Jak Pan ocenia nowelizację ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie?
Krzysztof Stanowski (K.S.) – Ustawa z 2003 r. chyba nie została przyjęta w takim kształcie, w jakim wyobrażały ją sobie organizacje pozarządowe. Może stronie rządowej brakowało wtedy kompetencji, a może wiedzy, w jaki sposób ją skonstruować. Obecna nowelizacja tej ustawy jest wynikiem długiej i ciężkiej pracy, i przynosi szereg oczekiwanych przez sektor zmian, z jednej strony ułatwiających współpracę administracji publicznej z organizacjami pozarządowymi, z drugiej – mających charakter porządkowy.
Jakie zmiany i poprawki w noweli ustawy uważa Pan za najważniejsze?
K.S. – Na pewno niezwykle istotną zmianą są nowe zasady prowadzenia konkursów ofert. W jej obrębie jest kilka, można powiedzieć kosmetycznych zabiegów organizacyjnych, na przykład zwolnienie administracji z zamieszczania w prasie informacji o konkursach. Wszyscy dobrze wiedzą, że najważniejszym obecnie źródłem informacji jest Internet. W świecie organizacji pozarządowych podstawowe źródło informacji o konkursach to portal
www.ngo.pl. Informacja zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej i powtórzona na stronie ngo.pl dotrze do wszystkich zainteresowanych. Ponadto rezygnacja z ogłoszeń w prasie zmniejszy koszty prowadzenia konkursów.
To jedna rzecz. Druga jest znacznie istotniejsza. Zmiana w nowelizacji ustawy powoduje, że w obowiązkowych komisjach konkursowych będą zasiadać przedstawiciele organizacji pozarządowych. Zapis ten – mądry i potrzebny – jest naprawdę bardzo trudną próbą nie tylko dla administracji, ale również dla sektora organizacji pozarządowych. Głębokiego przemyślenia i ogromnej dojrzałości wymaga wypracowanie przez trzeci sektor mechanizmów wyłaniania przedstawicieli do komisji konkursowych tak, by włączyć w ich prace kompetentnych i doświadczonych w ocenie projektów ekspertów, a jednocześnie, żeby nie dopuszczać do konfliktu interesów i zachować niezbędną przejrzystość procedur oraz bezstronność. Jeżeli nowi członkowie komisji nie będą potrafili mądrze włączyć się w ich prace, bardzo źle świadczyłoby to o sektorze. I pokazywało, że ustawodawca popełnił błąd, okazując mu tyle zaufania. Jestem przekonany, że tak nie będzie, choć nie widzę na razie poważnych przygotowań do podjęcia wyzwania dotyczącego zrealizowania tego punktu ustawy.
Ale przykład takiego działania już istnieje. Przedstawiciele Grupy Zagranica od lat są obserwatorami w komisjach grantowych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oceniających projekty dotyczące pomocy rozwojowej.
K.S. – Tak, ale proszę zauważyć, że zachowano zasady, o których należy pamiętać przy powoływaniu takich komisji. Pierwsza to bezwzględny zakaz konfliktu interesów. Grupa Zagranica nigdy nie prosiła MSZ o dofinansowanie. Przedstawiciel Grupy, który uczestniczył w posiedzeniach komisji, nigdy nie reprezentował organizacji, która występowała z wnioskiem w konkursie. Ponadto informacje, jakie przedstawiciel Grupy Zagranica przekazywał całej Grupie, dotyczyły procedur, natomiast obowiązywała go tajemnica dotycząca samego przebiegu posiedzenia. Wreszcie dobrą praktyką były spotykania przedstawicieli Grupy Zagranica z wiceministrem albo dyrektorem departamentu odpowiedzialnego za przeprowadzenie danego konkursu i poinformowanie go, jak Grupa widzi jego przebieg czy jakie ma sugestie na przyszłość.
Powiedział Pan, że nie zauważa poważnych przygotowań w sektorze do podjęcia wyzwania dotyczącego zasiadania przedstawicieli organizacji pozarządowych w komisjach. Ale ustawa niedługo wejdzie w życie i trzeba będzie takich przedstawicieli wyłaniać.
