DZIŚ

Dzień Pizzy

Usłysz Białoruś!

Zbliża się 25 marca - białoruskie Święto Woli, część Święta Niepodległości, którego obchody są zakazane na Białorusi. Ale nie w Polsce. U nas, od czterech lat świętujemy je hucznie. W tym roku 22 marca na Placu Teatralnym.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Julia Sokolnicka

2009-03-23, 17.51
fot. Tomek Kaczor

Po raz pierwszy, oprócz tradycyjnego wielkiego koncertu, pod hasłem “Usłysz Białoruś”, warszawiacy mogli wziąć udział w dwutygodniowym białoruskim festiwalu wolności. Odbyły się koncerty, spotkania, dyskusje i happeningi.

Inicjatywa Wolna Białoruś powstała jako kontynuacja rozpoczętego w 2004 roku ruchu Wolna Ukraina, który opisywała na naszych łamach Małgorzata Borowska. Wówczas, na początku listopada 2004 roku, grupa studentów z Warszawy postanowiła wyrazić poparcie dla opozycji na Ukrainie, gdzie pojawiła się szansa na demokrację. To oni wymyślali hasła i skandowali pod ambasadą przy Alei Szucha “Kijów, Warszawa – wspólna sprawa”. Niecałe pięć lat później hasło brzmi “Mińsk, Warszawa - wspólna sprawa”.

– Z Ukrainy wróciliśmy z konkretnymi wynikami. Białorusini mieszkający w Warszawie zwrócili się do nas z pytaniem, czy nie chcielibyśmy ich wesprzeć. Ruszyliśmy do akcji w plus - minus w tym samym składzie – mówi Katarzyna Czaputowicz, jedna z założycielek Inicjatywy, w tym roku odpowiedzialna za kontakt i opiekę nad artystami uczestniczącymi w koncercie 22 marca. Jacek Kastelaniec tak wspomina pobyt na Ukrainie: – Z Charkowa, gdzie byliśmy obserwatorami pojechaliśmy po wygranych wyborach do Kijowa, na Sylwestra. Mieliśmy ze sobą polskie flagi. Ludzie nas ściskali, dziękowali, mieli łzy w oczach. Nigdy nie widziałem takiego entuzjazmu na widok Polaka. Czuliśmy się trochę jak bohaterowie.

Zresztą nie tylko Ukraińcy mają teraz o nas lepsze zdanie, ale i my o Ukraińcach. Badania przeprowadzone w Polsce wkrótce po rewolucji, pokazują, że wzrosła sympatia Polaków dla wschodnich sąsiadów. – Przed pomarańczową rewolucją starsi ludzie pytali nas “Po co wy z nimi przestajecie”? Ukraińcy kojarzyli nam się z UPA i nielegalnymi pracownikami – mówi Kastelaniec. Pomarańczowa rewolucja udowodniła, że jest sens walczyć o demokratyzację naszych wschodnich sąsiadów. Nadszedł czas na reżim Łukaszenki.

Siarhiej Marchyk był w 2006 r. członkiem sztabu wyborczego Aleksandra Milinkiewicza – opozycyjnego kandydata na prezydenta. Podobnie jak wielu jego kolegów został wyrzucony ze studiów. Niektórzy z nich stracili pracę. Siarhiej został objęty specjalnym programem stypendialnym polskiego rządu, skierowanym do wyrzuconych studentów i dzieci opozycjonistów, które się na studia dostać nie mogą.  – Na Białorusi jest duży problem z tym, żeby uczyć się w ojczystym języku, a za niezgodne z oficjalnymi poglądy można wylecieć z Uniwersytetu. Nie ma wolności słowa. Białorusini nie mają dostępu do wielu informacji. Dowiadują się na przykład dlaczego jest kryzys, albo czemu zamknięto jakąś fabrykę, tylko w kontekście, który służy propagandzie. Od osiemnastu lat walczymy z reżimem, ale niewiele udaje się zrobić. Część społeczeństwa porównuje obecną sytuację do czasów Związku Radzieckiego i mówi, że jest dobrze tak jak jest. Nie wiedzą że istnieje inne życie. Potrzebują informacji. I w tym trzeba Białorusinom pomagać – mówi Siarhiej, członek zarządu Inicjatywy Wolna Białoruś i dziennikarz radiowy.

Te nastroje widać dobrze w filmie dokumentalisty Mirosława Dembińskiego “Muzyczna Partyzantka”, który można obejrzeć na oficjalnej stronie Inicjatywy www.wolnabialorus.pl. Dembiński jest także autorem filmowych felietonów, które zostały pokazane podczas finałowego koncertu, między występami poszczególnych wykonawców. – Nie chcieliśmy robić pogadanek, dlatego zdecydowaliśmy się na formę filmowego felietonu - mówi Mateusz Luft, student socjologii, który jest w tym roku jednym z głównych organizatorów akcji. - Zależy nam na tym, żeby przekazać entuzjazm i dobrą energię naszym białoruskim przyjaciołom. Okazać im wsparcie – dodaje.

