19.03.2010 15.38

Na skróty do społeczeństwa obywatelskiego

Może nie będziemy musieli czekać pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat, żeby zbudować społeczeństwo obywatelskie, jak twierdzi Dahrendorf, ale może uda się to zrobić np. w czterdzieści lat? O tym, dlaczego tak ważne jest inkubowanie organizacji i ich sieciowanie, rozmawiamy z Piotrem Masłowskim.

autor(ka): Mariusz Juszczyk
2009-12-02, 23.24
Piotr Masłowski (fot. archiwum CRIS)

Piotr Masłowski to pomysłodawca projektu „Osiemnastka w sieci – porozumienie inkubatorów organizacji pozarządowych”, realizowanego w czterech województwach: śląskim, opolskim, podkarpackim i świętokrzyskim (www.trzecisektor.pl), członek zarządu Sieci SPLOT i dyrektor zarządzający Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych.

Czym są inkubatory organizacji pozarządowych?
P.M.: – Inkubatory to specjalne podmioty (organizacje), które wspierają rozwój innych organizacji. Dają im one wsparcie szkoleniowe, informacje o tym skąd pozyskać środki finansowe, jak prowadzić księgowość i rozwinąć swoje stowarzyszenie/fundację. Ale inkubatory to również odpowiednia infrastruktura techniczna, gdzie ludzie z organizacji mogą się spotykać, skorzystać z komputera, internetu, telefonu, etc. Inkubatory (w woj. śląskim i opolskim) były najpierw w projektach EQUAL-owych, które prowadził Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, a potem KAFOS. Była to dobra praktyka i szybko zaczęła się rozprzestrzeniać. Gdy się skończył EQUAL, spotkaliśmy się wraz z kilkoma innymi organizacjami, m.in. KAFOSEM, Stowarzyszeniem Współpracy Regionalnej, Być Razem, Teatrem Grodzkim i zastanawialiśmy się, co z tym robić dalej. Gdy pojawiła się możliwość pozyskania grantu, postanowiliśmy stworzyć ponadregionalną sieć inkubatorów.
Jakie organizacje korzystają z inkubatorów?
P.M.: – W zasadzie wszystkie. Nie da się wyróżnić wiodącego rodzaju ich działalności. Nie ma za to organizacji sportowych, które statystycznie dominują w polskim trzecim sektorze. Być może jest tak dlatego, że kluby sportowe nie utożsamiają się z sektorem i nie szukają pomocy w inkubatorach. W naszym projekcie „Osiemnastka w sieci – porozumienie inkubatorów organizacji pozarządowych”, realizowanym w czterech województwach, z inkubatorów korzystają głównie młode organizacje i te, które dopiero powstają.
Dlaczego tak ważne jest inkubowanie organizacji?
P.M.: – Żeby zmienić twarz sektora, nadać mu dynamiki i sprawić, aby faktycznie pozarządówka miała wpływ na zmiany społeczno-gospodarcze kraju, potrzeba organizacji prezentujących nową jakość. Na bazie tych, które uzależnione są od samorządu, nie da się tego zrobić. Ich funkcjonowanie od lat wygląda w ten sam sposób, im trudno jest wpływać na zmianę w sensie społecznym. Dlatego uważam, że młode organizacje, które dopiero powstały lub powstają są grupą, z którą powinno się szczególnie współpracować, a same inkubatory sprzyjają ich rozwojowi.
Na czym polega ta „nowa jakość” organizacji z inkubatorów?
