DZIŚ

Jaki dzień chcemy dziś obchodzić? Uzupełnij nasz kalendarz!

Skacząc na „Trampolinie”

Trampolina to przyrząd gimnastyczny wykorzystywany do wykonywania wysokich skoków z akrobacjami. To także nazwa stowarzyszenia uczestników Wolontariatu Europejskiego (EVS), nazwa, która w symboliczny sposób oddaje to, co chcą robić młodzi ludzie, którzy po wielu miesiącach wracają do kraju – odbić się od szarej rzeczywistości i skoczyć po nowe możliwości rozwoju.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Dariusz Mól

2009-05-02, 21.29
Wspólne działania to wizytówka członków ”Trampoliny”.

Monika Mrówczyńska z Warszawy, prezeska „Trampoliny” (www.trampolina.org.pl) była jedną z pierwszych osób z Polski, które wyjechały jako wolontariusze w ramach EVS. Na przełomie roku 2000 i 2001 kilka miesięcy spędziła w Dreźnie. Pracowała tam przy różnych projektach z młodzieżą z innych krajów europejskich.

– Dzięki prawie rocznemu pobytowi mogłam dobrze wniknąć w niemiecką kulturę i strukturę organizacji, w której byłam wolontariuszką. To, czego się tam nauczyłam, procentuje do dzisiaj. Z perspektywy kilku lat uważam, że pobyt w Dreźnie był dla mnie bardzo ważny, przede wszystkim jako człowieka – opowiada.
Z kolei Bernadetta Szeląg z Krakowa, członkini zarządu „Trampoliny”, która zajmuje się w stowarzyszeniu public relation, koordynacją projektów i Grup Lokalnych wyjechała w ramach Wolontariatu Europejskiego do Austrii.
– Byłam w Wiedniu na przełomie 2003 i 2004 roku Pracowałam w Austriackim Towarzystwie Ochrony Środowiska i Techniki. Zajmowałam się partycypacją społeczną, demokracją bezpośrednią oraz energią odnawialną. Austria trochę mnie zaskoczyła, trochę rozczarowała, ale pobyt w Wiedniu, gdzie mieszkają osoby praktycznie z całego świata dał mi bardzo dużo. Nauczyłam się tolerancji, lepiej poznałam siebie, a po powrocie do kraju moje życie zupełnie się zmieniło – wspomina.
Paweł Słowikowski z Warszawy, wiceprezes „Trampoliny” spędził na przełomie 2004 i 2005 roku dziewięć miesięcy pracując w Lyonie w organizacji zajmującej się inkluzją społeczną. Zajmuje się współpracą ze stowarzyszeniami byłych wolontariuszy EVS, które działają w innych krajach.
– We Francji miałem okazję spojrzeć na zagadnienia aktywnego obywatelstwa z perspektywy państwa bardzo zróżnicowanego etnicznie i kulturowo. Dzięki temu zrozumiałem, jak ważna jest tolerancja i szacunek wobec innych ludzi. Zdecydowanie była to lekcja, o której pamiętam do dziś – przekonuje.
Powołać stowarzyszenie
– Wielu młodych ludzi, którzy wyjeżdżają w ramach EVS nigdy nie miało doświadczenia w pracy wolontariackiej. Kiedy przychodzą do nas przed wyjazdem często są nieśmiali, wydają się niezbyt kreatywni, zahukani. Dopiero po powrocie widać, jak fantastyczna zmiana w nich zaszła. Wracają z głowami pełnymi pomysłów, szukają organizacji, w których mogliby działać. Chcą się dzielić doświadczeniami zdobytymi za granicą. Czasami sami tworzą swoje organizacje. Tak właśnie było ze Stowarzyszeniem „Trampolina” – mówi Agnieszka Moskwiak z Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE), koordynatorka Akcji 2 (wolontariat indywidualny i grupowy w ramach EVS ) w Narodowej Agencji Programu „Młodzież w działaniu”.
Jednak początki „Trampoliny” nie były łatwe. Młodzi ludzie, którzy wracali po kilkumiesięcznych pobytach za granicą spotykali się w różnych miejscach i przy każdej nadarzającej się okazji mówili o założeniu stowarzyszenia uczestników Wolontariatu Europejskiego. Chcieli się rozwijać, realizować swoje pasje, wykorzystać zdobyte umiejętności i zachęcać innych do wyjazdów. Problem był tylko taki, że mieszkali w różnych częściach Polski. Od 2002 r. słali do siebie maile, komunikowali się przez listy dyskusyjne w Internecie, umawiali się na spotkania, dyskutowali, jak ich stowarzyszenie będzie wyglądać. Wciąż jednak się nie składało, żeby zebrać wszystkich chętnych, którzy chcieliby powołać swoją organizację. Jedni studiowali, inni zaczęli pracować, komuś wypadły niespodziewanie nadgodziny w firmie i nie mógł zjawić się na spotkaniu. Po kilku miesiącach entuzjazm do działania zaczął słabnąć.
W 2004 r. Narodowa Agencja Programu „Młodzież w działaniu” zaczęła organizować spotkania ewaluacyjne dla uczestników EVS. To właśnie na nich znów ożyła idea założenia stowarzyszenia uczestników Wolontariatu Europejskiego. Na początku 2005 r. kilka osób oznajmiło nawet, że pracują już nad statutem takiej organizacji. W tym samym czasie Komisja Europejska wyraziła chęć wsparcia struktur byłych wolontariuszy EVS, nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach Unii. W maju 2005 r. słowacka i fińska Narodowa Agencja zorganizowała na Słowacji spotkanie byłych wolontariuszy z 16 krajów. W jego trakcie młodzi ludzie mieli okazję wymienić się swoimi doświadczeniami. A po powrocie do Polski, na kolejnym spotkaniu ewaluacyjnym w Lanckoronie na początku czerwca 2005 r. odbyło się już zebranie założycielskie „Trampoliny”.
Rozproszeni członkowie
– Statut stowarzyszenia dopracowywaliśmy przez Internet, bo założyciele pochodzili przecież z całej Polski. Kiedy wreszcie złożyliśmy statut w sądzie, okazało się, że urzędnikom nie bardzo się on podobał. To były w sumie drobne rzeczy, brakowało jakiegoś wyrazu, litery, przecinka, co wydłużało całą procedurę – wyjaśnia Monika Mrówczyńska. – W końcu, w styczniu 2006 r. „Trampolina” została zarejestrowana i mogliśmy zacząć działać.
W tym samym czasie, dzięki organizacyjnemu wsparciu Fundacji „Fabryka Przyszłości”, byli wolontariusze napisali projekt do konkursu ogłoszonego przez Komisję Europejską – projekt, dzięki któremu było możliwe tworzenie struktur byłych wolontariuszy. Ku ogromnemu zaskoczeniu wszystkich Komisja Europejska przyznała fundusze na wspieranie działalności „Trampoliny”. Dzięki otrzymanym pieniądzom młodzi ludzie złapali wiatr w żagle.
– Nie mamy siedziby stowarzyszenia, tylko działamy w sieci. Komunikujemy się dzięki naszej stronie internetowej, poprzez maile, skype'a. W ramach stowarzyszenia działają też grupy lokalne w Warszawie, Szczecinie i Krakowie, które spotykają się przynajmniej dwa razy w miesiącu. A zarząd stowarzyszenia spotyka się kilka razy w roku – zapewnia Bernadetta Szeląg.
– Odbywa się też wiele nieformalnych spotkań, choćby takich, że ekipa z Warszawy jedzie do ludzi z Krakowa, aby pogadać sobie twarzą w twarz i coś ustalić, np. omówić projekt jakiejś wystawy czy planowanego szkolenia – opowiada Monika Mrówczyńska. – Czasem trochę zazdroszczę organizacjom, które działają w jednym miejscu, bo ich członkowie mogą się np. częściej spotykać ze sobą, ale z drugiej strony cieszę się, że mamy swoich ludzi praktycznie w całej Polsce, a nawet w Europie. To stwarza nam wiele ciekawych możliwości do działania.
Obecnie stowarzyszenie liczy około 80 członków. W 2007 roku dzięki wsparciu finansowemu od Banku Światowego w ramach Programu Małych Grantów, „Trampolina” zorganizowała kilka spotkań mających na celu aktywizację byłych wolontariuszy w różnych regionach Polski. W 2009 roku „Trampolina” po raz kolejny otrzymała grant z Komisji Europejskiej na integrację środowiska „eksów” oraz na promocję wartości wolontarystycznych. Zdaniem Pawła Słowikowskiego środki te wzmocnią dotychczasowe struktury stowarzyszenia, a także pozwolą zastanowić się spokojnie nad dalszym rozwojem organizacji. – Mam nadzieję, że będziemy mogli z coraz lepszym efektem wykorzystywać nasz zapał i doświadczenie do szerzenia idei bezinteresownego pomagania innym.
Wspierać i zachęcać
„Trampolina” działa między innymi na rzecz integracji środowiska byłych wolontariuszy.
– Każdy wracając z zagranicy po kilkumiesięcznym pobycie jest trochę zagubiony. Często zdarza się też, że wraca i postanawia kompletnie zmienić swoje życie, bo pracując jako wolontariusz w ośrodku dla dzieci na Litwie, w Hiszpanii czy Niemczech zrozumiał, że nie chce być prawnikiem, tylko psychologiem zajmującym się np. niepełnosprawną młodzieżą. Od innych członków otrzymuje pewnego rodzaju wsparcie, bo oni także przeszli podobną drogę – mówi Bernadetta Szeląg.
– Wszyscy „Trampoliną” zajmujemy się niejako obok tego, co robimy na co dzień. Jedni z nas studiują, inni pracują np. w bankach czy dużych firmach, a w stowarzyszeniu działamy jako wolontariusze. Nasza organizacja stwarza takie ramy działania dla tych, którzy chcą coś robić. Organizujemy dla naszych członków szkolenia i seminaria dotyczące np. zarządzania projektami czy ludźmi, szkolenia z PR, warsztaty artystyczne. Wspieramy też od strony prawnej nawet pojedyncze osoby, które mają jakieś ciekawe pomysły i chcą je realizować. Namawiamy do współpracy inne organizacje. Przekonujemy na przyład, żeby przyjmowały do siebie wolontariuszy z innych krajów, że taka wymiana przynosi wiele korzyści – zapewnia Monika Mrówczyńska.
