Przejdź do treści głównej

Być tu i teraz [wywiad]

autor(ka): Iwona Frydryszak, redakcja wroclaw.ngo.pl
2010-09-15, 08:02
archiwalne
Agnieszka Pawlik jest absolwentką Studium Nonviolent Communication (Porozumienie Bez Przemocy) i prezesem Fundacji Życia Bez Przemocy. Porozumienie Bez Przemocy (PBP) jest metodą komunikacji opracowaną przez amerykańskiego psychologa dr Marshalla Rosenberga. Zasadza się na przekonaniu, iż potrzeby wszystkich istot żyjących na Ziemi mogłyby być zaspokojone, gdyby ludzie umieli słuchać i rozumieć siebie i innych, gdyby w procesie socjalizacji nie zatracili swojej naturalnej zdolności do empatii.

 

Fundacja Bez Przemocy powstała w tym roku.

Tak, powstała na wiosnę, która zrodziła nowe życie. Założyliśmy ją w czwórkę. Wszyscy przeszliśmy długoterminowe kursy Porozumienia Bez Przemocy. Z jednej strony widzieliśmy w sobie ogromną potrzebę rozwijania się dalej i wspierania we wprowadzaniu tych ideałów w życie, a z drugiej strony bardzo chcieliśmy, żeby wartości, które są tak mocno obecne w naszym życiu – czyli partnerstwa, współodpowiedzialności, brania siebie nawzajem pod uwagę – były łatwiej i częściej urzeczywistniane.

Nazwa fundacji może budzić skojarzenia z działaniami na rzecz osób, które mają skłonności do różnych patologii.

Zdaję sobie sprawę z tego, że na razie nie jesteśmy gotowi na to, by działać tam, gdzie dzieje się przemoc fizyczna w najbardziej szkodliwym, tragicznym wydaniu. Jednak wiemy, że ta przemoc zaczyna się gdzieś wcześniej - w jakimś rozczarowaniu, bo wiele potrzeb ludzi nie jest zaspokojonych. Wierzę, że pracując powszechnie nad promowaniem powstrzymania się od przemocy psychicznej, możemy doprowadzić do zatrzymania przemocy fizycznej, czyli eskalacji przemocy psychicznej.

Jak byś oceniła znajomość tej metody w Polsce?

Jest bardzo słabo znana. Z jednej strony się cieszę, bo daje nam to olbrzymią przestrzeń do działania, a z drugiej jest mi smutno, ponieważ tyle osób jest skazanych na życie w niewiedzy. Ludzie nie uświadamiają sobie co znaczą tak naprawdę oskarżenia, oceny, przymusy – jak bardzo jest to niepotrzebne i jak bardzo zubaża nasze życie.

Na ile NGO-sy poświęcają czasu na poszukiwania i rozwój?

NGO-sy według mojego oglądu są mocno skoncentrowane na przeżyciu, na tworzeniu projektów i potem ich realizowaniu. Jednak znam dużo osób, które tam pracują i szukają możliwości „ostrzenia piły” (za S. Coveyem), czyli widzą, że coś jest nie tak, że ciągle się z czymś ścierają, czują bezradność i się zastanawiają: czemu? Myślą: „przecież realizuję tyle ideałów, tyle wspaniałych rzeczy, a jednak czuję się nieszczęśliwa.”

Już od dawna realizujesz projekty w sektorze pozarządowym. Jak na to patrzysz teraz?

No właśnie. Działam już w organizacjach pozarządowych od 1998 roku - najpierw w instytucji edukacji pozaformalnej, a potem w 2000 roku założyliśmy ze znajomymi stowarzyszenie [Semper Avanti]. Wówczas byłam oddana temu z całą moją pasją i z żywotnością. Jednak po tych wszystkich latach nagle odkryłam, że ciągle jestem krzywdzona. Moja wrażliwość, mimo tego, że wkładałam ją w tyle projektów, nie pozwalała mi żyć spokojnie – nie miałam wokół siebie jakiegoś ładu, poczucia relaksu. Widzę, że tego komfortu nie zapewnia mi ani sprawny samochód, ani bezpieczne mieszkanie i ciągle zastanawiałam się, czy jest jakaś wiedza dostępna dla mnie, która pozwoli mi odnaleźć radość życia, pomoże mi czuć się szczęśliwszą, częściej niż czuję się teraz, mając to co mam, czyli nie dbając o więcej przyjaciół, o więcej podróży, o więcej, więcej, więcej, więcej... Czy to więcej się w ogóle kiedyś kończy? I czy tam, gdzie się kończy więcej, jest szczęście?

