, gdy urzędnik uzna, że dany wniosek nie spełnia określonych wymagań.

Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza

Również przydatność projektowanych przepisów dotyczących obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej (Rozdział 5) została przez uczestników seminarium oceniona pozytywnie, chociaż przedstawiciele samorządów, w których już obecnie mieszkańcy mogą występować z taką inicjatywą zauważali, że proponowane w ustawie rozwiązania cofają ich do punktu wyjścia. Zaproponowano m.in.: aby zmniejszyć liczbę osób w grupie inicjatywnej; aby nie wymagać od obywateli składania analizy skutków finansowych proponowanych przez nich rozwiązań; aby dać możliwość wprowadzania zmian formalno-prawnych po przyjęciu projektu przez organ stanowiący samorządu lub możliwość zbierania podpisów przez inicjatorów po uwzględnieniu zmian formalno-prawnych, na które zwróci uwagę samorząd. Postulowano również m.in. wydłużenie czasu na zebranie podpisów pod inicjatywą z 60 dni do 6 miesięcy.

– Aby był czas na rzetelną kampanię informacyjną w sprawie, której dotyczy inicjatywa – argumentowali uczestnicy seminarium.

Lokalne fora debaty publicznej

Przepisy o powoływaniu lokalnych forów debaty publicznej (Rozdział 6), jako ciał doradczych samorządów spotkały się z dość jednoznaczną krytyką. Zwracano uwagę, że: takie funkcje spełniają już gminne i powiatowe rady działalności pożytku publicznego; istnieje ryzyko, że fora te – jako powoływane przez samorząd – staną się narzędziem legitymizacji działań władz; nie zostały określone źródło ich finansowania, sposoby i cele działania.

Działacze pozarządowi i urzędnicy krytycznie odnieśli się także do pomysłu tworzenia nowego podmiotu prawa, jakim byłyby stowarzyszenia mieszkańców. Zauważono, że przepisy te należałoby raczej umieścić w ustawie o stowarzyszeniach, ale przede wszystkim wątpliwa jest ich zasadność – mieszkańcy mają przecież różne możliwości zrzeszania się.

Fundusz Inicjatyw Lokalnych

Z podobną krytyką – zarówno ze strony urzędników, jak i pozarządowców – spotkały się pomysły na tworzenie w każdej z gmin Funduszu Inicjatyw Lokalnych (Rozdział 9). Miałby on powstawać w części z darowizn prywatnych, a w części z budżetu samorządu. O dotacje z niego mogłyby się ubiegać organizacje pozarządowe, ale także jednostki pomocnicze gminy. Według uczestników seminarium niejasne są zasady powoływania, funkcjonowania i finansowania tych funduszy. Zwracali uwagę, że w sposób opisany w ustawie powstaje kolejna instytucja samorządowa (obarczona biurokracją), która „wysysa” lokalne pieniądze prywatne (do tej pory zabiegały o nie przede wszystkim organizacje), zamienia je w znacznie „trudniejsze” środki samorządowe (obarczone m.in. wymogami z ustawy o finansach publicznych), a na dodatek może je przekazywać na działania własnych jednostek. Ponadto istnieje ryzyko, że samorząd – wobec braków budżetowych – swój wkład do FIL-u będzie budował kosztem środków wycofywanych z puli przeznaczonej na konkursy dla organizacji na realizację zadań publicznych. Rozwiązaniem, które mogłoby uratować ten pomysł, jest przekazanie FIL-u w zarząd organizacjom pozarządowym i zorganizowanie go na zasadach podobnych do tych, na jakich działają Fundusze Lokalne lub Lokalne Organizacje Grantodawcze.

– Jest w nas wiele entuzjazmu, ale i wiele ambiwalencji wobec propozycji Prezydenta. Wszyscy byśmy się bardziej cieszyli, gdybyśmy mieli więcej czasu na namysł nad nimi – podsumował spotkanie Jakub Wygnański z Pracowni Badań Społecznych Stocznia.

Spisane opinie, wnioski i propozycje uczestników seminarium zostaną przekazane zespołowi, który w Kancelarii Prezydenta pracuje nad nową ustawą.


Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz wybory ? ~multipikator 22.04.2011, 05:59 K.I "projektu ustawy chciałem się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami na jej temat: Po pierwsze, to choć jestem świadomy, że nie jest ona jeszcze przed obróbką legislacyjną to jednak wypadałoby już na tym etapie o jakąś schludność. Przede wszystkim w większości powtarza ona to co już od dawna istnieje - np. obowiązkowe konsultacje zmian granic gminy, albo obowiązek powiadamiania przewodniczących jednostek pomocniczych o posiedzeniach rady gmin. Poza tym wprowadza kilka nowych pojęć na rzeczy, które są tożsame ze sobą (medal dla tego/tej co mi wskaże powody, dla których rozróżniono konsultacje społeczne i i wysłuchanie obywatelskie! oprócz tego, że jest to tylko forma konsultacji) Ale to o co mam największe zarzuty, to tak naprawdę zaostrzenie obowiązujących przepisów, które np. w obrębie konsultacji społecznych pozwalały na wypracowanie metod konsultacji w oparciu o jakiś kontekst lokalny. To oczywiście nie jest ideał i nie zawsze działa (np. regulamin konsultacji w Łodzi, ale można wypracować przynajmniej dobre mechanizmy i przerobić je w praniu. Projekt ustawy natomiast sztywno określa w art 5 m.in., że konsultacje mogą być prowadzone: 4) na wniosek radnych w liczbie stanowiącej co najmniej 1/3 ustawowego składu rady; 5)na wniosek grupy co najmniej 50 mieszkańców posiadających czynne prawo wyborcze na terenie jednostki samorządu terytorialnego. Dlaczego akurat tylu radnych i dlaczego akurat tylu mieszkańców? W niektórych miejscowościach to mało, a w niektórych dużo, w przypadku jednych ważnych spraw dla społeczności lokalnej to mało, a dla kolejnych dużo itd. itp. Poza tym, po co pisać w ustawie jakie mogą być formy konsultacji (art 7)? Wydaje mi się, że ustawa nie jest najlepszym miejscem na takie technikalia. No i kolejny problem, który się tu pojawia to wpisanie w art 8 obok BIP "strony internetowej obsługującej urząd". Niepokoi mnie takie zrównanie strony "domowej" z BIP-em na poziomie ustawy. Osłabi to w perspektywie działania na rzecz ulepszania BIP-ów Mam również problem z art 11 ust 2, a mianowicie, że "Konsultacje publiczne uznaje się za ważne bez względu na liczbę osób i podmiotów biorących udział w konsultacjach." Wszystko super pod warunkiem, że urząd spełni to co tak ładnie we wcześniejszych artykułach jest napisane ( np. wczesne powiadomienie), ale jak tego nie zrobi - a ustawa nie przewiduje kontroli procesu konsultacji - to nawet jak z winy wójta (bo nie dał ogłoszenia) przyjdzie tylko 5 osób z jego otoczenia, to konsultacje są ważne. Ale w ogóle interesuje mnie, co w tym kontekście ma się na myśli, że "konsultacje są ważne"? To wymaga na pewno doprecyzowania. Pomysł na kwalifikowany proces konsultacji np. w przypadku budżetu jest fajny, ale po co to inaczej nazywać? Wysłuchanie obywatelskie to są konsultacje tylko w określonych sztywno ramach. Interpelacja obywatelska to świetny pomysł, ale przez złe opisanie może być nigdy nie użyty. Po co w ogóle w art 17 ust. 3 napisano, że to nie uchybia udip skoro jak widać w art 17 ust 3 zupełnie inny od żądania informacji jest charakter interpelacji, która ma na celu przedyskutowanie jakieś sprawy na sesji i jest oczywiste, że elementem tej dyskusji będzie jakieś stanowisko organu. Art 18 ust 2 wprowadza progi, które decydują kiedy interpelacja może być przeprowadzona, w ust.3 a następnie napisać, że w sumie to nie ma znaczenia bo gmina może sobie sama ustalić. To po co jest ten przepis? Do przedstawionego w projekcie trybu obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej nie ma jakiś większych zastrzeżeń, ale mam nieodparte wrażenie, że kompletnie nie ufa się racjonalizmowi mieszkańców, obostrzenia związane z w ogóle z przyjęciem pod obrady projektu uchwały są takie, że gdyby dotyczyły w podobnym stopniu inicjatywy np. klubu radnych, to w całej kadencji uchwalono