Członkowie „Trampoliny” współpracują też z europejskimi stowarzyszeniami ex-EVS (Ex Volunteer Association). Od 2006 r. funkcjonuje nieformalna sieć europejskich stowarzyszeń byłych wolontariuszy o nazwie NEVA (Network of European Volunteers’ Associations). „Trampolina” od samego początku jest jednym z aktywnych członków sieci.
– W 2007 roku zorganizowaliśmy dwa spotkania w Krakowie dla członków podobnych organizacji z Europy. Obecnie jesteśmy na końcowym etapie prac mających na celu przekształcenie NEVA w formalną międzynarodową organizację pozarządową – wyjaśnia Paweł Słowikowski.
Ogromnie ważną częścią działalności stowarzyszenia jest też promowanie idei Wolontariatu Europejskiego oraz Programu „Młodzież w działaniu”. W 2006 r. członkowie „Trampoliny” jeździli np. po Podlasiu, a w 2007 r. po Podkarpaciu. Odwiedzali małe wioski i miasteczka, gdzie w szkołach, domach kultury czy w świetlicach organizowali happeningi, pogadanki, spotkania na temat Wolontariatu Europejskiego, opowiadając o swoich doświadczeniach zdobytych w innych krajach. Dla wielu młodych osób mieszkających na prowincji jest to pierwsze zetknięcie się z ideą EVS i ogromne zaskoczenie, że mogą wyjechać za darmo np. do Hiszpanii, Niemiec, Francji czy Czech.
– Często pytają nas, gdzie jest haczyk? Nie wierzą, że można wyjechać na kilka miesięcy za granicę i za to nie płacić. Przekonujemy ich, że jest to jak najbardziej możliwe, mówimy o wynikających z tego korzyściach, że można nauczyć się języka, poznać wielu nowych ludzi, zobaczyć jak się pracuje w innych kulturach, tłumaczymy ideę wolontariatu. Czasem słyszymy, że ktoś woli wyjechać do Londynu, pracować na zmywaku i trochę zarobić. Staramy się im pokazać, że w ramach EVS mają więcej możliwości. Wiele osób naprawdę nic nie wie na ten temat i dlatego mamy co robić. Na jesieni tego roku jedziemy na Opolszczyzną, żeby mówić o Wolontariacie Europejskim, gdyż bardzo mało ludzi z tego województwa wyjeżdża w ramach EVS – tłumaczy Monika Mrówczyńska.
Naładować baterie
Przez pierwsze dwa lata „Trampolina” finansowała się ze środków Komisji Europejskiej. Obecnie nadal część środków na działalność pochodzi z KE, ale także z innych projektów realizowanych przez stowarzyszenie. Najważniejsze, aby coś się działo i nie zabrakło pomysłów. W najbliższym czasie planowane są np. akcje informacyjne o EVS w domach dziecka. Członkowie „Trampoliny” myślą też o zorganizowaniu dużej imprezy z okazji tegorocznego Dnia Wolontariusza. Jak sami mówią, nie chcą się ograniczać w swoich działaniach. Najbardziej liczy się to, aby ludzie chcieli coś fajnego robić dla innych i dla siebie. Korzystając z doświadczenia zdobytego przy realizacji podobnego projektu rok temu, „Trampolina” przygotowuje się razem z organizacjami partnerskimi z Niemiec i Białorusi do budowy placu zabaw na Białorusi. Działanie to wspiera także Fundacja im. Stefana Batorego.
– Podczas spotkań członków stowarzyszenia podkręcamy się nawzajem, ładujemy swoje baterie. Jesteśmy wspólnotą i wspólnie działamy jako „Trampolina”. Cały czas ktoś do nas dołącza. To bardzo dobre, bo nowi członkowie podtrzymują entuzjazm tych starszych i dzięki temu nakręcamy się na nowe rzeczy, realizujemy kolejne projekty, działamy – twierdzi Monika Mrówczyńska.
– Rotacja w stowarzyszeniu jest dość duża. Są ludzie, którzy odchodzą, ale po jakimś czasie wracają, bo brakuje im tych wspólnych działań, bo wpadł im do głowy nowy pomysł i chcą go z nami zrealizować. Co by nie mówić, skacząc po trampolinie można się wybić i dosięgnąć rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do zdobycia. Ale też przy tym można się świetnie bawić – zapewnia Bernadetta Szeląg.
--------
Wolontariat Europejski
W ramach Wolontariatu Europejskiego (European Voluntary Service - EVS) wolontariusze nie ponoszą żadnych opłat związanych z realizacją działań. Pokrywane są koszty ich podróży, wyżywienia, zakwaterowania, ubezpieczenia, comiesięcznego kieszonkowego, a także koszty niezbędnych szkoleń, w tym podstawowego kursu językowego. Więcej informacji na stronie internetowej: www.mlodziez.org.pl.

 

źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

ex evs - 2009-05-04, 17:00
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.