DZIŚ

Dzień Bezpiecznego InternetuJaki dzień chcemy dziś obchodzić? Uzupełnij nasz kalendarz!

Gdzie zwierzęta, tam Straż dla Zwierząt

Co zrobić, jeśli widzimy cierpienie psów, kotów i koni – rozmowa z Mateuszem Jandą, głównym komendantem Straży dla Zwierząt.

Wiadomość archiwalna

A A A

2009-01-26, 12.00

Charakterystyczne zielone mundury i zielono-żółty wóz oznaczają, że na targowisku działa Straż dla Zwierząt. Co musi się wydarzyć, żebyście zjawili się na miejscu?

Patrolujemy wszystkie miejsca, gdzie można znaleźć zwierzęta: od domowych, przez gospodarcze, po dzikie. To nie są tylko targowiska, ale również sklepy zoologiczne, prywatne posesje i ubojnie.
 
Jak tam trafiacie?
Musimy otrzymać zgłoszenie, że w danym miejscu łamana jest ustawa o ochronie praw zwierząt.
 
W jaki sposób zgłaszać?
Mailowo, telefonicznie lub osobiście. Mamy oddziały w Warszawie, Wałbrzychu, Lublinie, Wrocławiu i Łodzi. Jeździmy po całej Polsce. Powiem krótko – tam, gdzie są zwierzęta, jest też Straż dla Zwierząt.W zgłoszeniu należy podać opis sytuacji oraz pozostawić do siebie kontakt. Wtedy komendant okręgu wysyła do danego miejsca patrol na kontrolę. Sprawdzamy każde zgłoszenie. Czasem zdarza się, że ktoś przychodzi i mówi, że sąsiad trzyma psy w bardzo złych warunkach, tzn. mają ciasno, nie dostają jedzenia, całą noc szczekają. Niektóre przypadki zgłasza też do nas straż miejska.
 
Kim są komendanci?
Osoby, które jeżdżą na patrol, są wolontariuszami. Z reguły są to studenci weterynarii czy zootechniki. Muszą przejść trzydniowe szkolenie z zakresu prawa i pierwszej pomocy. Nie oferujemy jeszcze etatów, ale mamy nadzieję, że kiedyś to będzie możliwe, jak teraz w Anglii czy w Stanach Zjednoczonych.
 
Proszę opowiedzieć, jak wyglądała ostatnia interwencja?
To było naprawdę bulwersujące. Odebrano sześć koni w Czersku, gmina Góra Kalwaria koło Warszawy. Człowiek przetrzymywał te zwierzęta na powierzchni 50 metrów kwadratowych bez jedzenia, bez światła, w gnojówce. Były odwodnione. Jeden z koni dostał ochwatu, czyli narośli na kopytach, która uniemożliwia chodzenie. Odebraliśmy mu te zwierzęta. Są w zaprzyjaźnionym gospodarstwie. W Polsce nie ma schroniska dla zwierząt gospodarczych, ale zgłaszają się do nas różni ludzie, którzy chcą nam pomagać. W planach mamy wybudowanie pierwszego w kraju schroniska gospodarczego. W związku z tą interwencją prowadzimy w tej chwili postępowanie administracyjno-karne.
 
Możecie prowadzić takie postępowanie?
Możemy uczestniczyć w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego, czyli w charakterze poszkodowanego, bo zwierzę samo nie może się bronić.
 
Od kogo otrzymaliście informację o koniach przetrzymywanych w tak dramatycznych warunkach?
Od rodziny tego człowieka. Jest on psychicznie chory i sam żyje w podobnych warunkach do tych, w których trzymał konie.
 
Chronicie swoich informatorów?
Obowiązuje nas ochrona danych osobowych. Nie mamy prawa udzielać nikomu informacji o tym, kto poprosił o interwencję.
 
A jeśli jest prowadzone postępowanie administracyjno-karne?
Wtedy przekazujemy te dane policji. Jeśli taka osoba zastrzeże udostępnienie swoich danych nawet policji, nie robimy tego. Często staramy się przekonać osoby, żeby brały udział w postępowaniu w charakterze świadka. W takich sprawach bardzo trudno jest wygrać bez świadków.
 
Zgłoszenia:
Osobiście: ul. Puławska 7/9, czwartek 15-18
źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

Małe zainteresowanie... - 2009-03-25, 23:03
ważna praca - 2009-01-26, 22:04
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.