DZIŚ
Światowy Dzień Przeciwko HomofobiiŚwiatowy Dzień Społeczeństwa InformacyjnegoŚwiatowy Dzień Telekomunikacji
Specjalność: precedens
O przeludnionych więzieniach, litygacji strategicznej, spontanicznych zgromadzeniach i Programie Spraw Precedensowych opowiada Maciej Bernatt.
Koordynujesz Program Spraw Precedensowych, a przecież w Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe...
Maciej Bernatt: Oczywiście, że nie. System
precedensowy, to system krajów common law - Wielkiej Brytanii i
Stanów Zjednoczonych. Po angielsku nasz projekt nazywamy Strategic
Litigation Program i to chyba bliżej oddaje charakter metody, którą
się posługujemy przy dobieraniu i prowadzeniu
spraw...
Jak w takim razie rozumieć hasło umieszczone na Waszej stronie: "Program Spraw Precedensowych - to brakujące ogniwo państwa prawnego"?
MB: Program Spraw Precedensowych powstał w 2004 roku, od tego czasu nieprzerwanie jest elementem oferty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Działamy w ramach działu prawnego Fundacji. Sformułowanie, że Program Spraw Precedensowych jest brakującym ogniwem państwa prawnego jest autorstwa prof. Wiktora Osiatyńskiego i to jego należy zapytać o dokładną interpretację tego stwierdzenia. Odsyłam więc do niego lub na naszą stronę www.hfhr.org.pl/precedens do zakładki "Powiedzieli o PSP". Jest tam umieszczony artykuł, w którym profesor tłumaczy – w świetle dużej roli sądów w kraju demokratycznym, konieczność podejmowania tego typu aktywności przez organizacje pozarządowe w Polsce. Sam pomysł programu jest oparty na założeniu, że będziemy prowadzić tzw. litygację strategiczną.
Co to znaczy?
MB: Litygacja strategiczna jest to przystępowanie do postępowań sądowych w sprawach, które traktujemy za istotne z punktu widzenia interesu publicznego. Sprawach, które uważamy za bardzo ważne z punktu widzenia praw człowieka, z punktu widzenia funkcjonowania demokratycznego państwa prawa.
Jakie sprawy kwalifikujecie do programu?
MB: Taka sprawa musi po pierwsze być przykładem naruszenia praw człowieka, a po drugie nie może być sprawą jednostkową. Chodzi o to, żeby do programu wybierać te sprawy, które najlepiej obrazują pewien szerszy problem.
Czego sprawy dotyczą najczęściej?
MB: Najczęściej dotyczą albo samego brzmienia prawa - przepisów, które uważamy za niepotrzebne. Czasami luk w prawie - braku pewnych regulacji, a czasami praktyki, która związana jest ze stosowaniem prawa. Warto jako przykład podać kwestię stosowania obserwacji psychiatrycznych w trakcie postępowania karnego. Zajmowaliśmy się między innymi tym tematem, ponieważ bardzo często dochodziło do nadużyć w tej kwestii. Zdrowe osoby w ramach procesu karnego były kierowane na sześciotygodniowe obserwacje psychiatryczne, po których często wnioskowano o ich przedłużenie. Nie miało to zarazem zasadniczego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w ten sposób pozbawiano ludzi wolności na wspomniane sześć tygodni w warunkach, które nie zapewniały często podstawowych gwarancji godności.
Ile podobnych spraw musi zostać do Was zgłoszonych, żebyście się zajęli konkretnym problemem? Na przykład wspomnianymi obserwacjami psychiatrycznymi?
MB: W tym akurat przypadku trafiło do nas 15 spraw, może więcej. Telefonów w tej sprawie otrzymaliśmy naprawdę dużo. Z tego wybraliśmy trzy sprawy. Podejmowaliśmy interwencję w sądach powszechnych, a na bazie jednej ze spraw złożyliśmy skargę konstytucyjną. Skarga została pozytywnie rozpatrzona przez Trybunał Konstytucyjny, który uznał te przepisy - które pozwalały na takie, a nie inne stosowanie obserwacji psychiatrycznej za niezgodne z konstytucją: godzące w godność ludzką i nieokreślające precyzyjnie warunków pozbawienia wolności.
Czyli w jakiś sposób wpływacie również na zmianę prawa?
MB: Do tego dążymy. W tym konkretnym przypadku monitorowaliśmy proces zmiany prawa, niestety Parlament opóźniał wprowadzenie tych przepisów. Niedawno ustawa została uchwalona i oczekuje na podpis prezydenta. To jest siłą tego programu - na samym początku podejmujemy działania oddolne, ludzie zgłaszali do nas swoje sprawy, wybieramy tą najbardziej reprezentatywną, ona trafia do TK i Trybunał wydaje wyrok, na podstawie którego dochodzi do usunięcia przepisów niezgodnych z Konstytucją, a następnie zastąpienia ich nowymi.
