Przejdź do treści głównej

Japiszonki przygody nad Wisłą

autor(ka): Agnieszka Kowalska (warszawa.gazeta.pl)
2009-08-12, 15:20
archiwalne
fot. Marcin Kowalski
Katarzyna Sawko z InfoPragi sama chętnie penetruje brzegi Wisły. Teraz chce za pomocą gry komputerowej przyciągnąć nad rzekę innych warszawiaków. Premiera gry "Wisła na linii" w piątek 14 sierpnia.

Agnieszka Kowalska: Bohaterem waszej gry wiślanej jest warszawski japiszon. Dlaczego?

Katarzyna Sawko: Japiszon albo japiszonka. Dlatego, że niezwykle rzadko zapuszcza się nad Wisłę i trudno go do tego przekonać. To stereotyp warszawiaka - w krawaciku, zgarbiony, z brzuszkiem, zaganiany, otoczony elektronicznymi gadżetami.

Jak trafia nad Wisłę?

- Ściągamy go tam podstępem. Między spotkaniami biznesowymi stoi w korku, wyciąga GPS-a i szuka studia wizażu Przemiany, bo chce się zrelaksować i poprawić sobie urodę. I trafia na barkę nad Wisłą, do centrum festiwalu Przemiany. I tak zaczyna się jego wiślana przygoda. Dzięki niej zmienia się nie tylko fizycznie, ale też duchowo.

Jakie przygody go spotykają?

- Najpierw musi zorientować się w nadwiślańskiej topografii, dlatego lustruje teren przez wielką lornetkę. Ma przepłynąć spory kawałek rzeki kajakiem, omijając większe jednostki pływające. Buduje z części wielkiego mechanicznego konia, który galopuje przez Wisłę (to nawiązanie do jednego z kulturalnych projektów festiwalu Przemiany). Musi się przebrać, żeby wziąć udział w imprezie na plaży.

Zrobiliśmy tę grę na zamówienie festiwalu Przemiany, ale zależało nam na tym, żeby była uniwersalna, żeby również po zakończeniu tej imprezy służyła internautom. Od początku założyliśmy, że zrobimy też na jej motywach grę miejską, że trochę ludzi przegonimy po terenie.

A ty spędzasz czas nad Wisłą?

- Spędzałam sporo czasu na praskim brzegu, bo robiliśmy tam warsztaty z dzieciakami. Penetrowaliśmy krzaki, plaże, tropiliśmy dzikie zwierzęta: bobry, lisy, ptaki. Chcieliśmy przekonać uczestników warsztatów, że teren nad Wisłą to przyjazne miejsce.

"Wisła na linii" jest grą dla dzieci czy dla dorosłych?

- Robiąc pierwszą grę praską "Bronek", myśleliśmy, że jest adresowana do dzieci i nastolatków. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że grają w nią głównie 30-latkowie siedzący w pracy przy komputerze. Przez miesiąc zagrało w nią 60 tys. osób. Na nasze gry miejskie też przychodziły całe rodziny, studenci. Najstarszy uczestnik miał 80 lat. Ostatnio przyłączył się do nas rasowy prażanin, przeszedł całą trasę, dołączyła do niego 14-letnia dziewczynka. Stworzyli tandem. Bardzo się starali, ten pan średnio pisał, więc ona mu pomagała, pożyczyli od kogoś aparat, robili sobie zdjęcia.

Co jest fajnego w takim bieganiu po mieście?

- To ogromna frajda, oderwać się na chwilę od biurka, ekranu komputera. I to się sprawdza. Ludzie przychodzą pozytywnie nastawieni, chcą się dobrze bawić. Podczas naszych praskich gier terenowych odkrywali dzielnicę, jej smaczki i nieśli tę wieść dalej: że byli na superpodwórku, fotografowali architektoniczne detale, jedli pyzy na Różycu i rozmawiali z ludźmi, bo musieli np. dowiedzieć się, jak nazywa się pani ze spożywczaka, który jest zamknięty. I na tym nam, prowadzącym praski punkt informacji turystycznej i kulturalnej, najbardziej zależy. Żeby tak mimochodem chłonęli wiedzę. Wiadomo, że Praga nie jest perełką. Jak ktoś był w Krakowie czy nawet w małej dziurze w Irlandii, to trudno zrobić na nim wrażenie. Tu nie ma oczywistych atrakcji turystycznych. Praga jest specyficzna, fajna dla warszawiaków, ale tłumów nie przyciągnie. Trzeba robić to sposobem.

Jak trafiłaś na Pragę?

- Byłam japiszonką z dużego francuskiego wydawnictwa. Awansowałam, podróżowałam, ale nie miałam kiedy iść z córeczką do zoo ani wydać zarobionych pieniędzy. Poczułam, że się zagalopowałam. Wtedy odwiedziła mnie Ania Owsiany z wieścią, że właśnie startuje do konkursu na praski punkt informacji i nie wie, czy podoła. Połączyłyśmy siły i od lutego 2007 r. działamy na Pradze razem, z grupką zaprzyjaźnionych animatorów. Początek InfoPragi zbiegł się w czasie z przeprowadzką mojej siostry na Pragę, do popularnej mansardy na Kłopotowskiego. Nigdy wcześniej nie zapuszczałam się na prawy brzeg i czułam się tam jak w obcym mieście. Odkrywanie Pragi było więc dla mnie całkiem autentyczne.

Jakie gry online dotąd zrobiliście? Tylko praskie?

- Głównie, i to są gry bardzo offowe, autorskie. Grafikę robił nam do nich David Sypniewski, pół-Francuz mieszkający na Pradze. Była "Wielokulturowa Praga", robiliśmy "Bazyla, który się zakochał w Syrence" - ta była bardziej ogólnowarszawska. Była też gra południowopraska, zapowiadająca Euro 2012. Koparką z budowy Stadionu Narodowego trzeba w niej gonić uciekającą cyferkę z zegara odliczającego czas do Euro. Przy okazji pokazana jest Praga-Południe.

Wyprowadziliście się z Ząbkowskiej, już miała ruszyć wasza nowa siedziba na Pradze-Południe, przy ul. Walecznych. Burmistrz dzielnicy obiecał, że u niego będziecie mieć lepszy lokal niż na Pradze-Północ. Co się stało?

- Nic, mamy ten lokal, niestety, na razie trudno nam udźwignąć finansowo jego remont i wyposażenie. Musimy się do tego solidnie zabrać, zawalczyć o pieniądze, ale teraz jesteśmy tak zajęci, że zwyczajnie nie mamy na to czasu. Włączyliśmy się w projekt wycieczek po dzielnicy autobusem "ogórkiem", przygotowujemy też na zamówienie Ratusza broszurę o obu Pragach. Dlatego zapewne wcześniej niż za kwartał nie rozpoczniemy działalności na Saskiej Kępie. Jesteśmy w rozkroku między obiema Pragami i na razie można nas znaleźć w sieci. Podobnie jak wszystkie zrobione przez nas dotąd gry.

"Wisła na linii" to gra online stworzona na zamówienie festiwalu Przemiany. Od jutra dostępna będzie w sieci. Chętni do wzięcia udziału w piątkowej grze terenowej powinni zgłosić się:

Źródło: warszawa.gazeta.pl


Artykuł pochodzi z serwisu warszawa.gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza (Stołeczna)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dzieci
  • historia
  • konkursy interdyscyplinarne
  • miasto
  • młodzież
  • rodziny
  • varsaviana
  • Wisła