Przejdź do treści głównej

3 rzeczy, które ustawa o IPN oznacza dla NGO

autor(ka): Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl
2018-02-09, 14:01
Ignacy Dudkiewicz, ngo.pl
DUDKIEWICZ: Głośna nowelizacja ustawy o IPN, która nie tylko spowodowała gorącą dyskusję w Polsce, ale doprowadziła także do potężnego kryzysu dyplomatycznego w stosunkach z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, ma swoje znaczenie również dla organizacji pozarządowych. Nie ma się z czego cieszyć.

Dyskusja w Polsce dotyczy przede wszystkim przepisów karnych, wprowadzających ściganie za „przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności” za zbrodnie nazistowskie oraz – co często jest pomijane – za wszelkie inne zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne. Padają zarzuty dotyczące ograniczania wolności słowa, debaty historycznej oraz indolencji dyplomatycznej, prowadzącej do popsucia dobrych dotąd stosunków z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi oraz kolejnego pogorszenia relacji z Ukrainą.

Cała sprawa ma również trzy wymiary szczególnie ważne dla organizacji pozarządowych. Dotyczą one drogi cywilnoprawnej do „ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego”, procesu konsultacji zmian oraz zniweczenia wysiłków działaczy społecznych działających na rzecz pojednania i dialogu między narodami.

1. Kto będzie bronił dobrego imienia Polski? NGO!

Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej wprowadza nie tylko wspomniane sankcje karne, ale stwarza również możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnoprawnej każdego z nas za naruszenie dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego. Ustawa nie precyzuje, co te określenia znaczą, co rodzi obawy dotyczące dowolnego ich interpretowania. Inna sprawa, że dalece niejasne jest, czy w ogóle tego typu formuła jest zgodna z polskim prawem. Kwestionowało to choćby Biuro Analiz Sejmowych, argumentując, że „Model odpowiedzialności wynikającej z naruszenia dóbr osobistych został zaprojektowany w Kodeksie cywilnym dla osób, które mogą być podmiotami stosunków cywilnoprawnych. Według aktualnego stanu prawnego nie należą do nich ani »Rzeczpospolita Polska«, ani też »Naród Polski«”. Warto przy tym zauważyć, że dokument ten podpisał Jarosław Wyrembak, obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, powołany przez obecny Sejm.

Co ma to wspólnego z organizacjami? Otóż to, że z prawa do pozywania w imieniu całego narodu i państwa będą miały – oprócz IPN-u – organizacje pozarządowe „w zakresie swoich zadań statutowych”. Wydawałoby się, że zwiększenie kompetencji organizacji powinno cieszyć. W tym przypadku jest jednak inaczej. Po pierwsze, ze względu na wspomniane wyżej wątpliwości co do zgodności tej formuły z prawem. Po drugie, ponieważ nie każda kompetencja rzeczywiście powinna być organizacjom przekazywana. Bronienie dobrego imienia państwa i narodu – na drodze sądowej – to, jeśli w ogóle czyjekolwiek, zadanie administracji. Organizacje, którym podobne cele są bliskie, niech prowadzą działania rzecznicze, edukacyjne, dołączają do postępowań jako obserwatorzy. Po trzecie, bo przepisy te – dając jednym organizacjom nowe kompetencje – kręcą potencjalnie bat na inne NGO.

Przepisy te – dając jednym organizacjom nowe kompetencje – kręcą potencjalnie bat na inne NGO.

Wprowadzenie tych przepisów do prawa cywilnego jest szczególnie groźne. Ich nieprecyzyjność sprawia, że obywatele (ale także organizacje – pozywane przez inne organizacje!) będą mogli być zaciągnięci do sądu w zasadzie za cokolwiek. Dopiero sąd oceni, czy nie było to bezpodstawne. Dodajmy, że w tym wypadku – inaczej niż w przypadku wspomnianych przepisów karnych – nie ma żadnych wyjątków dla działalności naukowej i artystycznej. Może się okazać, że to zamach na wolność słowa groźniejszy niż ten wynikający z głośniej omawianych paragrafów. Tym bardziej, że w przypadku drogi cywilnej nie funkcjonuje zasada domniemania niewinności: to pozwany musi udowodnić, że narodu polskiego czy Polski swoimi słowami nie znieważył. Nawet jeśli na koniec sąd obywatela, organizację lub medium uniewinni, to tego, co w tym czasie pozwany straci, już nie odzyska – czasu, pieniędzy, być może także dobrego imienia.

2. Konsultacje… z jedną osobą

Tak poważny projekt – mający niebagatelne konsekwencje dla polityki wewnętrznej i zagranicznej – powinien być poddany szerokim i całościowym konsultacjom. Oczywiste? Niestety, nie dla wszystkich.

