DZIŚ

Jaki dzień chcemy dziś obchodzić? Uzupełnij nasz kalendarz!

Wolne licencjonowanie sensownym rozwiązaniem

Organizacje pozarządowe na potęgę łamią prawo. Nie wykorzystują nawzajem swoich dokonań i doświadczeń, i w projektach bardzo często powielają swoją pracę. Aby temu zapobiegać, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych (OFOP) przyjęła rekomendację otwartości publikacji dla sektora społecznego. Rozmawiamy z Jarosławem Lipszycem z Koalicji Otwartej Edukacji, która ją przygotowała.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Marta Chowaniec

2010-07-15, 10.15

- Skąd pomysł na taką rekomendację?

Jarosław Lipszyc: Bo trzeci sektor zajmuje się nieustannie wyważaniem otwartych drzwi. Organizacje pozarządowe nie wykorzystują nawzajem swoich dokonań i doświadczeń, i w projektach bardzo często powielają swoją pracę. Przygotowane w projektach publikacje natychmiast po jego zamknięciu zostają zapomniane. Tymczasem ogromna większość poradników i innych materiałów dydaktycznych mogłaby z powodzeniem służyć dalej. To nie jest tak, że one nadają się tylko i wyłącznie do jednego projektu. Mogłyby być, czasami po odpowiedniej adaptacji, wykorzystywane przez inne organizacje w różnych programach. Mogłyby, bo tak nie jest i nie będzie, dopóki publikacje te są strzeżone przez prawa autorskie i nie są umieszczane w otwarty sposób w Internecie. Czasami, nawet jeśli mamy dostęp do danego tekstu czy zdjęcia, to i tak nie możemy go użyć, bo np. projekt został zamknięty, a ludzie, którzy przy nim pracowali, są już gdzie indziej i nie ma kogo zapytać o zgodę. Ten problem można rozwiązać przez stosowanie wolnych licencji, czyli wyrażania z góry zgody na wykorzystanie materiałów przez innych.

- A organizacje pozarządowe czują tę potrzebę?

J.L.: - Rekomendacja nie jest końcem debaty, tylko jej początkiem. Organizacje chcą wykorzystywać różne materiały, ale jednocześnie...

- Pojawiają się głosy, że to jest trudne, że trzeba sporo wiedzieć...

J.L.: - …żeby robić to zgodnie z prawem. Tymczasem to nie jest takie trudne. Dla przykładu, Fundacja Orange wprowadziła do programu edukacyjnego Akademia Orange obowiązek publikacji wszystkich materiałów instruktażowych na otwartej licencji Creative Commons BY SA. Organizacje, które otrzymały fundusze musiały udostępnić materiały, żeby inni mogli z nich korzystać. Owszem, to było związane z tym, że niektórzy musieli się pewnych rzeczy nauczyć, ale to nie jest żadna wiedza tajemna. Jeśli organizacje są w stanie nauczyć się wypełniać wnioski europejskie, to zaręczam, że stosowanie wolnych licencji jest dużo prostsze.

- Co trzeba zrobić przede wszystkim?

J.L: - Pamiętać, żeby odpowiednio podpisać umowę z autorami, tzn. zawrzeć w niej informację o przeniesieniu praw autorskich lub udzieleniu stosownej wolnej licencji. No i trzeba pamiętać, żeby odpowiednio podpisać materiały na stronie internetowej.

- Ale czy to się opłaca?

J.L.: - Ten kij ma dwa końce. My się dzielimy z innymi, ale także czerpiemy z ich dorobku. Dzięki stosowaniu otwartych licencji z jednej strony my udostępniamy materiały, które przygotowaliśmy, ale też nie musimy dodawać sobie pracy, którą ktoś już wykonał, bo możemy wykorzystywać istniejące zasoby. Należy przy tym zaznaczyć, że organizacja nie odpowiada za to, w jaki sposób jej materiały zostały wykorzystane. Odpowiada tylko za swoją publikację.

- Ale to nie zmienia faktu, że stosowania zasady otwartych trzeba się rzeczywiście nauczyć i to jest problem.

J.L.: - Prawo autorskie to jest coś, o czym organizacje pozarządowe chciałyby zapomnieć, bo prawda jest taka, że na co dzień je łamią. Zapominanie o prawach autorskich jest być może wygodne, ale z punktu widzenia państwa prawa i zasad życia społecznego to nie jest sytuacja akceptowalna. Nie jest dobrze, gdy instytucje pożytku publicznego naruszają prawo.

- A naruszają?

J.L.: - Na potęgę. Wykorzystują bez zezwolenia zdjęcia. Znajdują odpowiedni obrazek przy pomocy Googla i publikują, nie martwiąc się uzyskaniem praw. Nawet zdjęcia z Wikipedii - które przecież można legalnie wykorzystywać pod warunkiem podpisania ich nazwą autora, linkiem do źródła i nazwą licencji - publikowane są bez tych podstawowych informacji.

- Może organizacje tego nie wiedzą?

