Od pewnego czasu w debacie publicznej coraz wyraźniej artykułowana jest potrzeba zmian konstytucji. Głos w tej sprawie zdążyły zabrać już organizacje pozarządowe. Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość, skupiające między innymi byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiło nawet swój projekt nowelizacji konstytucji. Niedawno Platforma Obywatelska ogłosiła, że niebawem upubliczni własną propozycję. Ostatnio projekt nowej konstytucji zaprezentowało Prawo i Sprawiedliwość. Powinien on wzbudzić zainteresowanie trzeciego sektora, zawarto w nim bowiem co najmniej kilka kontrowersyjnych propozycji. Zacznijmy jednak od krótkiego omówienia bieżącego stanu prawnego.
W obecnie obowiązującej konstytucji znajduje się co najmniej kilka elementów istotnych z punktu widzenia organizacji pozarządowych. Art. 12 gwarantuje wolność tworzenia i działania szerokiego spektrum organizacji społecznych, które są tam explicite wykazane. Są to: związki zawodowe, organizacje społeczno-zawodowe rolników, stowarzyszenia, ruchy obywatelskie i fundacje. Przywołany artykuł otwiera również furtkę do traktowania innych podmiotów w kategoriach organizacji społecznych wprowadzając pojęcie „innych dobrowolnych zrzeszeń”. Autor słusznie przypuścił, że w przyszłości mogą pojawić się jeszcze inne formy zorganizowanego działania obywateli, nieznane w momencie tworzenia konstytucji, które warto ochronić przepisami ustawy zasadniczej.
Istotny dla sektora obywatelskiego jest również art. 13, w którym zakazuje się tworzenia organizacji o charakterze totalitarnym, szerzących nienawiść rasową i narodowościową, stosujących przemoc w celu zdobycia władzy lub zatajających informację na temat struktury i członkowstwa. Ponadto art. 58 obecnej konstytucji gwarantuje wolność zrzeszenia się, określa pewne ograniczenia w stosunku do zrzeszeń, co do których zachodzi podejrzenie, że cel ich działania jest sprzeczny z prawem, i tworzy podstawę do rejestracji i nadzoru nad zrzeszeniami obywateli.
Z punktu widzenia społeczeństwa obywatelskiego niebagatelną wagę ma również zasada pomocniczości wyrażona w preambule dzisiejszej konstytucji. Zasada ta może wydawać się abstrakcyjna, niemniej wywiera ona realny wpływ na kształt przepisów regulujących funkcjonowanie organizacji pozarządowych, czego przejawem jest chociażby treść ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.
Tymczasem w projekcie konstytucji autorstwa PiS przepisy dotyczące działania organizacji obywatelskich są zredukowane do zaledwie dwóch lakonicznych artykułów. Pierwszy z nich, art. 12 projektu, zabrania tworzenia organizacji opartych na ideologii totalitarnej. W przeciwieństwie jednak do obecnie obowiązującej konstytucji nie ma tam mowy o zakazie tworzenia organizacji szerzących nienawiść rasową i narodowościową lub działających w sposób tajny. Drugim miejscem, w którym wspomina się organizacje obywatelskie jest art. 37. Stanowi on, że: „Obywatelom przysługuje wolność zrzeszania się oraz tworzenia fundacji. Zakres i tryb rejestracji zrzeszeń i fundacji określa ustawa.”. Jak widać przepis ten, w porównaniu do obecnie obowiązującego art. 12, zawęża zakres pojęcia organizacji społecznej wyłącznie do zrzeszeń i fundacji. Fragmenty dotyczące związków zawodowych zostały przeniesione do innego artykułu, co oznacza, że konstytucja w tej postaci rozróżniałaby dwie zupełnie odrębne kategorie podmiotów. Last but not least nie można przy tej okazji nie odnotować skreślenia z preambuły zasady pomocniczości. W projekcie PiS wspomina o niej jedynie art. 9, gdzie mowa jest o tym, że samorząd terytorialny sprawując władzę kieruje się tą zasadą.
Przyglądając się przepisom projektu konstytucji przygotowanego przez PiS nasuwają się pytania o konsekwencje, jakie mogłyby spowodować ich wejście w życie. Czy wykreślenie z konstytucji zakazu tworzenia organizacji szerzących rasizm i ksenofobię lub takich, które działają w sposób tajny oznaczałoby przyzwolenie na funkcjonowanie takich podmiotów w życiu publicznym? Czy zawężenie katalogu organizacji społecznych wyłącznie do zrzeszeń i fundacji nie prowadziłoby do zubożenia form aktywności obywatelskiej? Nie można też zapomnieć o zasadzie pomocniczości. Czy sprowadzenie jej do przepisu odnoszącego się do funkcjonowania samorządu nie powoduje, że przestaje ona być zasadą ustrojową? W końcu można sobie zadać pytanie, jak propozycje tych zmian mają się do ustrojowej zasady społeczeństwa obywatelskiego, która dziś jest wyrażona w konstytucji właśnie między innymi przez uwypuklenie roli organizacji społecznych? Czy tego rodzaju propozycja nie obniża rangi tej zasady?
Być może projekt konstytucji autorstwa PiS nigdy nie zostanie przyjęty. Niemniej jest on ilustracją pewnego sposobu myślenia o społeczeństwie obywatelskim. Jego obecności w życiu publicznym nie można ignorować. Ponadto niezależnie od oceny projektu konstytucji przedstawionej przez PiS, jest on impulsem do uważniejszego przyjrzenia się także innym propozycjom zmian w ustawie zasadniczej.