DZIŚ

Światowy Dzień Przeciwko HomofobiiŚwiatowy Dzień Społeczeństwa InformacyjnegoŚwiatowy Dzień Telekomunikacji

CZY WIESZ, ŻE

Ponad 80% gmin zleciło NGOs realizację zadań publicznych, przeznaczając na to łącznie ok. 1mld 200 mln zł (2009 r.).

'Studencka Dumka’ - pismo białoruskich studentów

‘Studencka Dumka’ jest czasopismem wydawanym przez Białoruskie Zrzeszenie Studentów z Mińska na Białorusi. Jest to gazeta na wskroś młodzieżowa, nowoczesna, a zarazem z założenia pielęgnującą białoruskie dziedzictwo kulturowe. Zamieszczane tam felietony kąśliwie komentują rzeczywistość. Grafika i zdjęcia przeciwnie, starają się jak najbardziej upodobnić do stylu ‘zachodniego', kształtowanego przez różnego rodzju konsumpcyjne mody.

Wiadomość archiwalna

A A A

2004-02-12, 11.27
To, co uderza w Studenckiej Dumce na pierwszy rzut oka, to jej wysoki poziom graficzny, świetny papier, nasycona kolorystyka. Do numeru dołączono CD z białoruską muzyką pop. To właśnie temat numeru - białoruski pop. Mińsk i Mc Donald’s, Myszka Miki i Jurij Gagarin. Trudno właściwie ustalić, jaki stosunek mają sami autorzy tekstów i wydawcy gazety do tego zjawiska w skali globalnej. Z jednej strony zjawisko pop-u (czyli kultury popularnej) kojarzy się bowiem z płycizną, upadkiem kultury wysokiej i zmierzchem zachodniej cywilizacji. Z drugiej jednak strony na Białorusi oznacza także coś zupełnie odwrotnego. Odrodzenie żywej kultury narodowej. Renesans języka białoruskiego pod sztandarem postmodernizmu jest zjawiskiem unikatowym na skalę europejską.

"Brzydkosłowie”

Jeśli w jakimś języku można zachować się „nie tak jak trzeba”. To znaczy, że język nie jest stymulowany sztucznie, tworzy się sam. Taki pogląd prezentuje Marta Cisewicz, autorka artykułu dotyczącego rdzennie białoruskich przekleństw, po białorusku dźwięcznie zwanych „ bridkasłowiem”. Autorka wskazuje na dwa źródła brzydkich wyrazów z języku białoruskim, jedna gałąź „brzydkosłowia” pochodzi od przodków w linii żeńskiej, a druga wywodzi się tradycji męskiej. Nazywa to jing –jangiem białoruskiej mowy niecenzuralnej, który dokładnie odwzorowuje dobrze znaną nam z kręgu kultury anglojęzycznej opozycję hard-soft. Przy okazji analizuje też historię przekleństw w językach ościennych, w tym polskim. Chyba mało komu przyszłoby do głowy, że ktoś, gdzieś może gloryfikować dobrze wszystkim znany, polski wyraz na k. A tu okazuje się, że można zobaczyć w nim przyczółek polskości, który obronił się przed rusyfikacją i przed inwazją rosyjskiej „bladzi”! Cały tekst jest prowokacyjny, dzięki zderzeniu kontrowersyjnej tematyki, ze sposobem jej opracowania. Jednak ujęcie tematu ani przez chwilę nie traci charakteru analizy językowej i kulturoznawczej na wysokim poziomie, z przymrużeniem oka. (oj, nie pisuje się już tak na świecie, nie pisuje).

To właśnie stanowi o swoistości studenckiej dumki, jako gazety młodzieżowej. Polega ona na zetknięciu na wskroś nowoczesnej, a nawet ponowoczesnej formy, zaczerpniętej z ‘dzisiejszej” kultury konsumpcyjnej, z narracją emancypacyjną. To zjawisko przywykliśmy wszyscy na Wschodzie i na Zachodzie nazywać postmodernizmem. Jednak słowo to ma nowy wydźwięk na Białorusi. Tam postmodernizm uczestniczy w procesie kulturotwórczym, podczas gdy gdzie indziej utożsamiany jest ze światopoglądem schyłkowym. Można powiedzieć, że rozwodzić się nad twórczym postmodernizmem, znaczy tyle, co rozwodzić się nad ciepłym śniegiem, albo kwadratowym kołem. Tego typu rozważania pozostawmy jednak raczej akademikom i wracajmy do Studenckiej Dumki, takiej jaka jest, a jaka jest- każdy może zobaczyć.

Trendy

Jako przedmiot, gazeta ta przypomina graficznie City Aktivista lub inne tego typu miejskie wydawnictwo clubbingowe, tyle że na lepszym papierze, zaprojektowane z większą dozą dbałości i artyzmu. Taka jest i w środku. Treść „Dumki” jest wyższych lotów, chociaż nie zalatuje śmiertelna nudą przeróżnych pisemek wydawanych przez uczelnianych intelektuałów, mówiących obowiązkowo przez nos, jak uczy nas kultowy film „Rejs”, tworzonych przez młodych ludzi, z myślą o przyszłej karierze akademickiej, które znam z własnego doświadczenia.

