Przejdź do treści głównej

Smak gruzińskiej gościnności [wywiad]

autor(ka): Iwona Frydryszak, redakcja wroclaw.ngo.pl
2010-05-25, 14:56
archiwalne
Projekt „Zrównoważony rozwój społeczności samorządowych wybranych obszarów wiejskich Gruzji” realizowany był przez Fundację EkoRozwoju (FER) w ramach programu MSZ Polska Pomoc w 2008 roku. Teraz dzięki niemu na turystów z całego świata czeka cała gama atrakcji. W jaki sposób wrocławianie rozwijali region, opowiada Katarzyna Zaremba, asystentka projektu.

W 2008 pracowałaś przy projekcie rozwojowym w Gruzji. Często jest tak, że projekt się kończy, koordynatorzy wyjeżdżają, rozliczają się z donatorem i już nic nie wiadomo, co projekt przyniósł społeczności lokalnej w dłuższej perspektywie. Czy wiesz, co się zmieniło w regionie Tkibuli?

Katarzyna Zaremba: - Wiem, dlatego że od 2008 roku cały czas byliśmy w kontakcie z naszymi beneficjentami oraz partnerami. Poza tym w 2009 roku pojechałam na pół roku na wolontariat Polska Pomoc i praktycznie pracowałam z tymi samymi ludźmi, z naszymi partnerami z poprzedniego projektu, czyli organizacją People in Need i Fundacją Rozwoju Tkibuli oraz beneficjentami projektu.

Na czym koncentrował się projekt?

- Nasz partner People in Need pracował w regionie już od jakiegoś czasu i to on zaproponował nam, by stworzyć projekt zamierzony na rozwój agroturystyki oraz animowanie współpracy między lokalną społecznością a władzami lokalnymi. Ważne było też zaangażowanie osób, które się już turystyką zajmowały. Realizowaliśmy to poprzez system małych grantów na rozwój potencjalnych agroturystyk oraz rozwój rolnictwa (np. pszczelarstwa). W projekcie znalazła się również wizyta studyjna do Polski dla samorządowców oraz osób, które zainteresowane byłyby rozwojem agroturystyk i które już w turystyce pracowały. W związku z promocją regionu powstała strona www.tkibuli.org oraz broszury. Pracowaliśmy również nad szlakiem turystycznym, którego rozwój jest kontynuowany przez stowarzyszenie Korena

Jak się zmienił region dzięki Waszemu projektowi?

- Teraz działa pięć gospodarstw agroturystycznych. Nasi beneficjenci założyli w zeszłym roku - wspomniane już stowarzyszenie Korena i działają w Gelati (zdjęcie klasztoru). Pracują nad rozwojem produktu turystycznego, dokończyli wspomniany szlak turystyczny na odcinku Motsameta - Gelati. Wiem, że kilka dni temu wyjechała od nich dziesięcioosobowa grupa z Izraela, która tam nocowała, przeszła cały szlak, korzystała z usług ich przewodnika. Ostatnio brali udział w Expo Georgia. Jest to bardzo ważna wystawa, jeśli chodzi o promocję turystyki w Gruzji. Prezentowali region i nawiązywali kontakty. Z tego co wiem Korena także myśli o rozpoczęciu działań w kierunku uruchomienia szlaku konnego. Z takich małych działań, które zaczęliśmy w 2008 roku, wynikło naprawdę dużo pożytecznych rzeczy.

Co jest specyfiką tego regionu w Gruzji?

- Zacznę od tych bardziej negatywnych cech, bo to one powodują, że realizuje się tam projekty rozwojowe. Tkibuli to jest były region górniczy. W czasach radzieckich działały tam cztery duże kopalnie, był to region dosyć bogaty. Wszystko kręciło się wokół kopalni – powstawały osiedla górnicze, był tam wielki teatr, wielki hotel. W samej miejscowości Tkibuli mieszkało 40 tysięcy osób. Ludzie wciąż z sentymentem wspominają jak tam było wspaniale. Jednak okres transformacji po roku 1990 bardzo niekorzystnie się odbił na regionie. Kopalnie upadły, nasiliła się migracja, a domy świecą pustkami. Mieszka tam teraz 14 tysięcy osób, bezrobocie jest bardzo wysokie, za to aktywność społeczna jest bardzo mała.

