09.02.2012 20.15
Wiadomość archiwalna

Co się dzieje podczas zespołów opiniujących projekty? (odcinek 2)

Wszyscy jesteśmy ciekawi, co dzieje się podczas zespołów opiniujących oferty organizacji pozarządowych w konkursach dotacyjnych. Przypomnijmy: oferty, które przeszły ocenę formalną opiniuje zespół, złożony z radnych, urzędników i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Ostateczna decyzja należy do prezydenta, jednakże niezmiernie rzadko zdarza się, by jego zdanie było inne. Kolejna porcja doświadczeń - tym razem z zespołów w Centrum Komunikacji Społecznej.

autor(ka): oprac. ngo.pl
2010-03-04, 12.49

Jak przebiegała, w Twojej ocenie, współpraca przedstawiciela z urzędnikami, radnymi? Czy liczono się z Twoim głosem?
– W większości wypadków w zespołach formowały się dwa typy relacji: albo przedstawiciele organizacji i urzędnicy stanowili koalicję, albo byli w silnej opozycji. Nie zdarzyło mi się pracować w zespole, gdzie silny głos merytoryczny należałby do radnych. Szczerze powiedziawszy, radni rzadko kiedy mają jakieś zdanie na temat ofert, a nawet pokusiłabym się o tezę, że rzadko kiedy oferty czytają. W zasadzie to, co najczęściej z ich ust słyszałam, to stwierdzenie: „Czy naprawdę pieniądze miejskie mają iść na taki projekt zamiast dla biednych dzieciaczków?” – dla uściślenia: nigdy nie pracowałam przy opiniowaniu ofert dotyczących pomocy społecznej czy edukacji.

Czego urzędnicy czepiają się najczęściej?
– Urzędnicy zdecydowanie tzw. kosztów administracyjnych i kosztów związanych z zakupem sprzętu. Czasami stawek wynagrodzeń, chociaż to sporadyczne przypadki.
Radni niechętnie widzą finansowanie działań integracyjnych – wyjść do kina, teatru itp., niezależnie od typu konkursu.
Zdarzyło mi się nie raz pracować w zespole, gdzie najsurowszymi sędziami byli przedstawiciele organizacji. Potrafili wychwycić każdą niespójność bądź brak powiązania kosztu z opisem zadania.
 
Czy zdarza się tak, że widać sympatie do określonej organizacji wbrew przesłankom merytorycznym?
– Taka sytuacja zdarzyła mi się nie raz. Paradoksalnie najczęściej ze strony urzędników, a nie przedstawicieli organizacji. Próbowali oni przekonać resztę komisji, że wprawdzie może wniosek nie jest najlepiej napisany, ale jakaś organizacja ma duże zasługi, albo wiele dobrych rzeczy robi, albo dobrze się z nią współpracuje. Zdarzyło mi się też usłyszeć, że ludzie z organizacji aplikującej o środki miasta byli w urzędzie i rozmawiali z urzędnikami „i z taką pasją i zaangażowaniem opowiadali o swoim projekcie, że może nie jest istotne jak go napisali i może powinniśmy go jednak dofinansować” (?!).
 
Na czym skupia się dyskusja podczas omawiania ofert? Rozmawiacie przede wszystkim o budżecie, ważności projektu dla Warszawy, jakości projektu?
– Mam różne doświadczenia z tym związane. W jednym z „moich” zespołów mam szczęście współpracować z ludźmi, którzy naprawdę starają się wykonać swoje zadanie solidnie. Potrafimy dyskutować pół  godziny nad jednym wnioskiem i staramy się omówić wszystkie jego części, łącznie z załącznikami, czyli z doświadczeniem wnioskodawcy na podstawie sprawozdania merytorycznego czy kondycją finansową czyli bilansem. Ja na przykład uważam, że ryzykowne jest przyznanie dotacji na 100 tys. organizacji, która do tej pory obracała kwotą 1 tys. zł.
 
Jak zachowują się przedstawiciele organizacji? Czy są kompetentni, obecni, czy czytają oferty?
 
– Na szczęście we wszystkich zespołach, w których brałam udział, przedstawiciele organizacji najczęściej przychodzili na posiedzenia i czytali oferty. Wiem jednak, że nie zawsze jest tak różowo.
 
Co cię szczególnie zadziwiło?
– Moje największe zdziwienie to jeden pan radny, który otwarcie powiedział, że czytanie ofert to strata czasu i go to nie interesuje, żebyśmy skończyli już dyskusję i przeszli do głosowania. Jego zdaniem  najważniejszy jest KRS i to, kto zasiada we władzach organizacji. Wolę się nawet nie domyślać, dlaczego dla niego to było najważniejsze.
 
Na czym wykładają się organizacje?
– Rozumiem, że historia o przeklejaniu starego wniosku bez jakiejkolwiek zmiany jest już trochę oklepana i wszystkim znana? A tak poważnie, często czytając oferty, mam wrażenie, że osoby je wypełniające nie czytają nazwy pola, które uzupełniają np. że przy harmonogramie należy liczbowo określić skalę działań czy adresatów. Zdarzają się wnioski, w których nie ma słowach o adresatach.
Drugi najczęściej popełniany błąd, to brak spójności między opisem zadania, harmonogramem i kosztorysem. Czyli np. w harmonogramie pojawiają się rzeczy, których w opisie w ogóle nie było, albo w drugą stronę – rzeczy opisane wcześniej w ogóle nie zostają umiejscowione w czasie. To samo dotyczy budżetu. Nie wiem, może to wynika z braku wyobraźni piszących – nie są w stanie wejść w skórę czytającego i pomyśleć, że czytający może nie znać organizacji ani nie mieć dogłębnej wiedzy na temat każdego działania. Jeśli więc nie opisze się dokładnie, że np. do prowadzenia zajęć kulturalnych dla dzieci z zaniedbanych dzielnic potrzebne jest dodatkowo zakup artykułów spożywczych, bo normalnie te dzieci są głodne i nie będą chciały/miały siły nic robić zanim nie zjedzą, to nie jest to takie oczywiste. Brak takiego wyjaśnienia i jednoczesne umieszczenie takiej pozycji w kosztorysie – budzi wątpliwości. Nie ma co liczyć na to, że zespół opiniujący w cudowny sposób się wszystkiego domyśli. Raczej bardziej prawdopodobny jest taki scenariusz, że koszt ten będzie „obcięty”.
Jednak, że największym problemem jest opis rezultatów i tzw. wskaźnikowanie działań. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się projekt, gdzie jest to dobrze zrobione. Pocieszeniem tylko jest fakt, że bardzo, bardzo rzadko ktokolwiek w zespołach się na tym naprawdę zna…
 
Co cię zdziwiło w projektach organizacji?
–Często odnoszę wrażenie, że oferta nie jest przemyślana i że projektodawca traktuje osobę czytającą jak idiotę. Tak jakby liczyła, że może się uda i coś jakimś cudem przejdzie, bo ktoś nie doczyta.
A największym zaskoczeniem to chyba był pomysł na inscenizację i wierne odtworzenie stanu wojennego na ulicach Warszawy po to, żeby upamiętnić tę rocznicę… No wiesz, czołgi, zomowcy… Zadziwiający pomysł...

 

źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
! - 2010-03-08, 20:30
? - 2010-03-08, 14:36
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.