DZIŚ
Światowy Dzień Przeciwko HomofobiiŚwiatowy Dzień Społeczeństwa InformacyjnegoŚwiatowy Dzień Telekomunikacji
PODOBNE WIADOMOŚCI
- Inkubatorowe Kurczaki: Fundacja na rzecz Kultury i Sztuki dla dzieci Plac Zabaw - Teatr » (06.09.2010)
- Wulkan energii w Srebrnej Górze » (17.05.2012)
- Zrelaksujmy się! » (15.05.2012)
- IdA - integracja przez wymianę » (14.05.2012)
- Wielka Majówka nad urwiskiem » (14.05.2012)
- Przełamywać bariery » (11.05.2012)
- Biblioteka z turbodoładowaniem » (11.05.2012)
Inkubatorowe Kurczaki: Stowarzyszenie Windą w Bok
Kolejna odsłona cyklu Inkubatorowe Kurczaki. Przedstawiamy zaburzone osobowości Stowarzyszenia Windą w Bok i Teatru Improwizowanego Klancyk. Założyli pierwszy w Polsce teatr improwizowany, w którym aktorzy grają spontanicznie i bez scenariusza, podbili warszawskie piwnice i ruszają z impetem na instytucje. O początkach, wpadkach i innych planach stowarzyszenia rozmawiamy z Magdą Staroszczyk, Agatą Sierbińską i Michałem Sufinem.
– Skąd wziął się pomysł na założenie teatru improwizowanego?
Magda Staroszczyk: – Teatr powstał na Akademii Teatralnej w Warszawie.
Michał Sufin: – Część z nas jest z Wiedzy o Teatrze. Teatr improwizowany był tematem naszych prac licencjackich. Na początku nie mieliśmy zielonego pojęcia, czym to jest. Czytaliśmy książki, materiały i uznaliśmy w końcu, że jeśli mamy pisać pracę teoretyczną, to nie ma bata – musimy się tym zająć praktycznie. Założyliśmy koło naukowe. Najpierw przychodziło dwadzieścia parę osób, ale wkrótce się wykruszyli, zostali nieliczni, ci którym dobrze szło. Cała sprawa tak nam się spodobała, że prace nigdy nie powstały, większość z nas studiów nie skończyła, ale za to mamy teatr improwizowany.
– Teatr Improwizowany Klancyk – skąd pomysł na nazwę?
Michał Sufin: – Nazwa jest naszą tajemnicą,
Magda Staroszczyk: – Była długa droga do tej nazwy, pierwsza nazwa Derast Flajszkloszen była taka, że nikt nie mógł jej wymówić, a tym bardziej zapisać, kolejna była jeszcze gorsza. Klancyk jest cytatem z ulubionego programu telewizyjnego, nie przyznajemy się nigdy z jakiego, ale tak naprawdę można to łatwo sprawdzić w necie.
– Teatr improwizowany, dlatego że nie jesteście zawodowymi aktorami?
Magda Staroszczyk: – Chyba tak, poza tym bardzo nam się podoba, że nie odtwarzamy cudzych tekstów, tylko tworzymy na scenie.
Michał Sufin: – Nie bylibyśmy w stanie uczyć się tekstów i spotykać na długie próby. Raczej chcemy tworzyć na żywo, niż odgrywać cokolwiek. Teatr improwizowany zresztą wymyślili nie aktorzy, lecz dramatopisarze. Możemy próbować swoich sił w aktorstwie, ale to będzie tylko próbowanie. To w czym jesteśmy najlepsi, to jest wymyślanie.
Agata Sierbińska: – Jesteśmy pierwszym teatrem improwizowanym w Polsce. Na zachodzie ta idea trwa od lat 50., jest bardzo zróżnicowana. Od kabaretu, szybkich, komediowych form, rodzaju stand up, po niemieckie improwizowane opery i dramatyczne formy, które zresztą są dosyć okropne.
Michał Sufin: – Robiliśmy trochę researchu, ponieważ chcieliśmy kiedyś zaprosić grupy z zagranicy do Warszawy. Planowaliśmy pierwszą taką imprezę w Polsce w Collegium Nobilium. Niestety Akademia wycofała się z pomysłu i zostaliśmy sami. Nie wyszło. Teatry impro są najbardziej popularne w Kanadzie, Stanach i Australii, tam praktycznie wyparły teatr studencki. Jest to wielki ruch, odbywają się festiwale, zawody, pojedynki. Głównie zresztą zajmują się tym teatrem studenci, a nie zawodowi aktorzy.
– Skąd pomysł na założenie stowarzyszenia?
Magda Staroszczyk: – W pewnym momencie okazało się, że Klancyk zaczyna zajmować nam coraz więcej czasu, ale pojawiły się też nowe pomysły. Przyszedł więc czas, żeby trochę sprofesjonalizować te działania, postarać się o dotacje.
