DZIŚ
Międzynarodowy Dzień Walki z RakiemMiędzynarodowy Dzień Walki z Rakiem
PODOBNE WIADOMOŚCI
- Powstaje Setka Sukcesów Wolności » (20.01.2010)
- Jacek Kucharczyk: Jesteśmy umiarkowanie zadowoleni » (09.11.2009)
- Polacy potrafią działać razem » (30.10.2009)
- FRDL - równolatka przemian » (20.09.2009)
- Razem 12 września » (28.08.2009)
- Opublikowano raporty o stanie kultury » (27.07.2009)
Powodów do optymizmu brak
O heroizmie, niewykorzystanym potencjale, rozczarowaniu i winnych całego zamieszania opowiada Piotr Gliński – profesor socjologii, członek Polskiej Akademii Nauk, doświadczony badacz trzeciego sektora i procesów demokratyzacji społeczeństwa, działacz i sympatyk organizacji ekologicznych.
2009-04-17, 11.05
Za nami 20 lat demokracji i budowy społeczeństwa obywatelskiego. Czy jest to moment do otwarcia szampana i świętowania, czy do posypania głowy popiołem i zasmucenia się tym, co za nami?
Można znaleźć argumenty i za jednym, i za drugim. Ja mam
skłonność do krytycznego spoglądania na procesy społeczne. Może to
wynika z charakteru zawodu – profesji, a może z doznania
zawodu.
Skąd ten zawód?
Moje oczekiwania były znacznie większe. Ogólnie rzecz biorąc,
z trzech podstawowych celów polskiej transformacji: budowy
instytucji demokratycznych, budowy instytucji rynku i budowy
społeczeństwa obywatelskiego, ten trzeci został osiągnięty w
najmniejszym stopniu. I co do tego w zasadzie większość analityków
socjologów jest zgodna.
Czy ktoś zawinił? A może 20 lat to za krótko na osiągnięcie
lepszych rezultatów?
Sądzę, że można znaleźć winnych, ale nie będę podawał nazwisk.
Oczywiście zmiany, o których mówimy, to są zmiany głownie
kulturowo-świadomościowe, a te zawsze wymagają czasu. Nie ma w nich
jednak, niestety, tendencji jednoznacznie pozytywnej. Analiza
minionych 20 lat wskazuje, że można było osiągnąć znacznie
więcej.
Jakie były stadia rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i
trzeciego sektora?
Początek był obiecujący, nastąpiło gwałtowne otwarcie –
zarówno świadomościowo-kulturowe, jak i instytucjonalne. Pierwsze
kroki to tak naprawdę była końcówka lat 80., liberalizacja systemu
komunistycznego. Powstały wtedy konkretne rozwiązania legislacyjne.
Potem zaczęto budować podstawy instytucjonalne dla demokracji,
których istnienie było warunkiem koniecznym dla budowy nowoczesnego
społeczeństwa obywatelskiego – takiego, które współpracuje z
instytucjami państwa. Wcześniej mieliśmy pewne elementy
społeczeństwa obywatelskiego, ale o charakterze opozycyjnym.
Otwarcie instytucjonalne było wsparte otwarciem świadomościowym,
które sięgało jeszcze czasów „Solidarności” – świadomość
obywatelska społeczeństwa zmieniła się nieodwracalnie podczas 16
miesięcy jej istnienia. Niestety na samym początku transformacji
nastąpiło pierwsze uderzenie wsteczne. Polskie elity stwierdziły,
że będziemy się przekształcać odgórnie, z naciskiem na reformy
ekonomiczne. Przykładem może być rozwój, a następnie upadek
komitetów obywatelskich, które były drugą falą oddolnej
samoorganizacji obywatelskiej w Polsce, po „Solidarności”. Czy
elity bały się społeczeństwa obywatelskiego? Trudno jednoznacznie
odpowiedzieć. W każdym razie faktem jest, że następna
pro-obywatelska legislacja to jest dopiero rok 2003, co daje
kilkanaście lat zaniedbań w tej sferze. Społeczeństwo obywatelskie
uważano za twór, który sam się będzie rozwijał, który sobie poradzi
i który nie ma mandatu obywatelskiego równego mandatowi
samorządowemu czy parlamentarnemu. Do tego dochodziło myślenie
wąskoliberalne, związane z liberalizmem ekonomicznym – to, co nie
jest wymierne w złotówce, jest nieistotne. Później mamy fazę
ożywienia, związaną z nazwiskiem wicepremiera Hausnera. Jest
paradoksem historii, że polityk o korzeniach komunistycznych
najbardziej zdynamizował instytucjonalny rozwój sektora
obywatelskiego.