I pojawił się kurs „Porozumienia Bez Przemocy”?

Jestem bardzo wdzięczna mojej przyjaciółce Magdzie Jakubowskiej, która mi powiedziała o tym kursie i przypomniała, że nie można tylko „działać, działać, działać”, ale trzeba się też rozwijać. Wydawało mi się na początku, że jest to nauka komunikacji, więc pomyślałam: zawsze się można czegoś nauczyć. Tymczasem się okazało, że ja trafiłam na klucz do mojego wewnętrznego spokoju, do wewnętrznej siły, do mądrości – kształtowania i formowania relacji ja a inni ludzie.

W jaki sposób się to przekłada na Twoją pracę?

Teraz jak piszę wniosek, to już się nie wkurzam i nie myślę: czemu oni nam każdą pisać te bzdury, kiedy my chcemy robić takie wspaniałe rzeczy? Czemu nie dadzą nam pieniędzy tak po prostu? Teraz to robię z zupełnie innym nastawieniem, czyli piszę ten sam wniosek, ale ze zrozumieniem, że ci ludzie potrzebują jasnej informacji jak my wydamy pieniądze, za które oni są odpowiedzialni. Nawet staram się pisać jasno i ładnie, aby im tę pracę umilić. Można również znaleźć w tym przyjemność i spełnić swoją potrzebę ładu – układając swoje idee, które wcześniej chaotycznie plątały się w głowie. Można znaleźć przyjemność w budowaniu czegoś na papierze, czegoś co ma jakiś sens – od początku do końca i w ten sposób spełnić swoją potrzebę kreacji. Do tego dochodzą pomysły innych osób, które są z tym projektem związane- spełniam potrzebę współpracy. Jeszcze kolejną potrzebę mogę w ten sposób spełnić – potrzebę brania innych ludzi pod uwagę – ich koncepcje, potencjał. Czyli robię to samo, ale z zupełnie inną świadomością, a przez to z innym nastawieniem.

Jeśli możemy generalizować, to kto najchętniej korzysta metody PBP – ludzie biznesu, sektora pozarządowego czy indywidualne jednostki?

Jak się czyta Rosenberga, to widać, że on współpracuje ze wszystkimi: z korporacjami, ze stronami konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Ruandzie, z więźniami w Szwecji, ze szkołami.. szkołę w Szwecji, czy przedszkole w Warszawie. Szkoły w Szwecji oprócz tego, że realizują program nauczania, to też pomagają w kształtowaniu społecznych relacji między uczniami oraz uczniami i nauczycielami, a także rodzicami. W szkole znajomych w Wielkiej Brytanii wywiadówki odbywają się w trójkach - nauczyciel, uczeń i rodzic. Nie rozmawia się o dzieciach za ich plecami, albo przy innych rodzicach. Chociażby wczoraj znajomy wrócił z wywiadówki we Wrocławiu i mówił ile było agresji między nauczycielką a rodzicami.

Jak może wyglądać „edukacja bez przemocy”?

Zamiast kierować i zarządzać dzieckiem, zamiast mówić mu co ma zrobić, bo my dorośli tego chcemy- słucha się potrzeb dziecka i współpracuje z nim aby zaspokoić zarówno jego, jak i nasze potrzeby. PBP daje bardzo konkretne narzędzia jak zachęcać innych do współdziałania zamiast wywierania presji. Wierzę, że w ten sposób kształtuje się nowe pokolenie, całkiem innego człowieka, który kiedyś będzie miał większą świadomość na temat kształtowania świata wokół siebie i wyrażaniu swojej współodpowiedzialności za ten świat. Jest to zatem pokrewne z tym, co organizacje pozarządowe starają się kreować.

Czy chcecie pozyskać środki publiczne by szerzyć tę metodę w Polsce?

Tak. Już nam się udało uzyskać pieniądze z UE na szkolenie pracowników młodzieżowych w ramach programu „Młodzież w Działaniu”. Oczywiście wychodzimy z założenia, że chcemy uczyć tych, którzy chcą się tej metody nauczyć. Nie jesteśmy w stanie nikogo zmusić do tego, by widział w tym sens. Są osoby naturalnie empatyczne. Są takie, które uczą się tego bardzo szybko. Ale dla innych osób może być to bardzo, bardzo trudne.

Dlaczego?

