Przejdź do treści głównej

Dzielnicowi patrioci

autor(ka): Aleksandra Soboń-Smyk
2009-01-23, 13:40
archiwalne
Miłośnikom dwóch dzielnic Krakowa, Kazimierza i Podgórza udało się stworzyć organizacje obywatelskie, które zmieniły życie dzielnic.

Ulice dzielnicy Kazimierz wypełniają puby, kluby i kawiarnie. Od 10 lat jest to centrum życia nocnego Krakowa. Prawobrzeżne Podgórze dziś staje się coraz bardziej modne, to miejsce gdzie dobrze jest mieszkać, wypada bywać i bawić się.

Wszystko zaczęło się od serwisów internetowych poświęconych historii, zabytkom i aktualnościom z życia dzielnic. Działalność wirtualna wkrótce przeniosła się do „realu”. Stowarzyszenie PODGORZE.PL powstało w 2005 r. (serwis internetowy www.podgorze.pl działał 3 lata wcześniej), Stowarzyszenie Twórców Kazimierz.com i strona www.kazimierz.com działa od 2002 r. Dziś oba stowarzyszenia dobrze znają mieszkańcy Krakowa, a lokalne media poważnie traktują ich głos w dyskusjach o przyszłości dzielnic. Miłośnicy dzielnic udowodnili, że potrafią walczyć o sprawy ważne dla mieszkańców.

Jak im się udało? Jeśli trzeba by było podać przepis na sukces, składałby się z masy niebanalnych pomysłów, umiejętności zmobilizowania lokalnej społeczności wokół jednej sprawy, odporności na biurokratyczne absurdy i urzędniczy „tumiwisizm”. A przede wszystkim pasji i miłości do swojej dzielnicy.
 
Kraków nie kończy się na Rynku Głównym
Obie dzielnice mają niepowtarzalny charakter i wyraźnie różnią się od najbardziej znanego turystom śródmieścia. Przez długi czas rozwijały się niezależnie od Krakowa. Miasto Kazimierz założył w 1335 r. Kazimierz Wielki, w XV w. osiedlono tu Żydów. Po wojnie miejsce dawnych mieszkańców zajęli dość przypadkowi ludzie, przydzieleni przez miasto z tzw. „kwaterunku”. Miasto Podgórze utworzone zostało przez Austriaków. Prawa wolnego miasta królewskiego nadał mu w 1784 r. cesarz Józef II. Podgórze połączyło się z Krakowem dopiero w 1915 r. Obie dzielnice w czasach PRL-u stały się zaniedbaną, „gorszą” częścią Krakowa.
W latach 90. Kazimierz zaczął odżywać. Osiedlali się tu artyści, ludzie wolnych zawodów, powstawały galerie, a przede wszystkim jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać tu puby, kawiarnie i kluby.
Moda na Podgórze przychodzi teraz. Za kilka lat okaże się, czy uda mu się uniknąć „zalewu” lokali i zachować swój niekomercyjny charakter.
 
Liczy się pomysł, nie pieniądze
Sporą popularność Stowarzyszeniu PODGORZE.PL (zna ich aż 30 proc. krakowian) przyniosły niebanalne pomysły na imprezy.
Zapoczątkowali obchodzenie „nieokrągłych” rocznic związanych z dzielnicą. Z okazji 222 rocznicy powstania Podgórza kursował specjalny tramwaj nr 222, a w nim jeździł cesarz, który czytał mieszkańcom uniwersał z nadanymi miastu prawami. Spacer mieszkańców po dzielnicowym parku im. Bednarskiego zorganizowali w 111. rocznicę jego powstania.
Dużą popularnością wśród krakowian cieszy się oglądanie wschodu słońca pierwszego dnia lata na podgórskim kopca Krakusa – zwyczaj ten został zapoczątkowany kilka lat temu.
Wielkim sukcesem okazały się rozpoczęte 7 lat temu „Dni Otwartych Drzwi”, podczas których mieszkańcy mają szansę odwiedzić ciekawe, na co dzień niedostępne miejsca w dzielnicy, jak np. areszt śledczy czy wieże kościołów. W ubiegłym roku odbyły się „Podgórskie Targi Rzeczy Wyjątkowych – Made in Podgórze”, na którym sprzedawane były tylko rzeczy wyprodukowane w Podgórzu. Było m.in. szkło artystyczne, ceramika, witraże, biżuteria, ciastka. Okazało się, że trzeba było ograniczać liczbę wystawców, tylu było chętnych! Kolejna edycja planowana jest na lipiec.
Imprezy nie tylko są oparte na oryginalnym pomysłach, ale zorganizowane jak najniższym kosztem. Udaje się to dzięki determinacji członków stowarzyszenia, prośbom, umiejętności „wychodzenia” spraw. Czasem pomagają życzliwi ludzie, czasem zwykłe szczęście. Stowarzyszeniu udało się bez kosztów wyświetlić film „Lista Schindlera” w Fabryce Schindlera. Nie zapłacili też za półgodzinne oświetlenie mostu łączącego Kraków z Podgórzem. Zwrócili się do podgórskiej firmy oświetlającej obiekty i trafili tam na miłośnika tego mostu, który miał gotowy projekt jego iluminacji i chętnie skorzystał z okazji, żeby go przetestować.
 