Jeśli chodzi o formowanie się instytucji trzeciego sektora, to
na początku lat 90. nastąpiła także duża dynamika rozwoju
instytucji obywatelskich, głównie pozarządowych. Później to się
mniej więcej ustabilizowało i do chwili obecnej jest na podobnym
poziomie. Przy czym cechą charakterystyczną jest jednoczesne
powstawanie i zanikanie dużej liczby organizacji. Współczesne
organizacje są w dużej mierze młode – co świadczy oczywiście o
słabości sektora. Można powiedzieć, że potencjał obywatelski jest
niewykorzystywany. Odpowiednie zbilansowanie różnych sfer wpływów
instytucji i sektorów jest podstawą dobrego, zrównoważonego
rozwoju. Zawsze uważałem, że państwo powinno było przez te
kilkanaście pierwszych lat transformacji znacznie bardziej się
angażować w rozwój sektora obywatelskiego.
Jak jest dziś?
Dzisiaj społeczeństwo obywatelskie jest słabe, ma charakter
enklawowy i jest to jedna z przyczyn słabości polskiej demokracji.
Politycy tego nie rozumieją, nie widzą też w tym dla siebie
interesu – działalność na rzecz rozwoju społeczeństwa
obywatelskiego nie jest nagradzana politycznie w krótkich okresach
czasu, wymaga długoletnich strategii. A polityk nie jest w Polsce
nastawiony na długoletnie strategie, bo jest rozliczany w ciągu
kilku lat. Na przeszkodzie dla rozwoju stoi także brak równowagi
sił na poziomie lokalnym. W Polsce rozwinięto samorządy, dając
władzę lokalnym grupom interesu. Trzeci sektor powinien balansować
działalność tych elit, jednak słabość organizacji strażniczych i
think tanków jest ewidentna. To prowadzi do patologii
rozwoju innych sfer obywatelskich, np. komitetów obywatelskich,
jednostek pomocniczych samorządów lokalnych itd.
Czy sądzi pan, że trzeci sektor był w stanie stawić czoła
tym przeciwnościom losu? Czy próbował to robić?
Problem polegał tym, że oczywiście był za słaby, żeby stawić
czoła w pełni. Jednak mimo tej słabości bardzo heroicznie walczył o
swoją pozycję. Właściwie wszystko co osiągnięto to zasługa
oddalonych działań, inicjatyw, presji. Jeszcze w latach 90.
sformułowałem tezę o dwóch głównych mechanizmach rozwojowych
społeczeństwa obywatelskiego, a także trzeciego sektora – bo
pamiętajmy, że to nie jest to samo. Są to: mechanizm samorozwojowy
(zjawisko polegające na tym, że sektor w sposób świadomy rozwija
się poprzez samoanalizę, samoedukację, samorozwój) oraz mechanizm
rozwojowy opierający się na szeroko rozumianej pomocy zagranicznej.
Chodzi tu zarówno o pieniądze, jak i know-how czy kulturę
organizacyjną. Zapominamy, że np. w latach 90. w Polsce
funkcjonował bardzo silny program amerykańskiego Peace Corps.
Pierwsze obchody Dnia Ziemi w Polsce były organizowane przez
amerykańską wolontariuszkę tej organizacji. Istotny w kwestii
wsparcia zagranicznego był też efekt bumerangowy. W Polsce sektor
nie mógł wywalczyć bardzo wielu oczywistych rzeczy, chociażby
partnerskiego traktowania. Osiągał więc swoje cele przez nacisk na
elity zachodnie, które naciskały na elity polskie. To funkcjonowało
od początku transformacji aż do teraz. Dla przykładu Rospuda –
problem, którego nie można było przez 10 lat rozwiązać i udało się
to zrobić dopiero przez nacisk Komisji Europejskiej.