P.M.: – Organizacje, które się tam narodziły mają zupełnie inną filozofię działania. Są znacznie bardziej odważne, mają lepszy PR i co najważniejsze, znacznie częściej i chętniej sięgają po fundusze zewnętrzne. Przykład? Stowarzyszenie „Razem” z Rybnika, które działa zalewie od roku, dostało grant z funduszy norweskich, Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki i do tego z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, podczas gdy inne stowarzyszenia, działające nawet od kilkunastu lat, nie są w stanie spróbować czegoś nowego, ciągle bazując na środkach samorządowych. Poruszają się one w zamkniętym obszarze, od lat nie ma żadnej zmiany. Nie ma nowej oferty, ani innowacyjności. Żeby pojawiła się innowacyjność, trzeba szukać środków na zewnątrz. Organizacje z inkubatorów same szukają innowacji, sięgając np. po najnowsze rozwiązania internetowe. Dla przykładu, lokalne Stowarzyszenie Active stworzyło stronę, która promuje wszystkie dyscypliny sportu z terenu Rybnika, a prezes Stowarzyszenia Mahakam (Rybnik) myśli o przyjaznych rozwiązaniach internetowych, służących komunikacji pomiędzy starszymi i młodszymi liderami organizacji.
Czy w ramach „Osiemnastki w sieci”, można mówić o jakiejś specyfice regionalnej organizacji, które korzystają z inkubatorów?
P.M.: – Trudno jednoznacznie mówić o jakiejś specyfice regionalnej. Na pewno organizacje z Podkarpacia są inne chociażby z racji odległości, które dzielą je od miast centralnych. Stowarzyszenie z Bieszczadów, musi pokonać blisko 100 km, aby skorzystać z jakiegoś ośrodka wsparcia. Wpływa to oczywiście na sposób pracy i funkcjonowania danej organizacji. Mają one zdecydowanie trudniej niż np. pozarządówka ze Śląska. To jest chyba ta najważniejsza różnica.
Dlaczego należy przykładać tak dużą wagę do sieciowania inkubatorów?
P.M.: – Sieciowanie, czyli networking to budowanie współpracy, polegające na wymianie informacji. Ta wymiana informacji zwyczajnie ułatwia pracę i funkcjonowanie organizacji. Jest to dlatego takie ważne, ponieważ wzajemna znajomość sprzyja współpracy. Na dłuższą metę, to się opłaca, bo bezpośrednio przekłada się na wskaźniki ekonomiczne kraju. Niestety, u nas w Polsce brakuje myślenia tymi kategoriami. Nieliczni naukowcy, którzy zwracają na to uwagę są ignorowani. Ekonomiści i socjologowie twierdzą, że rozwój Polski oparty jest na indywidualizmie i inwestycjach w konsumpcję. Pewnego dnia się obudzimy z krzykiem na ustach, bo bez kooperacji i współpracy, rozwój gospodarczy nie jest możliwy. Internet jest najlepszym przykładem sieci współpracy. Tam, gdzie jest dobra wymiana informacji, tam wkracza rozwój.
Jakie są największe bolączki polskich inkubatorów?
P.M.: – Największą bolączką inkubatorów jest ich finansowanie, które na dzień dzisiejszy uzależnione jest od środków zewnętrznych. A jak wiadomo, każdy projekt ma swój początek i koniec. Później nie wiadomo, co dalej zrobić z takim inkubatorem. Większość inkubatorów powstała przy organizacjach, takich jak nasza, czyli stawiających sobie za cel wspieranie innych organizacji. Ale na to niezbędne są odpowiednie środki. Dlatego warto się zastanowić nad finansowaniem inkubatorów z różnych źródeł, po części z projektów, z samorządu, a po części z wpływów komercyjnych inkubatorów. Może inkubatory powinny się zająć wyspecjalizowanym doradztwem, przygotowywaniem publikacji, żeby były jakieś wpływy z tego tytułu? W końcu zostało nam jeszcze kilka lat, żeby wymyślić nowy sposób finansowania tych podmiotów.
Czy inkubatory mają jakieś osiągnięcia?