Niektórzy nie są jeszcze gotowi by podjąć wysiłek i zmienić w swoim życiu całą masę nawyków. Tych nawyków jest tak dużo – oceniamy na każdym kroku, co chwile widzimy kogoś winnego lub kogoś niewinnego, chcemy stosować nagrody i kary. Zdaję sobie sprawę, że zmiana tego, przebudowanie siebie- by w końcu nawykowo patrzeć na innych z perspektywy ich potrzeb, bez porównywania i oceny- czasem zajmuje sporo czasu. Najpierw trzeba oduczyć się nawyków oceniania, wskazywania winnych i zdecydować „czy chcemy być szczęśliwi, czy chcemy mieć rację”- jak mówi Marshall Rosenberg. Niektórzy stwierdzają, że jest im to niepotrzebne i ja jestem pełna akceptacji wobec tego, ponieważ uważam, że każdy ma wolność do kształtowania swojego życia. Z drugiej strony mam w sobie wolę na reagowanie na przemoc i przynajmniej wyrażenie swojej niezgodny na nią.

Na przykład?

Na przykład kiedy widzę, jak na placu zabaw rodzice zmuszają dziewczynkę by oddała zabawkę drugiemu dziecku, bo przecież trzeba się dzielić. Ideał nam niby wspólny, natomiast forma realizacji tego może spowodować, że ta dziewczynka nigdy w życiu nie będzie chciała z nikim się czymś dzielić, ponieważ łączy to z jakimś nakazem, przymusem i presją. Dopóki ona sama nie zauważy, jaką radość spowoduje komuś przez dzielenie się, to nie będzie miała w tym przyjemności.

Masz pomysł na połączenie metody Open Space Technology z Porozumieniem Bez Przemocy. Dlaczego?

Konferencje Open Space Technology mają wiele wartości wspólnych z Porozumieniem Bez Przemocy. Bardzo dużo decyzji w naszej przestrzeni publicznej jest podejmowanych przez osoby, które mają władzę i rządzą z poczuciem swojej misji oraz tego, że to oni teraz tworzą. Natomiast konferencja Open Space stwarza przestrzeń by osoby, których te decyzje dotyczą miały możliwość wyrażenia siebie, żeby zadział się ten krótki moment dialogu, usłyszenia siebie nawzajem, pokazania swojego potencjału, podzielenia odpowiedzialnością, żeby dwie strony, trzy strony, cztery strony, które stoją wokół jakiegoś problemu, przy jakiejś sytuacji miały okazję się wypowiedzieć i siebie usłyszeć, wziąć siebie pod uwagę. I w tym momencie Open Space i Porozumienie Bez Przemocy się łączą.

Spotkałaś się z tym, by ktoś wcześniej to łączył?

Nie, dlatego cieszę się, że udało mi się w życiu poznać jedno i drugie. I mam nadzieje, że inni też to zauważą, bo to taka fajna i bezpieczna strategia. Zdajemy sobie sprawę, że to może wyhamowywać wiele konfliktów, napięć społecznych czy środowiskowych we wspólnotach i organizacjach, a nie zamiatać je gdzieś pod dywan. Często politycy czy szefowie unikają otwartego spotkania. Open Space i PBP to koncentracja na tym co jest tu i teraz. Mało się koncentrujemy na tym co będzie jutro. Open Space się opiera na zasadach, że jestem tu i teraz dwiema stopami, jeżeli ten temat czy dyskusja mnie nie interesuje, nie mogę nic do niej wnieść i nic dla siebie nie biorę, przenoszę siebie z całą moją energią w inne miejsce, gdzie mogę dawać albo brać, gdzie ten kontakt jest i może zaistnieć, lub proponuję coś swojego. Open Space ma też zasadę – nie myślimy o tych, którzy nie przyszli. Nie wytracamy energii na myślenie o tym co by było, gdyby ten burmistrz, fachowiec czy dyrektor był tutaj z nami. Nie ma ich, więc nagradzamy swoją uwagą tych którzy przyszli. Ci którzy przyszli są i to oni są tu i teraz. A tylko dziś mogę sprawić, że mój świat zacznie się kręcić w innym kierunku.

Więcej:

www.fzbp.org

www.openspace.pl

www.jezyk-serca.pl

www.nvc.info.pl

www.fundacjasr.org

Światowa strona NVC:

www.cnvc.org

LOGO

Źródło: inf. własna wroclaw.ngo.pl
Miejsce: Wrocław
Organizator:

Fundacja Życie Bez Przemocy

Www:

http://www.fzbp.org 

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • super ~I 26.06.2014, 10:25 Trafia do mnie co ta Pani mówi ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • przeciwdziałanie przemocy
  • rozwój osobisty