Przejdź do treści głównej

Zbieramy masę krytyczną [wywiad]

autor(ka): Adrian Kubicki
2010-12-07, 06:22
archiwalne
Arkadiusz Złotnicki
Aż 13 milionów Polaków to analfabeci XXI wieku: nie korzystają z poczty elektronicznej, internetowego konta w banku, ani z żadnych innych możliwości, jakie daje Internet i nowoczesne technologie. Żyją przez to w informacyjnym wykluczeniu. Zdaniem Arkadiusza Złotnickiego, koordynatora akcji Polska Cyfrowa Równych Szans, ten problem da się rozwiązać tylko poprzez centralną, narodową strategię budowania cyfrowej Polski.

– Akcja Polska Cyfrowa Równych Szans wystartowała wraz z podpisaniem przez trzy organizacje – Stowarzyszenie „Miasta w Internecie”, Ogólnopolską Fundację Edukacji Komputerowej i Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego – tak zwanego memoriału. Co jest w tym dokumencie zapisane?

Arkadiusz Złotnicki: – Memoriał powstał na 14. Konferencji „Miasta w Internecie”. To największa tego typu konferencja zajmująca się problematyką społeczeństwa informacyjnego. W dokumencie uczestnicy konferencji ostrzegają, że brak kompetencji cyfrowych Polaków jest główną przyczyną niskiego poziomu innowacyjności polskiej gospodarki i istotną barierą rozwoju kraju. Diagnoza sytuacji jest mniej więcej taka: nie wystarczy inwestować w Polsce w budowę sieci infrastruktury, choć to jest oczywiście niezbędne i konieczne. Aby ta sieć czemuś służyła, musi być społeczeństwo, muszą być mieszkańcy, urzędnicy i przedsiębiorcy, którzy będą potrafili z tego korzystać. Tymczasem w Polsce sytuacja jest tragiczna, bo mamy aż 13 mln analfabetów, czyli ludzi, którzy nie umieją, bądź nie chcą korzystać z Internetu i nowoczesnych technologii. I nie są to wyłącznie osoby, które nie mają dostępu do sieci i komputera. Okazuje się, że połowa ludzi, którzy mają dostęp do Internetu i tak z niego nie korzysta. Taki stan rzecz nie może trwać i o tym jest mowa zarówno w memoriale, jak w Apelu do władz publicznych, jaki został w tej sprawie wystosowany.

– Jaka pana zdaniem może być tego przyczyna?

A.Z.: – Bariery związane z brakiem wiedzy i brakiem poczucia, że nowoczesne technologie i Internet mogą ludziom coś rzeczywistego w życiu dać, mogą im w czymś pomóc. Memoriał mówi między innymi o tym, że to władze publiczne zarówno na poziomie centralnym – a więc rząd, jak i na poziomie regionów – czyli marszałkowie, muszą podjąć działania zmierzające do tego, aby tym osobom pokazać te korzyści, aby przeszkolić je, dostarczyć im wiedzy, aby chcieli i mogli z nowoczesnych technologii korzystać. Ani na poziomie państwa, ani na poziomie regionów nie można sobie pozwolić na to, żeby tracić szanse rozwojowe czy impuls modernizacyjny przez to, że tylu ludzi nie jest w stanie uczestniczyć w rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

Właśnie dlatego realizujemy kampanię społeczną w mediach elektronicznych na rzecz edukacji cyfrowej dorosłych Polaków. Kampania ta ma na celu mobilizację poparcia dla idei opracowania i realizacji PCRS - ogólnopolskiego programu edukacji cyfrowej dorosłych.

 

– Czy jest jakaś grupa Polaków, w której jest szczególnie źle?

A.Z.: - Najgorzej jest ogólnie rzecz biorąc w grupie wiekowej 50+, zwłaszcza wśród osób z obszarów wiejskich. W związku z tym zarówno w apelu, jak i memoriale zwracamy szczególną uwagę na tę grupę, aczkolwiek nie tylko na niej się skupiamy.

Michał Kleiber, Danuta Hübner, Włodzimierz Cimoszewicz i Jerzy Koźmiński to osoby, które postanowiły patronować Polsce Cyfrowej Równych Szans. Niektórzy z nich wystąpili w spotach promujących akcję. Co takiego mówią w nich do ludzi, którzy nie chcą bądź nie mogą się przekonać do Internetu i nowych technologii?