Czy ten głos z Polski jest w stanie przedrzeć się przez cenzurę? Czy Białoruś usłyszy? – Z naszych informacji wynika, że akcje Inicjatywy docierają na Białoruś, są krzepiące i bardzo ważne. Tak jak dla nas ważna była kiedyś obecność zachodnich dziennikarzy i obserwatorów – mówi Mateusz Luft i zachwala frekwencję i niesamowitą atmosferę koncertów. - Im więcej osób przychodzi tym lepiej może się dziać na Białorusi. Frekwencja nigdy nie zawiodła. W ten sposób staramy się zainteresować naszych kolegów tematem.  Zastanawiamy się wspólnie, co możemy jeszcze zrobić dla naszych sąsiadów. Dajemy im znak, że nie są sami.

Ale nie tylko szlachetny cel przedsięwzięcia skłania do obecności na koncercie. Organizatorom udało się zgromadzić grupę najciekawszych wykonawców sceny alternatywnej, a także gwiazdy polskiej sceny lat osiemdziesiątych. – Zależało nam na różnorodnym repertuarze. Chcieliśmy, aby ludzie z każdego pokolenia dobrze się bawili.  Żeby młodzi mogli przyjść z dziećmi, rodzicami i dziadkami. No i zapraszaliśmy też wykonawców, których sami cenimy - mówi Kasia Czaputowicz. A zagrali Tymański i Czesław Śpiewa, Gaba Kulka, Halina Frąckowiak, Grzegorz Markowski, Sydney Polak, Robert Brylewski, Izrael, Eastwest Rockers i wielu, wielu innych. A także białoruscy artyści, którzy nie mają prawa koncertować w kraju, choćby z tego powodu, że śpiewają po białorusku. Część wykonawców sama zgłosiła chęć udziału w przedsięwzięciu. Wszyscy zagrali za darmo.

Tegoroczny koncert nie był transmitowany przez telewizję. Niedobrze dzieje się też w finansowanej przez państwo polskie niezależnej, satelitarniej telewizji Biełsat. Zainteresowanie tematem opadło. – Ostatnio na Białorusi była odwilż i część zakazanych zespołów mogła grać oficjalnie, zamiast na nielegalnych niby-prywatkach. Zaczęto wydawać dwie niezależne gazety. Zastanawialiśmy się nawet nad tym czy jest sens organizować nasz koncert. Ale dostaliśmy sygnały, że śruba znów jest przykręcana i postanowiliśmy że robimy. Poza tym może się ociepliło, ale to na pewno nie jest demokracja! – mówi Luft. – Jest trochę lepiej – ocenia Siarhiej. – Pojawiły się wolne gazety, jest satelitarna telewizja Biełsat, ja sam pracuję w niezależnym Europejskim Radiu dla Białorusi. Tylko że te media docierają do garstki osób. Bardzo ważne jest żeby ludzie wiedzieli, że na Białorusi ciągle nie dzieje się dobrze. Że są prześladowania i ograniczenie wolności – dodaje.

Co członkowie Wolnej Białorusi robią przez resztę roku, kiedy nie organizują koncertu? W czasie wrześniowych wyborów rozdawali ulotki w pociągach jadących na Białoruś, przekazali manifest demokratyzacji, ambasadzie Białoruskiej w Wilanowie. Przez to, że ambasada nie jest w Centrum nie udaje się zorganizować takich demonstracji, jakie miały miejsce pięć lat temu w Al. Szucha, ale członkowie Inicjatywy nie ustają w pomysłach. W zeszłym roku pod akcją “Uwolnić Kazulina” podpisało się kilka tysięcy osób, w tym wiele autorytetów i postaci publicznych. Chodziło o to, że więzionemu opozycjoniście zmarła żona. Inicjatywa walczyła o to, by uwolnić go na czas pogrzebu. Udało się. W podobnej sytuacji był w stanie wojennym Jacek Kuroń. Ponadto szesnastego dnia każdego miesiąca w specjalnym namiocie na Starym Mieście zbierane są podpisy na rzecz więźniów politycznych. – Zależy nam na ciągłości naszych akcji. Chcemy, aby informacje o nich podawały niezależne media białoruskie. Nawet tylko do wiadomości opozycji – mówi Luft.

W tym roku Inicjatywa Wolna Białoruś dostała dotację na działalność od Fundacji Batorego. Dzięki temu, po raz pierwszy w historii, organizacja ma swoje biuro na warszawskim Żoliborzu. Trafiły tam, wędrujące dotychczas od mieszkania do mieszkania, dokumenty. Zatrudniono też pierwszego stałego pracownika, który będzie pilnował porządku w papierach dotacyjnych, wnioskach o granty i koordynował sprawy formalne. Zarząd stowarzyszenia liczy na to, że te udogodnienia zwiększą  wydajność działań i będzie można wprowadzić w życie nowe pomysły. Na pierwszy ogień idzie usprawnienie systemu szkoleń działaczy białoruskich NGO-sów, które są organizowane w Polsce.  Na Białorusi działacz pozarządowy nie ma nawet prawa mieć w domu komputera, choćby jego organizacja zajmowała się n.p. sąsiedzką akcją sadzenia drzew. Projekt ma na celu dotarcie do organizacji, które jeszcze nie miały kontaktu z Zachodem, odświeżenie środowiska i wspieranie kiełkujących inicjatyw.

