09.09.2010 13.33
Wiadomość archiwalna

Czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy chce zrobić sobie i innym krzywdę?

Ci, którzy czasem odwiedzają portal ngo.pl i czytują informacje o zmianach prawnych dotyczących organizacji pozarządowych, mogą kojarzyć moje nazwisko z Projektem KOMPAS, którego celem jest monitorowanie sytuacji prawnej trzeciego sektora. Wspominam o tym, ponieważ tym razem pisze po prostu jako Grzegorz Makowski – obywatel i wieloletni pracownik organizacji pozarządowych. A piszę ponieważ zupełnie niespodziewanie przeżyłem zdarzenie, które szokuje mnie tym bardziej im dłuższy czas upływa od chwili, gdy go doświadczyłem. Piszę również dlatego, że mam wrażenie, iż wysiłek wielu ludzi pracujących na rzecz organizacji pozarządowych bywa kwestionowany i zaprzepaszczany częstokroć z powodu błahych lub wymyślonych powodów. Ale do rzeczy.

2007-09-28, 10.40
Pięknym słonecznym popołudniem 27 września 2007 otrzymałem zadanie, aby skompletować parę przykładowych wyciągów ze statutów różnych fundacji, dotyczących funkcjonowania wewnętrznych mechanizmów nadzoru – na przykład rad fundacji lub specjalnych rad nadzorczych. Prosta sprawa mogłoby się wydawać – dzwoni się do jakiejś fundacji, lub wchodzi na jej stronę i czyta się to co potrzeba, i problem z głowy. Niechcący trafiłem jednak na przypadek, który najpierw mnie rozbawił, potem zbulwersował, a teraz mnie frapuje.

Otóż zadzwoniłem do jednej z najlepiej znanych w Polsce organizacji – Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ponieważ zaintrygowało mnie to, że na stronach tej organizacji upubliczniono jedynie fragment statutu – dwa pierwsze rozdziały. Bardziej zainteresowanych odsyła się natomiast do siedziby fundacji lub publicznych organów nadzoru – ministra spraw wewnętrznych oraz resortu zdrowia. Myślę sobie, co tam, taka miła fundacja, zadzwonię do nich, na pewno wyślą mi statut mailem jak ich o to ładnie poproszę. Przecież nie będę chodził po urzędach, żeby dostać statut organizacji pozarządowej, na miłość Boską!

Jak pomyślałem, tak zrobiłem i jakież było moje zdziwienie, gdy najpierw osoba, która wysłuchała mojej prośby stwierdziła, że musi się z kimś naradzić, a po paru ładnych minutach dowiedziałem się, żeby aby otrzymać pełny statut fundacji WOŚP muszę wystąpić ze specjalnym pismem do prezesa i to on podejmie decyzję, czy statut mi udostępnić. Przez chwilę trudno było mi pojąć ten komunikat, ale po chwili wyraziłem swoje zdziwienie i zakończyłem rozmowę.

Ktoś powie – błahostka. Ot, jakaś wolontariuszka zmieszała się dziwnym pytaniem i chlapnęła co tam jej do głowy przyszło. I tak też sobie w pierwszej sekundzie pomyślałem, ale zaraz zdałem sobie sprawę, że tę sytuację skądś już znam. Znam ją z dziesiątków urzędów, w kontaktach z którymi często byłem zbywany i zniechęcany w dążeniach do uzyskania nawet banalnych informacji. To czysta spychologia, za którą zawsze kryła się albo zwykła ludzka złośliwość, albo czasem coś więcej – niechęć do kontaktu z ludźmi lub nawet jakieś ciemne sprawy.

Piszę ten tekst nie tylko po to, aby wyrazić zdziwienie postawą pracowników WOŚP. W ostatnim roku wiele nerwów i wysiłku poświęciłem na śledzenie losów rządowego projektu nowej ustawy o fundacjach. Każdy, kto interesował się tą sprawą wie, że gdyby ów projekt stał się ustawą, fundacje zostałyby daleko uzależnione od uznaniowości urzędników. Dlaczego? Dlatego, że Kancelaria premiera Kaczyńskiego, która przygotowała ten projekt, uznała, że działalność fundacji w Polsce jest nieprzejrzysta, w związku z tym trzeba ograniczyć swobodę ich działalności, prawa fundatorów i kompetencje zarządów. Zabronić prowadzenia działalności gospodarczej i nałożyć kolejne obowiązki sprawozdawcze. Krótko rzecz ujmując – wzmocnić nadzór i kontrolę. Ten projekt mógłby odbić się bardzo negatywnie na funkcjonowaniu całego sektora pozarządowego. Wiele osób włożyło mnóstwo pracy, żeby z tego projektu zniknęły najbardziej absurdalne propozycje, a kiedy już nie dało się negocjować z rządem, osoby te przygotowały własną propozycję zmian w ustawie o fundacjach. Całą tę sprawę zamknęły dopiero przyśpieszone wybory.

Ale teraz sobie myślę, po co to wszystko było? Po co zebrania Rady Działalności Pożytku Publicznego na temat skandalicznych zmian w ustawie o fundacjach, spotkania z parlamentarzystami, ministrami, dyrektorami? Po co ich było przekonywać, że nie trzeba chwytać fundacji za twarz, bo one działają bardzo dobrze, są przejrzyste i otwarte na obywateli, a patologia w tym środowisku to prawdziwy margines? Po co przekonywać o tym decydentów, skoro „człowiek z ulicy” nie może dostać po prostu do ręki podstawowego dokumentu od bodaj najlepiej znanej fundacji w tym kraju? Może w takim razie to Kancelaria Premiera Kaczyńskiego ma rację, a nie ja?

Człowiek podejrzliwy w takiej sytuacji mógłby zacząć zadawać jeszcze inne pytania. Co w takim razie może się jeszcze kryć w dokumentacji tej Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy skoro nie chce ona otwarcie upublicznić swojego statutu, a o jego pełną wersję trzeba specjalnie występować do prezesa Owsiaka? To przecież musi być co najmniej dziwne, skoro organizacja korzystająca z milionów publicznych pieniędzy, pochodzących ze zbiórek i mechanizmu 1%, nie chce umieścić na swoich stronach podstawowego dokumentu – statutu. Czy tak ma zachowywać się organizacja obywatelska?

Niewykluczone, że w przyszłości, być może w bardzo niedalekiej, do władzy wróci Premier Kaczyński i jego Kancelaria. Z nimi wróci też zapewne projekt nowej ustawy o fundacjach razem ze wszystkimi zagrożeniami dla swobody trzeciego sektora. Ale nie wiem, czy warto będzie wtedy zmagać się z tym projektem, skoro jedna z największych fundacji w Polsce nie chce udostępnić zwykłemu obywatelowi swojego statutu. Niech ją sobie wezmą za twarz urzędnicy – minister spraw wewnętrznych i minister zdrowia, a jak ktoś będzie chciał się dowiedzieć, co ta fundacja robi, to się może dowie tego z Biuletynu Informacji Publicznej. A jak w życie wejdą przepisy zaostrzające nadzór nad fundacjami i odbierające im swobodę decyzji, to powiem tylko, że fundacje same są sobie winne z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy na czele.

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Owsiak - 2009-01-07, 20:29
Zwykła niefrasobliwość? - 2008-12-28, 22:46
A co na to WOŚP?? - 2007-10-09, 00:02
mało - 2007-10-01, 11:30
szkoda - 2007-10-01, 11:00
Penagiryk - 2007-10-01, 10:42
OPP - 2007-09-28, 21:52
nieciekawie - 2007-09-28, 18:04
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.