Mobilizacja społeczności
Wielkim sukcesem obu krakowskich stowarzyszeń jest to, że udało im się zmobilizować i zjednoczyć lokalne społeczności.
PODGORZE.PL walczyło o wycofanie projektu przebudowy unikatowego XIX-wiecznego fortu św. Benedykta. Projekt zakładał nadbudowę nad fortem sali konferencyjnej na 800 osób, wydrążenie w skale podziemnych garaży na 300 aut i budowę wieży komunikacyjnej, co całkowicie zniszczyłoby charakter tej cennej zabytkowej budowli i całej okolicy.
Interweniowano wśród radnych, zbierano podpisy popierające ich akcję, zorganizowano „manifestację dobrych pomysłów”, podczas której mieszkańcy Krakowa mogli poddawać swoje pomysły na aranżację fortu. Skończyło się na odwołaniu do Ministra Kultury, co w końcu doprowadziło do zablokowania budowy.
Podobne doświadczenie ma za sobą Stowarzyszenie Twórców Kazimierz. W ich przypadku chodziło o przeciwstawienie się zabudowie Bulwaru Inflanckiego, jednego z piękniejszych zakątków krakowskich Bulwarów Wiślanych. – Zbieraliśmy podpisy, odwiedzaliśmy i przekonywaliśmy radnych, w końcu wystąpiliśmy przed jedną z komisji miejskich – wspomina Barbara Chęcińska ze Stowarzyszenia. Udało się. Planowane budynki nie powstały.
 
Przeprawy z urzędnikami
Stowarzyszeniom udało się zdobyć zaufanie mieszkańców. – Staliśmy się „pogotowiem podgórskim”. Mieszkańcy dzwonią z interwencjami, gdy cokolwiek złego się dzieje, np. ktoś wycina drzewo  – opowiada Melania Tutak z Stowarzyszenia PODGORZE.PL.
Gorzej układa się współpraca z miejskimi urzędnikami. Z opisu Barbary Chęcińskiej wyłania się obraz urzędników niezainteresowanych efektami swoich działań, poruszających się w przestrzeni biurokratycznej, niemającej nic wspólnego z realnym życiem. Ważne, że coś jest na papierze, mniej istotne jak ma się to do rzeczywistości. Członkowie Stowarzyszenia PODGORZE.PL wielokrotnie napotykali się na absurdalne przepisy biurokratyczne. – Nie mogliśmy zorganizować wspólnego ubierania choinki przez mieszkańców dzielnicy, bo musi być przetarg na firmę, która ubierze choinkę – podaje przykład Paweł Kubisztal, prezes Stowarzyszenia. Nie poddali się. Wymyślili wspólne kolędowanie mieszkańców. Udało się je zorganizować dzięki pomocy proboszcza – przy organizowaniu manifestacji o charakterze religijnym jest mniej formalności.
 
Miłość do miejsca
Dziś nie ma chyba sprawy dotyczącej Podgórza, o której skomentowanie nie zostaliby poproszeni członkowie PODGORZE.PL. – Jesteśmy ofiarami własnego sukcesu – wzdychają Paweł i Melania. Niby narzekają, ale tak naprawdę uwielbiają opowiadać o Podgórzu. I mogą robić to godzinami…
Całe ich życie toczy się w i wokół Podgórza. To ich miejsce na ziemi. To jemu poświęcają cały swój wolny czas. Melania Tutak oprócz działalności w stowarzyszeniu pracuje w Domu Historii Podgórza. Paweł Kubisztal jest fotografem, a w stowarzyszeniu, jak mówi, „pracuje na dwa etaty” – choć bez wynagrodzenia. Barbara Chęcińska, ze Stowarzyszenia Twórców Kazimierz jest inżynierem, stowarzyszenie to zajęcie „po godzinach”. Aktualizacji strony internetowej i bloga dotyczącego dzielnicy poświęca ok. 20 godzin w miesiącu. Prowadzenie serwisu internetowego o historii Kazimierza jest jej prawdziwą pasją.
Kilka lat działalności w stowarzyszeniu nauczyło ją, że organizacja obywatelska może być siłą. Działalność w stowarzyszeniu przynosi także osobiste korzyści. – Udało mi się przełamać wiele swoich barier wewnętrznych. Nauczyłam się przekonywać ludzi do własnych racji, pozbyłam się nieśmiałości, stałam się bardziej otwarta, dowiedziałam się dużo o historii Kazimierza, poznałam wielu ludzi – podsumowuje.
W ślady działających już od kilku lat Stowarzyszenia PODGORZE.PL i Stowarzyszenie Twórców Kazimierz idą inne organizacje w Krakowie. Stowarzyszenie o wdzięcznej nazwie Florencja Krakowska zrzesza miłośników dzielnic Kleparza i Garbar. Na Kazimierzu w 2008 r. powstało kolejne stowarzyszenie Przyjazny Kazimierz, a obecnie rejestrowane jest Stowarzyszenie Miłośników Woli Duchackiej.
Nie brakuje też pasjonatów Nowej Huty. Wybudowana w PRL-u przy Hucie im. Lenina, miała być wzorcowym miastem socrealistycznym. Zawsze traktowana była przez resztę krakowian trochę „z góry”, jako nic więcej niż niebezpieczne blokowiska. Dziś nadeszły dla niej lepsze czasy. Najmłodsza dzielnica Krakowa w 2009 r. świętuje 60. urodziny.
Dlatego to właśnie o Nowej Hucie będzie pewnie w tym roku głośniej niż o pozostałych dzielnicach.

LOGO

Źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • miasto
  • rewitalizacja
  • współpraca z administracją