Przejdź do treści głównej

NIECIKOWSKA:
Zaczęło się upolitycznianie projektu ustawy o stowarzyszeniach

autor(ka): Renata Niecikowska
2014-12-30, 15:58
archiwalne
W Internecie pojawiła się opinia czołowej posłanki PiS na temat projektu zmian w Prawie o stowarzyszeniach, przygotowanego przez Prezydenta RP we współpracy ze stroną społeczną. Głos ten świadczy o nieznajomości obecnych przepisów i praktyki w tym zakresie. Jest też niestety znakiem, że w kampanii wyborczej, która już trwa, politycy sięgną do tematów, które do tej pory szczęśliwie dla III sektora omijali szerokim łukiem.

Posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz, alarmuje, że projekt zmian w ustawie Prawo o stowarzyszeniach jest zamachem i ograniczeniem konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich. Według niej to „projekt radykalnej zmiany charakteru prawno-ustrojowego stowarzyszenia, zmiany tradycyjnej konstrukcji prawnej tej organizacji społecznej”. Ten głos przeczytany ze zrozumieniem przez osobę obserwującą od środka rozwój sektora pozarządowego od kilkunastu lat przyprawia o palpitację serca. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów.

Teza pierwsza artykułu: stowarzyszenie z opłacanymi pracownikami to nie stowarzyszenie

Obowiązująca ustawa Prawo o stowarzyszeniach, funkcjonując od dwudziestu pięciu lat, nie zabrania zatrudniania pracowników do zadań, które pozwalają realizować cele statutowe stowarzyszenia. Potwierdza to praktyka – z badań Stowarzyszenia Klon/Jawor (2012) wynika, że 17% stowarzyszeń zatrudnia pracowników na umowę o pracę. Jednocześnie 46% stowarzyszeń w żaden sposób nie płaci za pracę na ich rzecz. Tak wygląda rzeczywistość – już teraz są w niej stowarzyszenia z pracownikami, którzy swoją opłacaną pracą przyczyniają się do realizowania celów statutowych stowarzyszenia. W ten sposób tworzą też PKB – to powinno do polityków przemawiać.

I jeszcze druga porcja liczb, żeby dopełnić rzeczywisty, a nie wymyślony obraz stowarzyszeń istniejących w Polsce. Według wspomnianych badań Stowarzyszenia Klon/Jawor 13% stowarzyszeń prowadzi działalność odpłatną pożytku publicznego, a 16% działalność gospodarczą. Jak te liczby mają się do obaw o lansowanie w projekcie zmian w ustawie „zarobkowego charakteru stowarzyszeń”? Ich niezarobkowość należy zachować, ale stowarzyszenie pozyskujące pieniądze na swoją działalność w ten sposób nie jest gorszym stowarzyszeniem. Ustawa Prawo o stowarzyszeniach oraz ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie im na to zezwalają, oczywiście pod pewnymi, dość rygorystycznymi, warunkami, innymi niż dla firm. Przypomnijmy, że tymi ograniczeniami są: brak zysku (w działalności odpłatnej) lub pomocniczy charakter działań przynoszących zysk i przeznaczanie go na cele statutowe (w gospodarczej). Czy jeśli tego im zabronić i oprzeć działalność jedynie na ofiarności publicznej, to czy będzie to jedynie słuszny sposób realizacji wolności obywatelskich? Wolności opartych jedynie na tym, co ktoś wrzuci do puszki i co uda się zrobić wolontariuszom? Czy może na uwieszeniu się na klamce administracji publicznej i całkowitemu uzależnieniu się od dotacji?