P.M.: – Wspieranie organizacji nigdzie indziej nie funkcjonuje w takiej formie, jak w Polsce. Praktycznie nigdzie nie ma czegoś takiego, jak centra wspierania organizacji pozarządowych, a już tym bardziej sieci organizacji pozarządowych, jaką jest np. Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT. Pod tym względem jesteśmy unikatowi. Zalążki podobnych sieci dopiero próbują robić Węgrzy, czy niektóre państwa wschodnie, ale na Zachodzie tego nie ma. To nas między innymi różni od zachodnich organizacji, które rozwijały się same, bez infrastruktury wsparcia, ale ich społeczeństwa były znacznie bogatsze. Niedawno opublikowano indeks rozwoju organizacji w Europie Środkowo-Wschodniej, Azji i Afryce. Polska znalazła się na drugim miejscu w tym rankingu, zaraz za Estonią i to dlatego, że mamy system wspierania organizacji pozarządowych. Prawne otoczenie mamy kiepskie, finansowanie również, poziom zatrudnienia w pozarządówce na poziomie Mozambiku, ale mamy coś, czego nie mają inni. Tym czymś jest dyskusja na temat znaczenia trzeciego sektora w kraju oraz szereg organizacji, które wspierają rozwój innych organizacji. Nasze organizacje są bardziej niezależne i są w stanie przedstawić politykom swoje zdanie na dany temat. Jeszcze nie mają siły w sensie poparcia społecznego, ale mają swój głos, który w ujęciu sektorowym jest w miarę spójny. Np. w Słowenii finansowanie jest lepsze, zatrudnienie w organizacjach też większe, ale pozarządówka jest skazana na łaskę administracji. Pod tym względem polskie organizacje są silniejsze.
A jak wyglądają inkubatory na Zachodzie?
P.M.: – Na Zachodzie, w zasadzie, nie ma czegoś takiego, jak inkubatory organizacji pozarządowych. Istnieją inkubatory ekonomii społecznej, które kreują miejsca pracy w organizacjach usługowych. Nie ma natomiast inkubatorów organizacji pozarządowych. Nie rozwijają one organizacji w sensie pączkowania, zachęcania ludzi, żeby włączali się w działania społeczne, itd. Tam robi się to innymi metodami. Więcej pracuje się z młodzieżą, jest bardziej rozwinięty system stypendialny. Na Zachodzie dłużej pracowano, żeby mieć obywateli bardziej świadomych, a my to robimy swoją własną drogą. Ale skoro Węgrzy, czy Ukraińcy podpatrują nasze wzorce sieciowania, może to dobry sposób, żeby przyspieszyć pewne kwestie związane z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego. Może nie będziemy musieli czekać pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat, żeby zbudować społeczeństwo obywatelskie, jak twierdzi Dahrendorf, ale może uda się to zrobić np. w czterdzieści lat.
Co jest największą zaletą polskich inkubatorów?
P.M.: – Niezależność i niezawisłość. Prowadzenie inkubatorów przez inne organizacje pozarządowe pozwala na oderwanie się od władzy i gier politycznych.
Jakie są najpilniejsze potrzeby organizacji, które działają w ramach inkubatorów?
P.M.: – Nie będzie to żadnym odkryciem, jeśli powiem, że chodzi o potrzeby finansowe i braki w zasobach ludzkich. Ludzi, którzy chcą coś robić jest zwyczajnie mało. Często jest tak, że w organizacjach, które formalnie liczą kilkanaście osób, aktywnie działa jedynie kilka z nich.
Czy inkubowanie organizacji nie wymagałoby specjalnych uregulowań prawnych?
P.M.: – Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale pewne kwestie mogłyby zostać usprawnione. Mówi się np. o jednym okienku dla firm, a nie ma dyskusji o tym samym rozwiązaniu dla organizacji pozarządowych. Dlaczego nie można stworzyć takiego instrumentu dla stowarzyszeń i fundacji? To znacznie ułatwiłoby zakładanie organizacji i byłoby więcej chętnych, żeby to robić. Jeszcze chyba za wcześnie na dyskusję o prawnym wspieraniu inkubowania organizacji pozarządowych. Z drugiej strony, nadmiar przepisów prawnych może to utrudnić.
źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.