Co zatem jest w stanie przyciągnąć turystów?

- Region jest bardzo zalesiony, przyroda jest tam wyjątkowa. Dodatkowo można tam znaleźć przykłady starej, gruzińskiej architektury np. wpisany na listę UNESCO system klasztorny Gelati. Są tam małe wioski, które kultywują tradycję np. Muchura . Niedaleko znajdują się unikalne jaskinie oraz jeziora. Mają tam swój produkt lokalny, którym jest np. miód kasztanowy. Zatem jeżeli komuś zależy by pobyć jakiś czas na prawdziwej gruzińskiej wsi i poznać miejsca, które nie są opisane w przewodniku „Lonely Planet”, to zapraszamy do regionu Tkibuli.

Co byliście tam w stanie przenieść z Wrocławia?

- Myślę, że w pewnym stopniu udało nam się przenieść ducha współpracy między ludźmi. Pokazaliśmy, że sami w pojedynkę nie są w stanie wiele zrobić, że potrzebują współpracy. Przekonaliśmy ich, że razem mogą siebie wypromować z korzyścią dla całej społeczności lokalnej. Również powoli zaczyna się zmieniać podejście władz lokalnych. To jest oczywiście proces, ale powoli udaje się zaangażować władze lokalne w pewne działania. Samorządowcy przestają marginalizować NGO i patrzeć na organizacje jak na potencjalne zagrożenie czy konkurencję. Ostatnio władze lokalne brały m.in. udział w utworzeniu mapy regionu, które zainicjowane było przez stowarzyszenie Korena.

Jak Gruzini reagowali na wizytę studyjną w Dolinie Baryczy?

- Ludzie reagują bardzo pozytywnie. Przyjeżdżają z takim założeniem, że my, w Polsce mamy na rozwój agroturystyki pieniądze z gminy, z Unii Europejskiej, a dla nich to już nic nie zostanie.

Przyjeżdżają z założeniem, że wszystko co u nas powstaje związane jest wyłącznie z dużymi pieniędzmi pozyskiwanymi z Unii Europejskiej. I wtedy docierają do wioski, w której sołtys z dumą opowiada, że za pieniądze lokalnej społeczności udało się wyremontować jakoś stodołę i przerobić na dom kultury. Zobaczyli proste rozwiązania, które są możliwe bez dużego nakładu finansowego. Oczywiście środki unijne też są wykorzystywane i bardzo korzystnie wpłynęły na rozwój regionów w Polsce. Jednak działania w Dolnie Baryczy rozpoczęły się dużo wcześniej. Fundacja EkoRozwoju i jej partnerzy pracują tam od dwudziestu lat.

Co Gruzini przenieśli z tej wizyty na własny grunt?

- W Dolinie Baryczy zobaczyli jak np. wypromować region poprzez produkt lokalny (w Dolinie Baryczy są to m.in. „karp milicki”, jabłka, dżemy czy bombki). Dowiedzieli się, że można promować rzeczy, które są dla regionu charakterystyczne. Na co dzień się ich nie zauważa, lecz okazuje się, że w innym regionie tego nie ma i na tym konkretnym produkcie można budować markę. Dzięki temu mogli się sobie przyjrzeć i zobaczyć co mają na tyle ciekawego, by zacząć produkt lokalny rozwijać również u siebie.

Czy Gruzini mają tradycję agroturystyki, czy jest to raczej model przeniesiony z Zachodu?