J.L.: - To kwestia edukacji. Tak jak kiedyś bardzo dużo energii „wpakowaliśmy” w szkolenia dotyczące pisania wniosków europejskich, tak teraz dużo energii „wpakujmy” w szkolenia organizacji z prawa autorskiego. W tej chwili większa część organizacji przenosi swoją aktywność do sieci, więc ten problem będzie coraz bardziej wyrazisty i będzie wymagał coraz aktywniejszego zajęcia się nim.

- Na przykładzie proszę.

J.L.: - Z tym problemem zderzyła się niedawno fundacja Nowe Media. Chciała nauczyć uczniów przygotowywania gazetek internetowych. Nagle się okazało, że dopóki gazetka była kserowana i rozdawana w szkole, to była w „białej” strefie prawa autorskiego. Jeśli jednak publikuje się ją w Internecie, to nie ma przebacz, prawo nie zezwala na wykorzystanie cudzych materiałów bez odpowiedniej licencji. Okazało, że wolne licencjonowanie jest jedynym sensownym rozwiązaniem.

- Czyli wystarczy odpowiednio podpisać?

J.L.: - Najpierw musimy wiedzieć, że możemy wykorzystać dane zdjęcie czy tekst. Materiały na wolnych licencjach opatrzone są najczęściej znaczkami licencji CC BY lub CC BY-SA. Jeśli mamy takie materiały, to wystarczy odpowiednio je podpisać, nie trzeba nikogo specjalnie pytać o zgodę, bo ona już jest nam dana. Dużo materiałów edukacyjnych można na ten temat znaleźć na stronach Koalicji Otwartej Edukacji (http://koed.org.pl/). Przygotowaliśmy też wzory umów, z których można korzystać, jeśli chce się stosować otwarte licencjonowanie w instytucji: umowę licencyjną albo z przeniesieniem praw autorskich. Koalicja przeszkoliła 15 trenerów z całej Polski, więc jesteśmy także gotowi, żeby w razie potrzeby przeprowadzić odpowiednie szkolenia dla organizacji pozarządowych. Podstawowe szkolenie trwa kilka godzin.

- Rekomendacja dotyczy też grantodawców.

J.L.: - Z grantodawcami publicznymi zawsze jest pod górkę, ale są już pierwsze jaskółki. W programie edukacji kulturalnej Ministerstwa Kultury były wprowadzone zapisy, które premiowały za otwartość publikacji, ale z tego co wiem, niewiele organizacji skorzystało z tej okazji. Podejrzewam, że wynika to z braku know-how. Drugi program to wspomniana już Akademia Orange. Chcemy namawiać innych grantodawców, żeby wprowadzili zapisy premiujące lub stawiające wymóg otwartości. Dla grantodawców to ważne, bo zapewnia trwałość efektów, zwiększa czas i zasięg oddziaływania projektów, a tym samym utrwala zmianę społeczną. Materiały, które powstały w ramach projektu, są dostępne także po jego zakończeniu i... pracują dalej. To znaczy, że pracują także na renomę grantowadawcy, w nowych kontekstach, w innym miejscu.

- Ale wtedy organizacje pozarządowe powiedzą, że to jest ich wiedza, nad którą pracowały długi czas i dlaczego, ktoś ma z niej korzystać?

J.L.: - Jeśli spojrzymy w statuty organizacji pozarządowych, to nie ma w nich zapisów o trzymaniu pod kluczem wiedzy wypracowanej w fundacji czy stowarzyszeniu. Zazwyczaj w statutach znajdujemy dzielenie się wiedzą, szerzenie wiedzy, edukację. Pytanie, czy serio traktujemy swoje statuty, czy wierzymy w misję, którą mamy zrealizować. Otwarta publikacja to strategia, która pozwala skutecznie realizować misję, skuteczniej szerzyć wiedzę, skuteczniej edukować. Już słyszałem argument, że my ciężką pracą coś sobie wypracowaliśmy i teraz ktoś to wykorzysta. Ale najczęściej wypracowaliśmy nie za swoje pieniądze i nie w firmie komercyjnej, tylko w organizacji społecznej. Zasoby wiedzy, jakie w ciągu minionych dwóch dziesięcioleci wyprodukowały organizacje społeczne są olbrzymie. Ale zadajmy pytanie, gdzie one są? W najlepszym wypadku leżą na półkach i się kurzą. Tu chodzi o zwykłą przydatność dla innych.

- Ta rekomendacja może stać się pobożnym życzeniem, jeśli organizacje pozarządowe nie będą chciały wziąć jej pod uwagę. Może ją po prostu im narzucić?

J.L.: - Są tacy, którzy uważają, że najlepiej rządzi się państwem totalitarnym. Tak nie można. Trzeba rozmawiać, dyskutować, szukać odpowiedniej drogi. Sam jestem ciekaw, w jakim kierunku dyskusja o otwartej publikacji będzie zmierzać.

Informacje:

Link do umów: koed.org.pl/pomoce-prawne/wzory-umow/

źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

słusznie - 2010-07-16, 10:01
Popieram! - 2010-07-15, 08:02
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.