DZIŚ

Światowy Dzień Przeciwko HomofobiiŚwiatowy Dzień Społeczeństwa InformacyjnegoŚwiatowy Dzień Telekomunikacji

CZY WIESZ, ŻE

Ponad 80% gmin zleciło NGOs realizację zadań publicznych, przeznaczając na to łącznie ok. 1mld 200 mln zł (2009 r.).

Specjalność: precedens

O przeludnionych więzieniach, litygacji strategicznej, spontanicznych zgromadzeniach i Programie Spraw Precedensowych opowiada Maciej Bernatt.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Paulina Capała

2009-03-04, 21.10

Koordynujesz Program Spraw Precedensowych, a przecież w Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe...

Maciej Bernatt: Oczywiście, że nie. System precedensowy, to system krajów common law - Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Po angielsku nasz projekt nazywamy Strategic Litigation Program i to chyba bliżej oddaje charakter metody, którą się posługujemy przy dobieraniu i prowadzeniu spraw...

Jak w takim razie rozumieć hasło umieszczone na Waszej stronie: "Program Spraw Precedensowych - to brakujące ogniwo państwa prawnego"?

MB: Program Spraw Precedensowych powstał w 2004 roku, od tego czasu nieprzerwanie jest elementem oferty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Działamy w ramach działu prawnego Fundacji.  Sformułowanie, że Program Spraw Precedensowych jest brakującym ogniwem państwa prawnego jest autorstwa prof. Wiktora Osiatyńskiego i to jego należy zapytać o dokładną interpretację tego stwierdzenia. Odsyłam więc do niego lub na naszą stronę www.hfhr.org.pl/precedens do zakładki "Powiedzieli o PSP". Jest tam umieszczony artykuł, w którym profesor tłumaczy – w świetle dużej roli sądów w kraju demokratycznym, konieczność podejmowania tego typu aktywności przez organizacje pozarządowe w Polsce. Sam pomysł programu jest oparty na założeniu, że będziemy prowadzić tzw. litygację strategiczną.

Co to znaczy?

MB: Litygacja strategiczna jest to przystępowanie do postępowań sądowych  w sprawach, które traktujemy za istotne z punktu widzenia interesu publicznego. Sprawach, które uważamy za bardzo ważne z punktu widzenia praw człowieka, z punktu widzenia funkcjonowania demokratycznego państwa prawa.

Jakie sprawy kwalifikujecie do programu?

MB: Taka sprawa musi po pierwsze być przykładem naruszenia praw człowieka, a po drugie nie może być sprawą jednostkową. Chodzi o to, żeby do programu wybierać te sprawy, które najlepiej obrazują pewien szerszy problem.

Czego sprawy dotyczą najczęściej?

MB: Najczęściej dotyczą albo samego brzmienia prawa - przepisów, które uważamy za niepotrzebne. Czasami luk w prawie - braku pewnych regulacji, a czasami praktyki, która związana jest ze stosowaniem prawa.  Warto jako przykład podać kwestię stosowania obserwacji psychiatrycznych w trakcie postępowania karnego. Zajmowaliśmy się między innymi tym tematem, ponieważ bardzo często dochodziło do nadużyć w tej kwestii. Zdrowe osoby w ramach procesu karnego były kierowane na sześciotygodniowe obserwacje  psychiatryczne, po których często wnioskowano o ich przedłużenie. Nie miało to zarazem zasadniczego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w ten sposób pozbawiano ludzi wolności na wspomniane sześć tygodni w warunkach, które nie zapewniały często podstawowych gwarancji godności.

Ile podobnych spraw musi zostać do Was zgłoszonych, żebyście się zajęli konkretnym problemem? Na przykład wspomnianymi obserwacjami psychiatrycznymi?

MB: W tym akurat przypadku trafiło do nas 15 spraw, może więcej. Telefonów w tej sprawie otrzymaliśmy naprawdę dużo. Z tego wybraliśmy trzy sprawy. Podejmowaliśmy interwencję w sądach powszechnych, a na bazie jednej ze spraw złożyliśmy skargę konstytucyjną.  Skarga została pozytywnie rozpatrzona przez Trybunał Konstytucyjny, który uznał te przepisy - które pozwalały na takie, a nie inne stosowanie obserwacji psychiatrycznej za niezgodne z konstytucją: godzące w godność ludzką i nieokreślające precyzyjnie warunków pozbawienia wolności.

Czyli w jakiś sposób wpływacie również na zmianę prawa?

MB: Do tego dążymy. W tym konkretnym przypadku monitorowaliśmy proces zmiany prawa, niestety Parlament opóźniał wprowadzenie tych przepisów. Niedawno ustawa została uchwalona i oczekuje na podpis prezydenta.  To jest siłą tego programu - na samym początku podejmujemy działania oddolne, ludzie zgłaszali do nas swoje sprawy, wybieramy tą najbardziej reprezentatywną, ona trafia do TK i Trybunał wydaje wyrok, na podstawie którego dochodzi do usunięcia przepisów niezgodnych z Konstytucją, a następnie zastąpienia ich nowymi.