Ale nie skupia się też wyłącznie na „ stajlu’ i modzie, a nawet jeśli tekstowi zdarza się tego dotyczyć, to ma on wbudowany autoanalizator. Nie znaczy to, że studencka dumka nie jest, po naszemu mówiąc „trendy”. Przeciwnie, bycie „trendy”, to w końcu jedno z jej naczelnych zadań - pokazać, że białoruskość, która przez ostatnie ponad 50 lat została zredukowana na Białorusi do rangi Cepelii może być jeszcze na fali. Dużo tu reklam, zaproszeń na imprezy do klubów i pojechanej grafiki.

Dlatego nie brak w „Dumce” opisów najnowszych prądów europejskiej sztuki, na czele z hitem ubiegłego roku czyli flash-mobem. Dla niezorientowanych, flash-mob to taki sztuczny tłok, (jeśli zobaczysz, że 40 osób nagle w sklepie klęka i zaczyna jeść kanapkę, to masz do czynienia własnie z flash-mobem). Białoruski flash-mob ma nawet swoje strony internetowe, z których żadna, tę opinię przytaczam za redaktorami pisma, nie działa jak należy.

Polityka
Co ciekawe, w dumce prezentowana jest również młoda scena polityczna Białorusi. Właściwie w tym kraju wszystko, co można opisywać znanym nam z naszego życia społecznego językiem, jest młode. W studenckiej Dumce znalazłam zderzone ze sobą portrety młodego konserwatysty Aliaksieja Janukiewicza (obowiązkowo w garniturze) oraz liberałki Tatiany Aliesinej (w swetrze i z papierosem, co podkreśla wiarę w jednostkę i jej wolność wyboru). I najdziwniejsze w tym artykule-wywiadzie było to, że nie zawierał ani krztyny żenującej propagandówki, jaka czynią partie polityczne demokratycznych społeczeństw, aby zachęcić młodzież do gromadnego wstępowania do swych młodzieżówek. Ani schematyczna, kalkowana krytyka anarchistycznych ulotek. Tylko coś pomiędzy. Coś, co i tym razem jak kwadratowe koło bezwstydnie zaprezentowało się przed oczyma czytelnika. Wstępu do artykułu nie przytoczę. Jednak jego wydźwięk był mniej więcej taki: Spójrzcie, oto kto będzie nami rządził, jak już będziemy „prawdziwą demokracją”, czyli przypuszczalnie taką jak np. Polska…

„Jak TY”

Poza tym w Studenckiej Dumce Można zobaczyć też twarze, dużo ludzkich twarzy, po prostu studentów z Miasta Mińska, przyjezdnych i miejscowych, z piercingiem, z irokezem, na sportowo, z zielonymi włosami, portrety białoruskich dj-ów, którzy występują teraz w mitycznym Londynie - to znaczy zwykłych ludzi. Szczególnie utkwił mi w pamięci tytuł „Jak TY”, umieszczony wśród fotografii, którego wydźwięku do końca nie zrozumiałam i dalej nie rozumiem. Nie wiem czy ma on zawierać pytanie „ Jak TY to widzisz?”, czy stwierdzenie „tak jak TY”. Owa dwuznaczność najlepiej ilustruje uczucia, jakich doznałam patrząc w twarze mińskich studentów, którym zadawano cztery pytania z quizu: Gdzie chciałbyś studiować jeśli nie w Mińsku; gdzie chciałbyś mieszkać jeśli nie tam; kim chciałbyś zostać w przyszłości; w co jesteś ubrany. Są mi kulturowo odlegli poprzez inny język i warunki, w jakich się wychowywaliśmy, ale i bardzo bliscy przez marzenia, sny , fascynacje estetyczne i... problemy z bezrobociem. Szczególne wrażenie zrobił na mnie ten młody student Jurij Rozenkrancenberg, w pozie przywodzącej na myśl młodego Doriana Greya skrzyżowanego z paryskim Gavroche’m. Nie ma w tym chłopaku niczego z czerwononosych komsomolców, których pamiętam z wierszyka „Wiesołyie Zwieno”, z którego zresztą mogłam się wspólnie pośmiać w towarzystwie sąsiadów Słowian. Jurij Widzi siebie jako kosmonautę, i krytykuje Białoruś za zbyt małe zainteresowanie podbojem kosmosu. Rzecz jasna prowokacyjnie. Oczywiście, że prowokacyjnie.

Studencka Dumka to nie jest gazeta edukacyjna, w sensie mentorskiej demagogii, (niestety w Polsce, a nawet w tzw. Europie się te dwie rzeczy często utożsamia); Tej podstawówkowej retoryki, która nie ma szans wychować człowieka myślącego samodzielnie, działającego w zgodzie z własnym najgłębszym przekonaniem; tej która powolnie przekreśla przyszłość „białej europejskiej cywilizacji”. Studencka Dumka to jest gazeta, z której można się po prostu czegoś dowiedzieć o nowej kulturze, o własnej kulturze, o sobie i o współczesnym świecie. O tym świecie, który „jaki jest, każdy widzi”.

Artykuł powstał w wyniku podróży autorki na Białoruś sponsorowanej przez Europejską Fundację Kultury
data wydarzenia: 2004-02-12
organizator: 'Studencka Dumka' - adres korespondencyjny redakcji
adres: 220030 Minsk-30 PO box 90,
tel.: (017)224 13 22,228 62 06, e-mail: studumka@tut.by
www: www.studumka.com 
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.