Jeśli chodzi o samą turystykę, to Gruzja ma duże doświadczenie w tej dziedzinie– chociażby całe wybrzeże Morza Czarnego. Gruzini są bardzo gościnni. Dla nich przyjmowanie turystów jest naturalne. W większości miejsc zawsze znajdzie się osoba, która przyjmie turystów do swojego domu. Jednak myślę, że chociaż model goszczenia turystów u siebie w domu by zarobić pieniądze jest przyniesiony z Zachodu, nie jest to jednak coś zupełnie nowego. W Gruzji działa m.in. Stowarzyszenie Elkana, które od dłuższego czasu wspiera rozwój agroturystyki w Kachetii. Niedawno zaczęli pracować w Raczy, Gurii i Dżawachetii. Niedaleko od Tkibuli działa od kilku lat agroturystyka wspierana przez organizację Imertour z Kutaisi. Podobne inicjatywy dzieją się w Swanetii. Myśmy starali się też czerpać z doświadczenia i wsparcia np. Elkany przy realizacji naszego projektu.

Czy rozwój agroturystyki nie „zabije”w nich zatem gościnności?

- Szczerze mówiąc, myślę, że tej gościnności osłabić się nie da. Jest to na pewno kwestia indywidualna, ale również praktyka. Podczas warsztatów dotyczących planowania działalności turystycznej ceny za usługi proponowane przez uczestników często są „jak z kosmosu”. Zaczynają sobie liczyć niesamowite pieniądze za nocleg, nie biorąc pod uwagę kwestii takich jak standard etc. A potem się do nich przyjeżdża ze znajomymi, chce się im zapłacić za nocleg cenę jaką wynegocjowało się na początku i gospodarz często nie chce brać tych pieniędzy.

Więc to jest tak, że my pokazujemy im pewną możliwość, i oni mogą zdecydować czy w to wejdą albo nie. Nie obiecujemy cudów. Mówimy o tym, że dużo pracy trzeba włożyć zanim taki biznes zacznie przynosić zyski. A często jest to jedna z nielicznych możliwości na pozyskanie dodatkowego dochodu przez takie gospodarstwo na wsi. Ci ludzie, którzy zainteresowali się, zdają sobie sprawę z tego, że nie jest to łatwa sprawa.

Wróciłaś z Gruzji w grudniu 2009 roku. Na ile sierpniowy konflikt gruzińsko-rosyjski z 2008 odbija się na turystyce?

- Konflikt odbił się negatywnie na gruzińskiej gospodarce. Ilość bezpośrednich inwestycji zagranicznych zmalała, nastąpiły cięcia budżetowe. Jeśli chodzi o turystykę, to spadek liczby turystów jest ogromny. W 2009 roku ruch turystyczny zaczął się odnawiać, ale 2008 był pod tym względem fatalny. Praktycznie nikt do Gruzji nie przyjeżdżał. Oczywiście ruch „turystów z plecakiem” był widoczny w 2008 i 2009 roku przez cały czas. Ja przyjmowałam w swoim mieszkaniu w Kutaisi ludzi skupionych na portalu coachsurfing, więc miałam cały czas ruch. Przyjeżdżali ludzie z Polski, Czech, Niemiec, Węgier, Szwajcarii, Kanady... Jednak oficjalne statystyki są nieubłagane i pokazują, że ten ruch zmalał. Trochę jeszcze potrwa zanim wróci do normy.

Katarzyna Zaremba – pracowała jako asystentka projektu „Zrównoważony rozwój społeczności samorządowych wybranych obszarów wiejskich Gruzji”. W 2009 przebywała w Kutaisi na wolontariacie polska pomoc. Doktorantka na Stosunkach Międzynarodowych we Wrocławiu. Specjalizuje się w Europie Wschodniej i Zakaukaziu. Współorganizatorka festiwalu Kalejdoskop Kultur.

Zdjęcia: Katarzyna Zaremba

Więcej informacji o:
regionie Tkibuli: www.tkibuli.org
projekcie wolontariackim: www.gruzjaija.wordpress.com
projekcie rozwoju agroturustyki w regionie Tkibuli: www.fer.org.pl


LOGO

Wiadomość pochodzi z serwisu wroclaw.ngo.pl
Źródło: inf. własna wroclaw.ngo.pl
Miejsce: Dolina Baryczy, Tkibuli
Organizator:

Fundacja EkoRozwoju, Wrocław

Www:

http://www.eko.wroc.pl/ 

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • działalność międzynarodowa