Czy podobnie było w przypadku Dariusza Szweda, którego sprawę prowadziliście w kontekście prawa regulującego spontaniczne zgromadzenia? Jak ta sprawa wyglądała?

MB: Dariusz Szwed protestował pod gmachem Pałacu Namiestnikowskiego, kiedy przyjechał do Polski Emanuel Barosso i nie wysłał zgłoszenia o planowanym zgromadzenia. Nie mógł go wysłać, ponieważ dowiedział się o przyjeździe Barosso dzień wcześniej, a zgłoszenie należy wysłać co najmniej na trzy dni przed. Z przyczyn oczywistych nie mógł wypełnić tego obowiązku ustawowego. Przystąpiliśmy do postępowania w tej sprawie zapewniając Panu Szwedowi nieodpłatną pomoc prawną. Zresztą bardzo często tak się dzieje, gdyż w ramach programu mamy grupę prawników, którzy nieodpłatnie pomagają osobom, które się do nas zgłosiły. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, a ostatecznie Sąd Rejonowy w Warszawie uniewinnił Szweda. Sprawa była nagłaśniana medialnie, komentowana przez nas i szereg prawników. Na jej bazie powstały artykuły naukowe pracowników fundacji dotyczące konieczności zmiany prawa w zakresie uregulowania zgromadzeń spontanicznych.

Można powiedzieć, że wybieracie sprawy o dużym potencjale medialnym...

MB: Tak często się dzieje, ale to nie jest kryterium zajęcia się sprawą. Bardzo nam zależy natomiast na nagłaśnianiu podejmowanych przez nas spraw. Piszemy artykuły prasowe, komentujemy. Staramy się dotrzeć z zagadnieniem do opinii publicznej. Ten rozgłos medialny wokół danej sprawy może pomóc zwrócić uwagę ustawodawcy na konkretny problem.

Takim bardzo konkretnym problemem, który podjęliście jest sprawa przeludnienia więzień...

MB: To prawda. Składaliśmy w tej sprawie w Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym opinię przyjaciela sądu...

Co to znaczy?

MB: Opinia przyjaciela sądu to opinia, która jest składana przez organizację społeczną, występującą często w ramach procesu sądowego jako trzecia strona tego postępowania.  To znaczy, że nie jest  ona zaangażowana w spór ani po jednej, ani po drugiej stronie -natomiast bierze udział w postępowaniu przed sądem i przedstawia swój szerszy punkt widzenia na dane zagadnienie.  Wracając do poprzedniego pytania – opinię przyjaciela sądu złożyliśmy w Sądzie Najwyższym, gdzie rozpatrywana była sprawa przeludnienia w więzieniach. Sąd Najwyższy stwierdził, że tę kwestię można badać z punktu widzenia naruszenia dóbr osobistych - tzn. więzień, który przebywa w przeludnionej celi może składać powództwo, w którym wnosi, że umieszczenie go w takiej celi narusza jego dobra osobiste.
Opinia przyjaciela sądu nie wiąże bezpośrednio sądu, zawiera jednak informacje pomocnicze dla niego. W efekcie w większości spraw może przyczynić się do pozytywnego rozstrzygnięcia sprawy.  Tak jak już wcześniej mówiłem precedens w Polsce nie obowiązuje, ale rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego i sądów wyższej instancji wpływają bezpośrednio na prawo w Polsce.

Jesteście również aktywni w sprawach kierowanych do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu...

MB: Wyroki wydawane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu także powinny być brane pod uwagę  przy orzekaniu w podobnych sprawach w Polsce. Stąd duże znaczenie wyroków Trybunału.
Poza prowadzeniem spraw sądowych - i to jest podejście nowatorskie staramy się angażować media w to, co robimy i dzięki nim trafiać do świadomości Polaków. Założeniem naszej Fundacji jest takie, żeby pomagać każdej osobie, która się do nas zgłasza. Nie jest to niestety zawsze wykonalne - dziennie mamy nawet kilkadziesiąt zgłoszeń. Dlatego w ramach Programu Spraw Precedensowych wybieramy sprawy, które obrazują jakiś problem w szerokim kontekście i dają szanse na rozwiązania, które mogą przełożyć się realnie na nasze prawo. Z drugiej strony często z własnej inicjatywy przystępujemy do postępowań sądowych, w sprawach które uważamy za kluczowe z punktu widzenia praw człowieka i demokracji w Polsce, tak dzieje się na przykład w dużej ilości spraw dotyczących wolności słowa.

Więcej: www.hfhr.org.pl/precedens

Maciej Bernatt
Koordynator Programu Spraw Precedensowych
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

 

źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.