Koncert “Usłysz Białoruś” finansowany jest z budżetu miasta. Oprócz tego organizacje wspierają prywatni darczyńcy i ci, którzy wpłacają 1% podatku. Tyle że w tym roku z tego tytułu udało się zebrać około 2,5 tys zł. Pomagają prywatne firmy, jak na przykład reklamowa AMS, która za darmo udostępnia billboardy. Poszczególne projekty dostają też granty z MSZ-tu. Na tegoroczny “festiwal” Białoruski w ostatniej chwili omal nie zabrakło pieniędzy. – Dlatego wstęp na część wydarzeń organizowanych w klubach był płatny, choć i tak niewiele – tłumaczy Luft.  – Chcemy, aby w przyszłym roku ta sytuacja się nie powtórzyła – dodaje.

Członkowie Inicjatywy to w większości bardzo młodzi ludzie. W ciągu roku czynnych jest kilku  z około dwudziestu pięciu członków, ale na koncert wszyscy mobilizują siły. Koordynatorów jest trzech – czterech, każdy ma swoje zadanie, a pozostali pomagają jak umieją i na ile pozwala im czas. Bo to jest ciężka praca, która wymaga odstawienia wszystkich pozostałych zajęć. Organizacją zajmują się wykorzystując prywatne kontakty, korzystają z własnych telefonów komórkowych, spotykają się po kawiarniach. Średnia wieku członka stowarzyszenia to 22 lata. Wolontariusze, a na koncercie pracuje ich około dwustu, to w większości licealiści, albo gimnazjaliści.

– Stara gwardia już powoli odchodzi. Robimy miejsce w zarządzie młodym – mówi Kastelaniec. Ignacy Niemczycki i Kuba Michałowski pracują obecnie dla rządu, ja i Janek Mencwel jeszcze się trochę angażujemy w tym roku, ale nie wiadomo jak będzie w przyszłym. To naturalna droga, żeby szkolić  młodszych i robić im miejsce, pozwolić żeby przejęli pałeczkę, a samemu pójść dalej" – dodaje.Ten system świetnie sprawdza się w praktyce, czego dowodem jest sam Luft, w tym roku odpowiedzialny za PR, członek zarządu i koordynator projektu. – Ja zaczynałem jako zafascynowany działalnością kolegów nastolatek; rozklejałem plakaty. Wszyscy zaczynali od rozklejania plakatów. Mateusz, tak jak lwia część członków i wolontariuszy trafił do Inicjatywy przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Tutejsza Sekcja Rodzin ma bogatą tradycję w wychowywaniu społeczników.

Dzieciaki z KIKu jeszcze w podstawówce jeżdżą ze starszymi kolegami na obozy, na których uczą się działania w grupie i organizacji, a także odpowiedzialności za innych. Często są wolontariuszami, na przykład w Pogotowiu św Mikołaja, albo w pojedynczych zbiórkach darów. Potem sami zostają opiekunami grup, organizują obozy innym dzieciakom. – KIK to kuźnia opozycjonistów i społeczników, stąd się w pewnym sensie wywodzi Wolna Ukraina i Wolna Białoruś, ale te Inicjatywy nie są tożsame z Klubem. Właśnie dlatego, że biorą w niej udział ludzie spoza organizacji, jak choćby Jacek Kastelaniec, czy Ignacy Niemczycki, albo Janek Wiśniewski. Ważna rola KIKu, to kwestia zbieżności pewnych wartości – mówi Luft. Innym czynnikiem wpływającym na postawy wewnątrz Wolnej Białorusi jest, jak twierdzą jej działacze, tradycja opozycyjna i nawiązanie do przemian, które zaszły w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu. Swoimi działaniami młodzi aktywiści zdają się krzyczeć – Doceniamy pozytywne zmiany w naszym kraju, zdajemy sobie sprawę z wartości demokracji i chcemy tego samego dla naszych braci na Białorusi”. Ideowcy? Może. Jednak kto lepiej niż Polacy wie, że gra jest warta świeczki?

 Inicjatywa Wolna Białoruś bierze w tym roku udział w organizacji nieoficjalnych obchodów dwudziestolecia Okrągłego Stołu, jest członkiem Inicjatywy Razem'89, która zrzesza większość liczących się organizacji. Na tegorocznym koncercie działacze będą próbowali stworzyć paralelę pomiędzy losami tych dwóch narodów. Wykrzyczą na placu teatralnym: “Chcemy żebyście wy też mieli wolność”!

źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.