Teza druga artykułu: projekt ogranicza wolność zrzeszania

Druga teza oparta jest między innymi na tym, że miałaby zmniejszyć się z piętnastu do siedmiu liczba członków założycieli stowarzyszenia rejestrowanego w KRS. Na jakiej zasadzie w zmniejszeniu tej liczby, czyli pewnym uproszczeniu, można widzieć zamach na wolność zrzeszania się? Praktyka wskazuje, że małych miejscowościach wymóg zebranie piętnastoosobowej grupy założycielskiej uniemożliwia założenie stowarzyszenia. Jest to więc zadziwiające. Albo – jak ocenić stwierdzenie, że projekt zmierza do likwidacji instytucji stowarzyszeń zwykłych bez osobowości prawnej? W projekcie proponuje się zmianę ich formuły, bo jest taka potrzeba. Z badań specjalistów wynika, że formuła stowarzyszenia zwykłego bez osobowości prawnej sprzed dwudziestu pięciu lat jest społecznie niewystarczająca (więcej: Potrzebna wizja stowarzyszeń zwykłych). Takie stowarzyszenia zwykłe pozostają zazwyczaj w niszy – w praktyce mają bardzo ograniczone możliwości działania, żeby nie powiedzieć, że żadne. Czy warto formę prawną w takiej postaci utrzymywać w imię „niepsucia tradycyjnych konstrukcji prawnych”?

Mity w ustach polityka

To dobrze, że politycy dyskutują nad projektem zmian w ustawie Prawo o stowarzyszeniach jeszcze przed jego pierwszym czytaniem w Sejmie (dla przypomnienia – odbędzie się ono na najbliższym posiedzeniu Sejmu, według planu w dniu 13 stycznia 2015 r.). To źle jednak, że głos jest tak odrealniony i powiela mity, takie jak na przykład zakaz zatrudniania w stowarzyszeniu. Choć do projektu, który trafił do Sejmu, można zgłosić zastrzeżenia, to nie są to te, które pojawiają się we wspomnianym artykule. Te, które w nim padają, nie wnoszą do dyskusji o zmianach niczego merytorycznego, a jedynie powodują zamieszanie pojęciowe.

Zmiany w ustawie Prawo o stowarzyszeniach są potrzebne. Obywatele i obywatelki chcą się zrzeszać, a obecne przepisy stworzone na miarę potrzeb społeczeństwa sprzed dwudziestu pięciu lat, często uwierają. Argument o obalaniu przez ten projekt „dotychczasowej prawnej konstrukcji stowarzyszenia jako organizacji społecznej” jest oderwany od rzeczywistości. Być może czas zacząć myśleć o stowarzyszeniach inaczej, nowocześniej, trochę w nowym duchu. Wskazują na to przytoczone fakty z badań, pokazujące, jakie stowarzyszenia są, a nie mity z ich wyobrażeniem.

 