A.Z.: – Nie chciałbym opowiadać co w nich jest, ale rzeczywiście mamy czterech ambasadorów. Ostatnio opublikowaliśmy spot z Danutą Hübner w roli głównej. Ambasadorzy na co dzień korzystają z nowoczesnych mediów i zwracają uwagę, że władze regionalne muszą mieć wizję oraz odwagę i determinację do tego, aby budować i realizować programy edukacji cyfrowej. Namawiają, by nie inwestować tylko i wyłącznie w drogi, chodniki i kanalizację, choć to jest szalenie istotne, ale aby umieć wykroczyć poza kadencyjność pełnionego urzędu czy kwestie polityczne i wejść w ten żmudny i długi proces inwestycji w ludzi, który przyniesie kolosalne efekty w przyszłości.Odwołują się do koncepcji„innowacyjnego rozwoju” czy „gospodarki opartej na wiedzy”. To elementy, które mogą się rozwijać tylko, jeśli będziemy mieli wystarczające kompetencje cyfrowe.

– Czy zamierzacie też w jakiś bezpośredni sposób dotrzeć ze swoim przesłaniem na przykład do dyrektorów urzędów czy szefów przedsiębiorstw? Wiele w tej kwestii zależy także od nich, od ich dobrej woli i chęci.

A.Z.: – Nie mieszałbym tych grup, choć zarówno urzędnicy, jak i przedsiębiorcy także należą do „grupy ryzyka”. "Na moim dyrektorskim biurku stoją dwa komputery: stacjonarny i laptop. Codziennie je otwieram i udaję, że z nich korzystam. Wstyd mi się do tego przyznać, ale nie korzystam, bo nie potrafię" mówi Grzesiek, 50 lat, dyrektor firmy budowlanej w jednym z reportaży. Do takich osób też musimy dotrzeć z programem Polski Cyfrowej Równej Szans.

– Jak pan wyobraża sobie ewoluowanie narodowej strategii dotyczącej Polski Cyfrowej?

A.Z.: - Polska Cyfrowa Równych Szans wystartował kilka tygodni temu. Jesteśmy na początku drogi, na razie mobilizujemy poparcie głównie poprzez portal społecznościowy FB oraz strony internetowe. Na tym etapie szczególnie zależy nam na uzyskaniu poparcia polskich internautów dla apelu 4 ambasadorów PCRS. Apel oraz informacje o jego poparciu zostaną upowszechnione w mediach oraz przekazane do władz publicznych, których kluczowi reprezentanci mogą przyczynić się do podjęcia decyzji o opracowaniu i realizacji programu. Liczymy, że uda się przekonać władze publiczne: rząd RP, zarządy województw i liderów samorządów lokalnych do uruchomienia inicjatyw edukacji cyfrowej.

– Oczekujecie państwo, że rząd oficjalnym podpisem poprze waszą inicjatywę i wyznaczy ramy czasowe na jej realizację? Oczekujecie jakiś konkretnych zobowiązań?

A.Z.: – Memoriał wysłaliśmy zarówno do premiera Donalda Tuska, jak i prezydenta Bronisława Komorowskiego. Liczymy na to, że najważniejsi ludzie w państwie dostrzegają problem, o którym mówimy i, że postulat ambasadorów o konieczności podjęcia, w partnerstwie władz publicznych i organizacji pozarządowych, a przy wsparciu sektora prywatnego, nowej, strategicznej inicjatywy: narodowego programu edukacji cyfrowej dorosłych Polaków, realizowanego z myślą o potrzebach gospodarki wiedzy, o wyzwaniach starzejącego się społeczeństwa oraz o zapewnieniu szans rozwojowych wszystkim grupom wykluczenia społecznego poprzez ich e-integrację ma szansę wejścia w agendę polityczną.

Czy ze strony rządu padło już chociaż wstępne „tak”?

A.Z.: – Nam nie chodzi o wstępne tak. Znowu oddajmy głos ambasadorom, którzy jednoznacznie wskazują, że nowoczesne państwo, racjonalnie myślące o potencjale swojego rozwoju, nie może pozwolić sobie na marnotrawienie kapitału ludzkiego i wykluczenie z produktywnego udziału w procesach modernizacyjnych i gospodarczych wysokiego odsetka mieszkańców, z powodu nieposiadania przez nich kompetencji cyfrowych. Dlatego w wielu krajach członkowskich Unii Europejskiej programom upowszechniania i pogłębiania kompetencji cyfrowych nadano w ostatniej dekadzie wysoki priorytet. Dzięki nim 50- i 60-latkowie pozyskują umiejętności, których z oczywistych względów nie uzyskali w swych szkolnych czasach. To dzięki nim realizuje się postulat równych szans życiowych młodych i starszych, tych z miasta i tych, mieszkających na wsi. A ich zwiększona wiedza i produktywność wpływa na wzrost gospodarczy kraju. Mam nadzieję, że tego głosu nie można zbagatelizować.