Czy możemy powiedzieć, że na przestrzeni tych lat wartości,
wokół których skupia się trzeci sektor, zmieniły się?
Osłabiły się. Na poziomie meta podstawową wartością trzeciego
sektora jest działanie misyjne. Może ono dotyczyć różnych wartości
konkretnych, ideologicznych. Z początku trzeci sektor miał bardzo
silną misję, potem następowała profesjonalizacja. Teoretycznie
profesjonalizacja inicjatyw obywatelskich powinna zawierać w sobie
także przekaz misyjny, etyczny. Jednak my mamy z kłopot z
utrzymaniem równowagi między tymi dwiema sferami. Towarzyszą temu
zjawiska takie, jak uzależnienie od projektów, dostosowywanie misji
do źródeł finansowania, upadek funkcji kontrolnej sektora,
zwłaszcza na poziomie lokalnym. Organizacje rezygnowały z funkcji
kontrolnych, głównie dlatego że były uzależnione finansowo od
lokalnych możnych, co uniemożliwiało obiektywną kontrolę. Ważne
jest powstawanie warstwy oligarchicznej liderów trzeciego sektora,
którzy funkcjonują na poziomie innych elit w Polsce, zapominając o
interesie oddolnym. Ustawa o działalności pożytku publicznego i o
wolontariacie jest przykładem regulacji stworzonej przez silnych,
dla silnych. Istnieje także syndrom narcyzmu medialnego i innych
negatywnych zjawisk związanych z procesem mediatyzacji. Ale
wymieniając grzechy trzeciego sektora, musimy pamiętać, w jakich
warunkach on funkcjonuje. Dostępność zasobów jest ogólnie
niewielka, dziury trzeba jakoś łatać. Można to robić np.
„liderstwem” i nieformalnymi kontaktami z elitami. To jest zjawisko
negatywne, ale czasami wynika z konieczności. Tak do końca bym tego
nie potępiał, to są trudne rzeczy.
Sam sektor ocenia jakość i profesjonalizm swojej pracy
bardzo wysoko, natomiast badania pokazują, że „niemal połowa
Polaków uważa, że w organizacjach społecznych często dochodzi do
nadużyć i prywaty”. Jak Pan to skomentuje?
To jest kwestia punktu widzenia. W pierwszych badaniach
uczestniczą liderzy organizacji, a lider jest zawsze zainteresowany
tym, żeby pozytywnie oceniać swoją organizację. Jednak dla
przeciętnego Polaka organizacja pozarządowa to twór obcy. 10%
Polaków jest aktywnych obywatelsko, a jeszcze mniej jest ściśle
związanych z sektorem obywatelskim. Ocena działania organizacji
jest negatywna, bo niezwiązana z własnym interesem – jeżeli coś
jest obce, nie jest pozytywnie oceniane. Dodatkowo dochodzi tutaj
filtr słabości sektora, który nie potrafił stworzyć swojego
wizerunku, przebić się, konkurować z silniejszymi sektorami.
Zobaczmy – jak telewizja publiczna, która ma misję publiczną,
uwzględnia działalność sektora? Nigdy w polskich mediach nie
mieliśmy do czynienia z szeroką, otwartą debatą na temat
społeczeństwa obywatelskiego.
Czy mamy powody do optymizmu? Będzie lepiej?
Nie mamy za bardzo podstaw do optymizmu, ale to nie w trzecim sektorze są główne wady. Mamy słabe instytucje i niedojrzałą kulturę. Olbrzymią dziedziną, o której nie wspomnieliśmy, jest edukacja obywatelska – 20 lat transformacji i nie ma dobrej, sensownej obowiązkowej edukacji obywatelskiej w szkole. Najbardziej za ten stan odpowiedzialne są elity, i to nie tylko polityczne.
źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE | ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.