Renata Niecikowska – członkini zarządu Stowarzyszenia Klon/Jawor, członkini redakcji ngo.pl, z trzecim sektorem związana od początku swojej kilkunastoletniej pracy zawodowej.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 59 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Zmiany są potrzebne ~inka 09.01.2015, 12:25 Pani Krystyna Pawłowicz nie wie o czym pisze. Dziś Stowarzyszenia to potężne organizacje prowadzące placówki, szkoły, DPSy i wiele wiele innych form pomocy ludziom. Stowarzyszenie powstaje tam gdzie aparat państwa nie wystarczająco działa w celu zaspokojenia potrzeb obywateli. Stowarzyszenia zatrudniają tysiące specjalistów realizujących cele statutowe. Jak wspomniałam na początku, są to nauczyciele, fizjoterapeuci, opiekunowie, lekarze itd. Często są członkami tych stowarzyszeń. Więc jak posłanka myśli, ze ci ludzie pracujący na pełnych etatach będą przychodzić do pracy jako wolontariusze? Proponuję zapoznać się choć przez internet z pracą jakiegoś dużego stowarzyszenia. A propos działalności odpłatnej. Ta forma działania dotyczy często funkcjonowania placówek, których uczestnicy w ramach zajęć wykonują różne przedmioty, które następnie są sprzedawane a zysk rozdysponowany na cele statutowe, A po polsku chodzi o to aby np. niepełnosprawni ludzie mieli satysfakcję, że za to co zrobili pojadą np. na turnus. Ale o tym pani Pawłowicz nie wie bo i skąd. Tak funkcjonują ZAZy co można sprawdzić. Stowarzyszenia jako organizacje powinny być nowoczesne i prężnie działające i to państwo powinno wesprzeć choćby przez porządną ustawę o stowarzyszeniach. ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Byle tylko dokopać wrednym pisiorom ~podchorąży1975 05.01.2015, 01:37 Mimo że czasami pisiory też moga coś mądrego powiedzieć. Przeczytałem uzasadnienie poseł Pawłowicz. gdzie jest i porównałem z przedstawionymi wyżej argumentami. Niestety na korzyść pani Poseł. ODPOWIEDZ
  • Trzema rękami popieram tresć autorki, osoby dośwaidczonej w stowrzyszeniu. ~Mieczysław 01.01.2015, 06:57 Popieram trzema rękami, bo tak wielkie pierdoły powypisywał Antoni C., dotkliwie sparzony za własnej spółce z .o.o. Wywiesiła atak na Prezydenta dama pobożna, więc pewnie wie, że jest obraz, iż Świętemu 3 ręka wyrosła. Dwoma rękami nie da się odeprzeć tego, co Antoni C. (nie podawszy czy kiedykolwiek był w jakimś Stowarzyszeniu) uroił sobie, a dama profesor te urojenia poparła ..że to , o to chodzi panie Antoni. Dużo komentowałem ten temat na blogu damy, złożonym przez CSsR, więc tu tylko poparcie dla Autorki. Spoko, ustawa przejdzie! ^_^ A profesor wrzeszczy na Komorowskiego, bo ten, co ją wystawia na różne te 2 lepiej płatne fuchy w polityce niż dochody z pracy zawodowej. uważa, że to ...przypadkowy Prezydent i kilka razy do roku chodzą oboje i inni pod Pałac straszyć ...by sobie poszedł. Więc cokolwiek Komorowski pośle kiedykolwiek do Sejmu, to nasza profesor --ulubiona u mnie za ekspresję i warta uszlachetniania--- będzie się darła ...zamach stanu na prawa obywatelskie! :v // Mieczysław Fluder ODPOWIEDZ
  • Zmiany są potrzebne, ale nie wszystkie propozycje mają sens. ~Głos 01.01.2015, 12:07 Niewątpliwie zmiany prawa o stowarzyszeniach są potrzebne. Sensowne jest stworzenie możliwości szukania pieniędzy dla stowarzyszeń bez wchodzenia w dzialaność gospodarczą. Obecna ustawa była pisana w czasach początku wchodzenia w relacje wolnorynkowe i nie pasuje obecnie do realiów. Pani Poseł Pawłowicz wypowiada się zbyt autoratywnie. Nie wiem czy w sposób odzwierciedlające poglądy swojej partii. Niepotrzebnie przeciwstawia sobie cały ruch organizacji pozarządowych. Niedźwiedzia przysługa. Co do zmniejszenia minimalnej liczby członków stowarzyszenia rejestrowego nie ma o co kruszyć kopie. Jestem za pozostawieniem dotychczasowej liczby jeśli ma to zlikwidować spór. Byty paroosobowe stanowiły by pewną fikcję gdzie nawet wybór składów organów stowarzyszenia stwarzał by problem. To nie jest sprawa dla której warto spierać się. Politycy bedą się wypowiadać bo ta ustawa jest polityczna. Zresztą powstaje z intencji Pierwszego polityka RP. ODPOWIEDZ
  • Lepsze wrogiem dobrego ~Marcin Kwiatkowski 31.12.2014, 09:05 Zgadzam się z Panią Posłanką, że lepiej tej ustawy nie ruszać. Co do wielkości to może faktycznie 15 osób to dużo, wystarczyło by 12, ale finansowy aspekt poruszany w wypowiedzi Pani Posłanki jest istotny. Jestem założycielem stowarzyszenia Zwykłego, dlatego że uczestnicy nie chcieli zostawiać furtki na działanie z kredytami i inni zobowiązaniami, chcą wspierać działalność, ale nie chcą ciągle pamiętać, że opuszczą WZC i naglę Stowarzyszenie weźmie kredyt, który oni będą musieli spłacać(wiem Statut, ale za min się sprawę wyjaśni można mieć komornika na głowie). Wolał bym raczej aby dzieliły się stowarzyszenia na te które mogą dostawać darowizny i te, które ich nie dostają. Co do reszty, są przecież formuły spółki kapitałowej działające nie dla osiągnięcia zysku. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • prawo
  • z badań III sektora