Rzecznictwo to nic innego, jak występowanie w imieniu kogoś lub
czegoś. Można więc być swoim własnym rzecznikiem, rzecznikiem
grupy, której się jest członkiem, ale można też wypowiadać się w
imieniu innych (np. słabszych, niepełnosprawnych, niepełnoletnich).
Rzecznictwo nie ogranicza się do reprezentowania konkretnych osób.
Często jest się rzecznikiem pewnej sprawy lub występuje się w imię
pewnych wartości. Działalnością rzeczniczą będzie więc również np.
obrona praw zwierząt lub nawet poszczególnych ich gatunków, a także
promowanie pewnych idei.
Różne wartości i interesy
Rzecznictwo może być realizowane w różny sposób. Szczególnie nadają
się do jego prowadzenia organizacje pozarządowe, które ze swej
istoty działają na rzecz obrony lub realizacji już to pewnych
interesów, już to określonych wartości. Te wartości i interesy,
które starają się reprezentować organizacje, są tak różnorodne, że
często mogą okazać się wzajemnie sprzeczne. Nie powinno więc
dziwić, że w niektórych kwestiach będziemy widzieć organizacje
pozarządowe po obu stronach „barykady”.
Stajemy się odpowiedzialni za świat
Występując w imieniu swoich członków lub osób, którym pomagamy lub
nawet całych grup społecznych (np. samotnych matek, byłych
więźniów, dzieci uzdolnionych, niepełnosprawnych) trzeba dobrze się
zastanowić, jakie efekty przyniesie nasza działalność. Przekonanie,
że nie odpowiadamy za nieprzewidziane efekty naszych działań, jest
może wygodne, ale w dłuższej perspektywie nie przynosi dobrych
rezultatów. Występując jako rzecznicy stajemy się uczestnikiem gry
politycznej i to niezależnie, czy nasze rzecznictwo polega na
reprezentowaniu interesów (choćby poprzez wpływanie na poprawę
przepisów lub współdecydowanie czy współuczestniczenie w
rozwiązywaniu problemów społecznych), czy też na edukacji
obywatelskiej, gdy celem naszym jest zmiana postaw lub zachowań
społecznych. Chcemy zmieniać świat, więc i za świat stajemy się
odpowiedzialni. I to bez względu na to, czy próbujemy tego dokonać
poprzez zmianę zasad działania, czyli zmianę prawa, czy poprzez
wpływanie na konkretne decyzje.
Między lobbingiem a akcją bezpośrednią
Obywatele mają możliwości zmieniania prawa. Już sam akt głosowania
w wyborach jest pierwszym, choć przecież nie jedynym sposobem, aby
pośrednio mieć wpływ na to, jakie prawo będzie stanowione.
Obywatele mogą również bezpośrednio wpływać na zmianę prawa. Takimi
metodami są np. referendum czy obywatelska inicjatywa ustawodawcza.
Możemy także przekonywać, naciskać, wymuszać – czasem w praktyce
trudno określić granicę między jednym a drugim. W teorii rzecz jest
prostsza. Gdy próbujemy różnymi metodami przekonywać, bierzemy tym
samym udział w debacie publicznej, co zresztą często uznaje się za
czystą postać rzecznictwa. Chodzi o to, by odróżnić je od
bezpośredniego wpływania na proces stanowienia prawa, co oznacza
już działania lobbingowe. Możemy również próbować pewne decyzje
wymuszać, stosując akcje bezpośrednie. Kiedy górnicy przyjeżdżali
do Warszawy, domagając się realizacji swoich postulatów, nie
przekonywali, nie próbowali subtelnie wpływać, po prostu żądali.
Zmiana prawa pociąga za sobą również pewne zmiany systemowe i
dlatego jest tak ważna. Duża część działań rzeczniczych ma
prowadzić do systemowych rozwiązań, bo ich efekt jest bardziej
trwały, powtarzalny, możliwy do wyegzekwowania. Jednak nie wszystko
uda się załatwić rozstrzygnięciami prawnymi. Konieczny jest więc
udział obywateli nie tylko w stanowieniu prawa, ale i w
podejmowaniu decyzji.
Między kontrolą a udziałem w podejmowaniu decyzji
Czy obywatele mają prawo uczestniczyć bezpośrednio w sprawowaniu
władzy? Coraz częściej i coraz powszechniej przyznaje się, że nie
tylko jest to możliwe, ale również w wielu przypadkach konieczne.
Nie chodzi tylko o fakt, że udział obywateli jest sam w sobie
wartością i jednocześnie może być remedium na coraz bardziej
widoczne deficyty demokracji przedstawicielskiej. Zwraca się bowiem
uwagę, że praktyczne stosowanie zasady „nic o nas bez nas” oznacza
w istocie zwiększoną skuteczność podejmowanych decyzji, które
dzięki uwzględnieniu potrzeb obywateli i ich akceptacji dla
rozwiązań, w których podjęciu uczestniczyli, mogą być łatwiej i
oszczędniej wprowadzane w życie.