Zobacz profil na facebooku: http://www.facebook.com/polskacyfrowa


Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • pod wyrzuconych ~mzakrzewski 07.12.2010, 02:38 Widać że kończą się unijne pieniądze na szkolenia, to może szkólmy obywateli w internecie. Cały pomysł wygląda mi na podczepienie się pod gigantyczną niewykorzystaną kasę z UE na informatyzację 13 mln-to na prawdę godny kęsek szczególnie gdy państwo zapłaci. . Ci na wsi- nie mają sieci, ale co tam, chłop potęgą internetową musi być i basta! Ci +50 bez zaświadczenia o przeszkoleniu i wykupieniu abonamentu na internet- wara od rent i emerytur. Ksiądz ślubu młodym nie da jak nie będzie ich strony www itd. W ramach wyprawki dla noworodka- abonament na internetowe szkolenia: mamie, tacie, chrzestnym, dziadkom, pociotkom itd pierdoły/ Proponuje się narodową strategię 250 tą którąś tam. Chciałbym poznać jedną, z której coś rozsądnego wniknie. Mamy zresztą e-strategii już cokolwiek. Powody że Polska jest e-zadupiem są dwa. Walka o duże pieniądze informatycznych konsorcjów oraz wyszarpana z kontekstu racjonalności akcyjność. Dla osoby +50 brak umiejętności posługiwania się Internetem,jest mocno naciąganym wykluczeniem. Takie oklepane hasło. Do urzędu wysyłać pismo w sprawie- ryzyko że maila nie odbiorą.albo przeczytają po kilku miesiącach. Sprawa złożona papierowo zobowiązuje terminami ustawowymi albo grzecznościowymi. Większość instytucji zresztą wymaga wersji papierowej. Banki mają coraz poważniejsze i częstsze kłopoty z systemem internetowym.Internet rozrywkowy dla seniorów- jak zechcą to poznają. Bez tego nie są głupsi. Rynek internetu w Najjaśniejszej obserwuję od 6 bodaj lat. Wszystko już było! Oprócz dostrzeżenia paru prawd. Musi ob być realnie dostępny, tani,włączony w ważne procesy społeczne. Bez tego każda dyskusja sprowadza się do powiastek o d. Maryny! Gdy w ważnym gremium debatującym o edukacji przedszkolnej zwróciłem nieśmiało uwagę o wykorzystaniu w tym internetu gremium popatrzyło na mnie jak na dziwo! Dla szacownych prof dr hab tworzących programy do wychowywania internet sprowadza się do pedofilii, sex stron i niewiele więcej. Autorom pomysłu życzę powodzenia. Bo każde działanie może przynieść wymierny efekt. Nawet jeśli towarzyszy mu wyjątkowe zadęcie. Ps. Czekam na autentyczną inicjatywę społeczną typu :Miasta w Internecie fundują swoim mieszkańcom bezpłatny internet! Dla +50 zniżka za internet minimum 50 proc. Darmowy domowy dostęp dla +60 itd. A tu ciągle: słowa, słowa, słowa... ODPOWIEDZ
  • niezgoda na skroty myslowe powodujace przeklamania ~Olga 07.12.2010, 01:53 Chcialabym zwrocic uwage na pewne neibezpieczne skroty myslowe pojawiajace sie w tym artykule , na przyklad w zdaniu: Tymczasem w Polsce sytuacja jest tragiczna, bo mamy aż 13 mln analfabetów, czyli ludzi, którzy nie umieją, bądź nie chcą korzystać z Internetu i nowoczesnych technologii" Analfabeta to nie jest osoba ktora nie chce badz nie moze korzystać z Internetu i nowoczesnych technologii. Analfabeta to osoba dorosla ktora nie potrafi czytac i pisac. Mowiac o osobach, ktore nie chca korzystac z internetu bo tego nie potrzebuja badz po prostu nie chca ANALFABECI jest stygmatyzujace, bledne i bezzasadne po prostu. Poki co na szczescie nie ma w nigdzie przymusu korzystania z tej technologii i nadal mozna zyc i funkcjonowac bez niego. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywizacja zawodowa
  • edukacja i wychowanie
  • nowe technologie
  • współpraca z administracją