by może w sumie 10 uchwał. Znowu mam wątpliwości, że ta inicjatywa nie będzie wykorzystana, szczególnie, że jest równie trudna jak referendum lokalne, które jak wiemy, prawie w ogóle nie jest wykorzystywane. Co do jednostek pomocniczych to muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem tego pomysłu - musiałem zajrzeć do uzasadnienia projektu, żeby się zorientować o co chodzi, ale jeszcze mniej rozumiem, więc się nawet do tego nie odniosę, bo zaproponowane rozwiązanie to jakiś kompletny kosmos pomieszania wszystkiego ze wszystkim. Jest oczywiście trochę więcej rzeczy w tej ustawie, do których się nie odniosłem, ale skupiłem się na tych, które są przedmiotem mojego zainteresowania. Jestem bardzo zaniepokojony co to będzie, bo mimo tego, że wierzę, że autorzy projektu mieli szczere i dobre chęci, to przyjęcie rozwiązań w takim kształcie cofnie nas o kilka kroków w rozwoju partycypacji na szczeblu lokalnym." ODPOWIEDZ
  • a tych senatorow na fachowców od kosultacji, prezydent nie chce ? ~konultowany wszechstronnie 21.04.2011, 05:05 "Posłuchajcie nagrania, którego dziś dokonałem słuchając radia TOK FM. Wyrazy uznania dla Karola i całego zespołu Budżetu Obywatelskiego." Posłuchajcie tutaj: http://funduszesoleckie.pl/13,276,o_funduszu_soleckim_w_radiu_tok_fm.html ODPOWIEDZ
  • bubel ~Adam 21.04.2011, 03:10 Bubel prawny tak trzeba napisac o tym projekcie .Owszem niektóre elementy związane z konsultacjami społecznymi mozna uznac za potrzebne . Niemniej pozostałe propozycje to dublowanie istniejacych rozwiązan (FIL,) niezrozumiałe sa tez zapisy o sołectwach oraz tworzenie nowych biurokratycznych ciał konwentow powiatowych i wojewodzkich ktore moga zamazac kompetencje poszczeg szczebli samorządu. Zdziwienie budzi fakt ze kancelaria prezydenta (przeciez nie on sam bo się na tym nie zna) nawzucała do tego projektu zapisy z róznych tematów i zrobiła z niego swego rodzaju smietnik .Podsumowując bubel i smietnik Pozdrawiam ODPOWIEDZ
  • Pozorna demokratyzacja. ~Włodzimierz Zwierzyna 20.04.2011, 02:04 Kolejna próba ubewłasnowolnienia organizacji pozarządowych przes wszechwładne struktury lokalnej biurokracji i mafijne układy lokalnej władzy. Zamiast zastosować proste formy partycypacji biznesu w inicjatywach lokalnych, małych organizacji pozarządowych wprowadza się, pod pretekstem nadzoru administracyjnego, lokalną cenzurę działań (szczególnie w obszarze kultury samorządowej) ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Po co ten pośpiech ~Małgorzata 20.04.2011, 11:50 Obecnie obowiązujące prawo nie zabrania prowadzić większości działań, których regulacja jest proponowana w projekcie ustawy: można, a nawet trzeba używać konsultacji społecznych, trzeba wykonywać ustawę o dostępie do informacji publicznej, powinny być powoływane rady działalności pożytku publ., samorząd może zwiększać pulę środków przekazywanych ngo, itd, itp. Niestety tylko nieliczne samorządy wykorzystują dostępne im narzędzia aktywizacji społeczności lokalnej. Dlaczego ? Bo tak jest wygodniej, mniej pracy, szybciej, a poza tym - kto jeśli nie samorząd wie najlepiej jakie decyzje należy podjąć ? W mojej gminie, powiecie i województwie (pomimo prawie rok temu podjętej inicjatywie ze strony ngo) nie ma wspomnianych rad działalności pożytku, gmina przekazuje na konkursy dla ngo 0,3% budżetu, a powiat niewiele więcej. Zamiast próby jeszcze bardziej szczegółowego uregulowania naszego życia społecznego proponuję wykonać pracę z samorządowcami - aby nauczyć ich korzystania z dostępnych narzędzi i przekonać do ich używania. Żadna, nawet najlepsza regulacja ustawowa nie zagwarantuje jej funkcjonowania jeśli samorządowcy nie będą rozumieli znaczenia udziału mieszkańców w zarządzaniu własną gminą. Znowu para idzie w gwizdek - a może w wybory ??? ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • demokracja
  • prawo
  • społeczeństwo obywatelskie
  • współpraca z administracją