Michał Sufin: – Wszyscy jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i Klancyk nie musi robić tylko teatru improwizowanego. Jest tylko pretekstem. Gdy już powstało stowarzyszenie, to okazało się, że mamy mnóstwo innych planów, mamy zgraną ekipę i zaraz zaczniemy wydawać książki, audiobooki, robić radio itd
– Jak poważnie traktujecie pracę w stowarzyszeniu?
Agata Sierbińska: – Klancyk nie składa się z zawodowych aktorów, więc wszyscy działają także w innych rewirach. W stowarzyszeniu jesteśmy tak „półetatowo”. Część z nas jeszcze studiuje: reżyserię, WOT, kulturoznawstwo. Część pracuje jako dziennikarze, zajmuje się pisaniem. Klancyk jest czymś fajnym, co zajmuje dużo czasu, ale nie jest naszym głównym zajęciem.
– Największe wpadki?
Magda Staroszczyk: – W zeszłym roku zaplanowane były bardzo intensywne działania i kilka dużych projektów. Składaliśmy wnioski o dofinansowanie do Biura Kultury Miasta st. Warszawy, spóźniłam się 15 minut do biura i wszystkie plany wzięły w łeb. Po prostu nie doczytaliśmy dokładnie godziny i wszystkie wnioski wylądowały w koszu…
Michał Sufin: – Przez trzy dni nie wracały do domu ze strachu. Magda wróciła bo zgłodniała.
– Jakie najbliższe plany?
Michał Sufin: – Plany są głównie klancykowe. Planujemy zrobić audycję radiową na scenie, jako spektakl. Potem chcemy ten materiał nagrywać i wydawać. Pewnie tym razem zrobimy projekt w Śnie Pszczoły. Taka „radiowa” część zresztą samoistnie wyrosła z fragmentu naszych improwizacji. Podobnie jak inny pomysł spektaklu śpiewanego. Stwierdziliśmy, że musimy zrobić zupełnie oddzielny program śpiewany, ponieważ te sześć osób, które ciągle przychodzą na nasze spektakle, wciąż domagają się, żebyśmy śpiewali. Bardzo się cieszymy z tego, szczególnie ci, którzy śpiewają. Ci, którzy nie śpiewają cieszą się mniej.
– Chcecie awansować z piwnic na dużą scenę?
Michał Sufin: – Lubimy piwnice, a nie estradę. Choć jesteśmy teatrem, który wywołuje dużo śmiechu, daleko nam do kabaretu i raczej unikamy klimatów Lidzbarskich Biesiad Humoru i Satyry. Ale kto wie..
Agata Sierbińska: – Dostaliśmy wstępną propozycję grania w Teatrze Syrena. Zastanawiamy się nad tym.
Magda Staroszczyk: – Trochę się boimy, ale wydaje nam się, że zrobienie czegoś offowego na scenie, która kojarzy się zupełnie innymi przedstawieniami, może być ciekawe. Wyobrażam sobie, że wychodzimy w przestrzeń sceniczną po zakończonym spektaklu repertuarowym i w scenografii zakończonego spektaklu gra Klancyk . Sama sytuacja jest już śmieszna.
Michał Sufin: – Uwielbiamy łamanie konwencji i wydaje nam się, że wystąpienie na scenie Syreny samo w sobie jest ciekawe.
Stowarzyszenie „Windą w bok” realizuje m.in. projekty promujące Teatr Improwizowany Klancyk w warszawskich klubokawiarniach. Zobaczyć ich stale można na Chłodnej25 i w Powiększeniu. Do tej pory Klancyk stworzył spektakle: „Zaburzone osobowości”, „Zagrożone gatunki”, „Mam dobrą wiadomość: Koń zjadł jabłko”, „Kto widział małpę trzymającą scenariusz?” oraz „Krasz test impro” (już nie grany, choć o frapującej nazwie…)
Magda Staroszczyk – improwizatorka, animatorka kultury, wolny strzelec.
Agata Sierbińska – animatorka kultury, doktorantka w Instytucie Kultury Polskiej UW, równocześnie wykonuje kilka innych zawodów.
Michał Sufin – improwizator, absolwent AT, autor prozy.
"Windą w bok" bierze udział w "Warszawskim inkubatorze kulturalnym" - projekcie Federacji Centrum Szpitalna, kierowanym przez Aldonę Machnowską-Górę. Uczestnicy mają możliwość skorzystać z cyklu szkoleń, seminariów i porad specjalistycznych, które pomogą im sprofesjonalizować swoje działania. Inkubator jest częścią działań Stołecznego Centrum Współpracy Obywatelskiej - projektu dofinansowanego przez UM Warszawa.