Sprawę szczegółowo opisał portal Jagiellonski24.pl, prowadzony przez Klub Jagielloński. Z tekstu Piotra Trudnowskiego, redaktora naczelnego portalu, wynika, że choć projekt był przedmiotem debaty wewnątrz rządu, to nie został poddany szerokim konsultacjom publicznym. Nie świadczy o tym tylko to, że, jak pisze Trudnowski, „doświadczenie uczy, że w rzetelnie prowadzonych konsultacjach publicznych tego rodzaju wątpliwości są podnoszone, a w efekcie: nagłaśniane przez media i stają się tematem debaty publicznej”. To zaledwie poszlaka. Są jednak również dowody.

Projekt nowelizacji co prawda zawisł na stronach rządowych, jednak nie pojawiły się przy nim żadne pisma kierujące dokument do konsultacji publicznych. Praktyka jest zupełnie inna – w przypadku projektów rządowych ogłasza się konsultacje, określając również termin nadsyłania opinii. W przypadku szczególnie wrażliwej nowelizacji zrobiono inaczej. Projekt przesłano do konsultacji rozmaitym urzędom i instytucjom publicznym (między innymi Prokuratorowi Generalnemu czy Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego) oraz – w ramach rzekomych konsultacji publicznych – poproszono o zdanie… jednego, imiennie wymienionego adresata. Był nim Maciej Świrski, dziś wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej, wcześniej prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. Tylko Świrski wiedział więc, że konsultacje się rozpoczęły i kiedy się kończą.

Mówiąc wprost – wiele organizacji zostało z procesu konsultacji w praktyce wykluczonych. A może ich opinie dałyby rządowi do myślenia?

Trudno uznać taki sposób konsultacji za zapewniający ich otwartość i powszechność. Mówiąc wprost – wiele organizacji zostało z procesu konsultacji w praktyce wykluczonych. A może ich opinie dałyby rządowi do myślenia? Ufajmy, że tryb ten nie stanie się smutnym standardem, lecz pozostanie – tak, jak dotąd – wyjątkiem w przypadku projektów rządowych.

3. Kto odbuduje relacje?

Dobre dotychczas relacje między Polską a Izraelem oraz Ukrainą, a także rozwój dialogu polsko-żydowskiego i polsko-ukraińskiego, to zasługa nie tylko kolejnych rządów i administracji publicznej. To również efekt gigantycznej pracy, jaką na tych polach wykonali działacze i działaczki organizacji pozarządowych z tych krajów – nie tylko z Polski. Wymiany i spotkania młodzieży, debaty, wystawy, wizyty studyjne, wspólne projekty edukacyjne, badawcze, popularyzatorskie i kulturalne, prowadzenie dyskusji historycznej, wydane książki i płyty, symboliczne gesty – w tym wszystkim olbrzymi udział mają organizacje pozarządowe. Również – a może przede wszystkim? – one i zwykli obywatele zaangażowani w te sprawy, budowali na Ukrainie i w Izraelu wizerunek Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, umiejącego się zmierzyć ze swoją historią, również z jej najtrudniejszymi kartami.

To wszystko oczywiście nie legło zupełnie w gruzach. Zaufanie zbudowane między konkretnymi ludźmi przetrwało. Ale wizerunek Polski i polskiego społeczeństwa nadszarpnęła zarówno sama nowelizacja ustawy, jak i dyskusja nad nią, w czasie której – także w mediach czy na demonstracjach – pojawiły się wątki jawnie antysemickie czy antyukraińskie. Porozumienie, otwartość i zaufanie budowano latami. Jakże łatwo i szybko udało się część z tej pracy zaprzepaścić.

Na szczęście organizacje są do takich sytuacji przyzwyczajone i wiedzą, że trzeba robić swoje. Nawet jeśli miałyby znów zaczynać wszystko od zera.

 

Ignacy Dudkiewicz – redaktor serwisu Opinie.ngo.pl


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 18 11

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz Nadinterpretacja Autora - po co to ~Robert 09.02.2018, 04:05 " ... będą mogli być zaciągnięci do sądu w zasadzie za cokolwiek. " - przecież to nie prawda! Jak to za cokolwiek? Widzi Pan Panie autorze jak to brzmi? To jest daleko idąca nadinterpretacja, mająca na celu wzbudzenie strachu. Będzię można byc ukaranym za to gdy narodowi Polskiemu będzie przypisywać sie zachowania, które nie miały miejsca. Narodowi Polskiemu, Polsce a nie pojedynczym osobom. Stwierdzenie, że Polacy (a ma to konotacje uogólniające) mordowali żydów jest nieprawdziwe i kłamiliwe a stwierdzenie, że jakis Polak, menda i przestępca zamordował żyda juz nie - to jednak różnica widoczna gołym okiem. Gdybym napisał, że żydzi kolaborowali z komunistami to byłoby to nieprawdą i można by za to ukarać,ale stwierdzenie, że jakis żyd kolaborowałz komuniastami jest juz prawdą. Widzisz Panie Autorze różnice? "Więc nie za cokolwiek....." ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • współpraca międzynarodowa