Czy podobnie było w przypadku Dariusza Szweda, którego sprawę prowadziliście w kontekście prawa regulującego spontaniczne zgromadzenia? Jak ta sprawa wyglądała?
MB: Dariusz Szwed protestował pod gmachem Pałacu Namiestnikowskiego, kiedy przyjechał do Polski Emanuel Barosso i nie wysłał zgłoszenia o planowanym zgromadzenia. Nie mógł go wysłać, ponieważ dowiedział się o przyjeździe Barosso dzień wcześniej, a zgłoszenie należy wysłać co najmniej na trzy dni przed. Z przyczyn oczywistych nie mógł wypełnić tego obowiązku ustawowego. Przystąpiliśmy do postępowania w tej sprawie zapewniając Panu Szwedowi nieodpłatną pomoc prawną. Zresztą bardzo często tak się dzieje, gdyż w ramach programu mamy grupę prawników, którzy nieodpłatnie pomagają osobom, które się do nas zgłosiły. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, a ostatecznie Sąd Rejonowy w Warszawie uniewinnił Szweda. Sprawa była nagłaśniana medialnie, komentowana przez nas i szereg prawników. Na jej bazie powstały artykuły naukowe pracowników fundacji dotyczące konieczności zmiany prawa w zakresie uregulowania zgromadzeń spontanicznych.
Można powiedzieć, że wybieracie sprawy o dużym potencjale medialnym...
MB: Tak często się dzieje, ale to nie jest kryterium zajęcia się sprawą. Bardzo nam zależy natomiast na nagłaśnianiu podejmowanych przez nas spraw. Piszemy artykuły prasowe, komentujemy. Staramy się dotrzeć z zagadnieniem do opinii publicznej. Ten rozgłos medialny wokół danej sprawy może pomóc zwrócić uwagę ustawodawcy na konkretny problem.
Takim bardzo konkretnym problemem, który podjęliście jest sprawa przeludnienia więzień...
MB: To prawda. Składaliśmy w tej sprawie w Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym opinię przyjaciela sądu...
Co to znaczy?
MB: Opinia przyjaciela sądu to
opinia, która jest składana przez organizację społeczną,
występującą często w ramach procesu sądowego jako trzecia strona
tego postępowania. To znaczy, że nie jest ona
zaangażowana w spór ani po jednej, ani po drugiej stronie
-natomiast bierze udział w postępowaniu przed sądem i przedstawia
swój szerszy punkt widzenia na dane zagadnienie. Wracając do
poprzedniego pytania – opinię przyjaciela sądu złożyliśmy w Sądzie
Najwyższym, gdzie rozpatrywana była sprawa przeludnienia w
więzieniach. Sąd Najwyższy stwierdził, że tę kwestię można badać z
punktu widzenia naruszenia dóbr osobistych - tzn. więzień, który
przebywa w przeludnionej celi może składać powództwo, w którym
wnosi, że umieszczenie go w takiej celi narusza jego dobra
osobiste.
Opinia przyjaciela sądu nie wiąże bezpośrednio sądu, zawiera jednak
informacje pomocnicze dla niego. W efekcie w większości spraw może
przyczynić się do pozytywnego rozstrzygnięcia sprawy. Tak jak
już wcześniej mówiłem precedens w Polsce nie obowiązuje, ale
rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego i sądów wyższej instancji
wpływają bezpośrednio na prawo w Polsce.
Jesteście również aktywni w sprawach kierowanych do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu...
MB: Wyroki wydawane przez Europejski Trybunał
Praw Człowieka w Strasburgu także powinny być brane pod uwagę
przy orzekaniu w podobnych sprawach w Polsce. Stąd duże znaczenie
wyroków Trybunału.
Poza prowadzeniem spraw sądowych - i to jest podejście nowatorskie
staramy się angażować media w to, co robimy i dzięki nim trafiać do
świadomości Polaków. Założeniem naszej Fundacji jest takie, żeby
pomagać każdej osobie, która się do nas zgłasza. Nie jest to
niestety zawsze wykonalne - dziennie mamy nawet kilkadziesiąt
zgłoszeń. Dlatego w ramach Programu Spraw Precedensowych wybieramy
sprawy, które obrazują jakiś problem w szerokim kontekście i dają
szanse na rozwiązania, które mogą przełożyć się realnie na nasze
prawo. Z drugiej strony często z własnej inicjatywy przystępujemy
do postępowań sądowych, w sprawach które uważamy za kluczowe z
punktu widzenia praw człowieka i demokracji w Polsce, tak dzieje
się na przykład w dużej ilości spraw dotyczących wolności
słowa.
Więcej: www.hfhr.org.pl/precedens
Maciej Bernatt
Koordynator Programu Spraw Precedensowych
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka








