DZIŚ

Jamajka: Dzień Boba Marleya

gazeta.ngo.pl. Co Polacy myślą o ekonomii społecznej?

Połowie Polaków ekonomia społeczna kojarzy się ze spółdzielnią mieszkaniową. To, czy ekonomia społeczna (na przykład firmy społeczne) będzie się w Polsce rozwijać zależy od tego, czy ludzie będą chcieli angażować się w tego typu działalność. Czy Polacy są tym zainteresowani?

Wiadomość archiwalna

A A A

Rozwój ekonomii społecznej w Polsce jest dziś przedmiotem trosk ekspertów, decydentów i liderów społeczeństwa obywatelskiego. Jej wzmacnianie stało się priorytetem w dokumentach strategicznych i rekomendacjach dotyczących reform. Jednak to, czy i w jakim kierunku ekonomia społeczna będzie się w Polsce rozwijać, nie zależy w pierwszym rzędzie od dobrych intencji polityków i urzędników, czy nawet regulacji i aktów prawnych, ale od ludzi i tego, czy będą chcieli angażować się w tego rodzaju działalność. Czy Polacy są tym zainteresowani?

„Ekonomia społeczna” = „ekonomia socjalistyczna”?
Język debaty nad ekonomią społeczną w Polsce nie jest neutralny. Dyskusje na temat znaczenia pojęć używanych w tym kontekście nie powinny dotyczyć jedynie treści hasła „ekonomia społeczna”, ale także skojarzeń, jakie wywołuje ono w ludziach. Wśród ankietowanych Polaków znajomość i rozumienie pojęcia „ekonomia społeczna” zadeklarowało aż 14,1%, zaś 25% twierdzi, że się z nim zetknęło, choć nie jest pewne, co ono oznacza. Niewiele mniej – niemal 10% Polaków – deklaruje, że zna i rozumie pojęcie „przedsiębiorstwo społeczne”, zaś kolejne 20% się z nim zetknęło. Biorąc pod uwagę krótki żywot tych pojęć w polskiej debacie publicznej, można domniemywać, że budzą one w Polakach skojarzenia odległe od znaczenia, jakie nadaje się im obecnie. Dotarcie do tych skojarzeń ma niebagatelne znaczenie z punktu widzenia promocji idei ekonomii społecznej i powinno stać się przedmiotem przyszłych badań.

Spółdzielnie – wspólne działanie czy relikt komunizmu?
Na podstawie wyników omawianego tu badania można pokusić się o naszkicowanie wstępnej mapy skojarzeń, jakie wywołuje w nas słowo „spółdzielnia” – instytucja, której rola w rozwoju nowych form ekonomii społecznej bywa w Polsce poddawana w wątpliwość. Mniej więcej co drugi Polak kojarzy to hasło z jakimś konkretnym typem spółdzielni (najczęściej ze spółdzielnią mieszkaniową).
Jednak już na drugim miejscu znajdują się (wskazane przez ok. 16% Polaków, czyli prawie 25% respondentów, którzy w ogóle wypowiedzieli się w tej sprawie) skojarzenia z „organizacjami zrzeszającymi ludzi”, „wspólnotą”, „zrzeszeniem”, „współpracą” „pomocą” lub podobnymi hasłami – jednym słowem z tym wszystkim, co decyduje o społecznym charakterze spółdzielni, i co czyni je przedmiotem uwagi osób zainteresowanych koncepcją ekonomii społecznej. To ważne, pozwala bowiem sformułować tezę, że niezależnie od rzeczywistych problemów dzisiejszych spółdzielni i dyskusji na temat tego, do jakiego stopnia faktycznie można je uznać za spadkobierców sięgających XIX wieku tradycji samoorganizacji, w społecznej świadomości funkcjonują one wciąż jako ciała społeczne.
Trzeba jednak przy tym pamiętać o negatywnych skojarzeniach, jakie wywołuje hasło „spółdzielnie”. Mniej więcej 10% ankietowanych (ok. 15% spośród tych, którzy odpowiedzieli na pytanie) utożsamia je z komunizmem, „oszustwem” lub z nieefektywnością.

Państwo powinno wspierać
Przedstawione wyniki pozwalają na sformułowanie hipotez dotyczących poziomu rozpoznawalności pojęć, związanych z zagadnieniem ekonomii społecznej oraz wywoływanych przez nie skojarzeń. Nie pozwalają jednak stwierdzić, w jakim stopniu faktycznie Polacy stykają się na co dzień z przedsięwzięciami ekonomii społecznej.
Aby się tego dowiedzieć, zadano w badaniu pytanie o znajomość (osobistą lub ze słyszenia) przedsiębiorstw, które „wspierają cele charytatywne i osoby potrzebujące”, a także takich, które „zatrudniają przede wszystkim osoby mające szczególne trudności ze znalezieniem pracy: niepełnosprawne, chore, bezdomne”. W obydwu przypadkach zaledwie co piąty badany zna osobiście ich przykłady, co trzeci badany słyszał, że takie firmy istnieją, ale nie pamięta żadnego konkretnego przykładu, a niemal połowa nie słyszała o takich przedsiębiorstwach.

Z punktu widzenia celów badania, jakimi są m. in. zbadanie akceptacji dla rozwoju przedsięwzięć ekonomii społecznej, a także popytu na ich usługi, istotniejsze wydaje się pytanie o to, czy dobrym pomysłem jest powstawanie takich firm. Mamy tu na myśli firmy wspierające cele charytatywne i osoby potrzebujące albo zatrudniające przede wszystkim osoby mające szczególne trudności ze znalezieniem pracy: niepełnosprawne, chore, bezdomne. W tej kwestii panuje między badanymi dosyć powszechna zgoda – niemal 90% zgodziło się, że przedsiębiorstwa takie powinny powstawać, co więcej podobny procent badanych wskazał, że ich powstawanie powinno być wspierane przez państwo.

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku gazeta.ngo.pl. Zamów prenumeratę.

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

Ekonomia społeczna - 2007-09-20, 13:21
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.