Wpływ obywateli na podejmowane przez władzę decyzje (i to na
wszystkich szczeblach, od wspólnoty lokalnej zaczynając, a na
Komisji Europejskiej kończąc) jest równie zróżnicowany, jak przy
próbach zmiany prawa (które zresztą można traktować jako
specyficzną, systemową metodą wpływania na sposób podejmowania
decyzji przez władzę wykonawczą). Przede wszystkim możemy
kontrolować proces podejmowania decyzji, a w sytuacjach, gdy są one
niezgodne z prawem lub uderzają bezpośrednio w interes
poszczególnych grup, podejmować próby ich unieważnienia lub zmiany.
Mamy też potencjalnie cały system konsultacji, w których władza
pyta obywateli lub ich reprezentantów (partnerzy
społeczno-ekonomiczni) o zdanie na temat planowanych zmian. W
niektórych zaś przypadkach dochodzimy do sytuacji, gdy partnerzy
społeczno-ekonomiczni stają się uczestnikami procesu podejmowania
decyzji.
Być skutecznym nie za wszelką cenę
Organizacje są potencjalnie wielką siłą. Teoretycznie dlatego, że
są emanacją zbiorowej aktywności (choć część z nich tylko to
udaje), są reprezentantem jakiejś idei, jakiejś potrzeby,
społecznych oczekiwań. To oczywiste, że jeżeli tak jest, to każdy
powinien się z organizacją pozarządową liczyć. Jednak nie zawsze
jest to tak oczywiste. Warto się zastanowić, czy nasza organizacja
jest reprezentatywna, nieroszczeniowa i obiektywna?
Po pierwsze, w rzeczywistości mamy do czynienia z bardzo wieloma
organizacjami występującymi w interesie konkretnej grupy osób. Jak
uznać, która z nich jest reprezentatywna (1), tzn. rzeczywiście –
albo choćby lepiej – reprezentuje interesy danej grupy? Jeżeli
takie uzgodnienia nie nastąpią podczas debaty wewnątrz środowiska
(np. organizacji kobiecych), sprawa ta musi zostać rozstrzygniętą
przez samą administrację na zasadzie uznaniowej (bo z tymi nam
bliżej) lub ilościowej (bo tych jest więcej).
Po drugie, często interesy jednej grupy mogą być realizowane
jedynie kosztem innych grup. Właśnie roszczeniowa postawa wielu
organizacji rzeczniczych, które widzą swój interes w krótkiej
perspektywie i w wąskim zakresie, może okazać się największym
wrogiem rzecznictwa. Jeżeli bowiem rzecznictwo traktować będziemy w
kategorii za krótkiej kołdry, którą trzeba ściągnąć z innych,
oznaczać to będzie w istocie nie debatę między organizacjami a
administracją, ale walkę wewnątrz społeczeństwa obywatelskiego.
Po trzecie w końcu, czasem trudno odróżnić interes organizacji od
interesu jej podopiecznych. Konieczna jest społeczna kontrola nad
działalnością organizacji pozarządowych, gdyż często pracownicy
organizacji (2) mogą w bieżącej działalności utożsamić obiektywny
interes swoich podopiecznych z interesem organizacji, która dla
nich działa.
Zamiast podsumowania
„...choć możliwość rzecznictwa i krytyki rządu jest prawnie
zagwarantowana, w praktyce istnieją ograniczenia. Są one
konsekwencją uzależnienia organizacji od publicznych pieniędzy,
mogą też być związane z klientystycznymi powiązaniami (...). Innym
problemem jest słabo rozwinięty dialog społeczny, co powoduje, że
krytyka nie przekłada się na działania rządu (...) W tej dziedzinie
organizacje są zdecydowanie za mało aktywne” (Indeks Społeczeństwa
Obywatelskiego w Polsce 2005, Klon/Jawor, Warszawa 2006).
Bez wątpienia w działalności rzeczniczej musimy kierować się
zasadami etycznymi. Jest to bowiem działalność odwołująca się do
zaufania – Ryszard Skrzypiec w: Wiedza i Doświadczenie. Współpraca
z otoczeniem, ARFP, Warszawa 2006.
|
| Rzecznictwo jest sprawdzonym sposobem na zmianę sytuacji.
Dzięki niemu można przekonać decydentów do zapewnienia wsparcia
osobom i instytucjom, które pragną przejść od działań prowadzonych
na rzecz konkretnych osób lub grup, do działań, których efekty będą
udziałem całej populacji, każdej osoby posiadającej określony
problem – Julia Wygnańska, Rzecznictwo, Fundacja Synapsis, Warszawa
2004 |
| Więcej informacji o rzecznictwie i jego poszczególnych formach
można znaleźć w publikacji Rzecznictwo krok po kroku wydanej przez
Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych, Warszawa
2007. |
*****
(1)
Por. P. Frączak, M. Mendza-Drozd, Uwagi do
reprezentatywności instytucji społeczeństwa obywatelskiego,
Trzeci Sektor nr 10, 2007
(2) por. P. Frączak, Kto rządzi w polskich
organizacjach pozarządowych? Gazeta.ngo.pl nr 07/08, 2007
| Artykuł ukazał się w miesięczniku organizacji pozarządowych
gazeta.ngo.pl - 01 (49) 2008; www.gazeta.ngo.pl |