K.S. – Jedno jest pewne – administracja musi umieścić przedstawicieli organizacji pozarządowych w komisji i tak naprawdę ma dwie możliwości. Może liczyć na to, że zgłosi się jakiś koalicyjny partner, który powie – „nie działamy na rzecz jednej organizacji czy jednego typu rozwiązań i wydaje się nam, że potrafimy zaproponować kompetentnych uczestników komisji, którzy nie będą kwestionowani przez sektor”. Na dodatek będzie to partner, który nie zostanie oprotestowany przez pięć innych organizacji, które nie znalazły się w koalicji.
Drugi wariant jest taki, że minister odpowiedzialny za przeprowadzenie konkursu sam powołuje przedstawicieli organizacji pozarządowych do komisji konkursowej. Nie ma innego wyboru. Sytuacja jest mało komfortowa dla administracji.
Który wariant jest bardziej realny?
K.S. – A ile zna pan koalicji organizacji pozarządowych cieszących się pełną i bezdyskusyjną akceptacją całego środowiska? I do tego niekorzystających z dofinansowania z administracji publicznej? Bo, jak już powiedziałem – nie wyobrażam sobie, żeby można było brać pieniądze i uczestniczyć w konkursie. Dlatego w swoim czasie Grupa Zagranica podjęła decyzję, że będzie się utrzymywać głównie ze składek członkowskich. To jest cena niezależności. Owszem, są organizacje, które w pewnych obszarach, choćby dotyczących praw człowieka, cieszyłyby się powszechnym wsparciem i zgodziłyby się z góry na przedstawicieli do takiej komisji. A reszta? Ale powtarzam, jestem głęboko przekonany, że trzeci sektor w Polsce jest na tyle dojrzały, iż gotów jest poważnie przemyśleć tę kwestię. Może wspólnie z administracją wypracować rozwiązanie, które będzie dobrze służyło wszystkim.
Administracja jest w bardzo trudnej sytuacji. Nie ma wyboru, musi mieć przedstawicieli organizacji pozarządowych w komisjach. Inaczej konkurs może być zakwestionowany pod względem formalnym.
Jest Pan odpowiedzialny w MEN także za współpracę międzynarodową i promocję języka polskiego za granicą. W nowelizacji ustawy znalazła się nowa sfera działań dotyczących pożytku publicznego, a mianowicie pomoc Polonii i Polakom poza granicami kraju.
K.S. – To obecnie szczególnie istotna sfera zważywszy na to, jak wielu Polaków przekracza różne granice i żyje poza krajem. Nowy zapis w ustawie zwraca uwagę polskich organizacji pozarządowych na ten szczególny obszar. Chciałbym – idąc w ślady autorów ustawy – zachęcić wszystkie organizacje do zastanowienia się, czy choćby niewielka część ich działań nie powinna być prowadzona na rzecz Polonii i Polaków. I nie mówię tutaj o organizacjach wyspecjalizowanych w pracy międzynarodowej. Polakom na całym świecie potrzebny jest kontakt z nowoczesnymi polskimi organizacjami pozarządowymi. Jeśli takie organizacje tworzą na wsiach nowoczesne przedszkola, prowadzą programy „Starszy brat, starsza siostra” czy „Cała Polska czyta dzieciom” to jest to właśnie wiedza potrzebna Polakom na świecie. Wiedza, którą warto się dzielić. Nie powinniśmy ograniczać wsparcia dla Polonii do wysyłania strojów ludowych, czy książek, choć to również bardzo ważne rzeczy. Przykładem działań, które przekroczyły granice Polski, jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Trzeba więcej takich dobrych praktyk.
Czy MEN będzie wspierać organizacje pozarządowe w tych działaniach na przykład poprzez konkursy czy dofinansowanie takiej działalności?
K.S. – Najważniejszym źródłem wsparcia dla takich projektów – dodajmy udzielanym wyłącznie za pośrednictwem polskich organizacji pozarządowych – jest Senat RP. W Ministerstwie Edukacji Narodowej każdego roku ogłaszamy konkurs dla organizacji pozarządowych na zorganizowanie w okresie letnich wakacji pobytów edukacyjnych dzieci Polaków zamieszkałych za granicą Warunkiem konkursu jest między innymi to, aby dzieci zza granicy przebywały z rówieśnikami z Polski. Bezcelowym byłoby wszak przywożenie pięćdziesięciu młodych Polaków na miesięczny pobyt, podczas którego są odizolowani od ich polskich kolegów.
W tym roku ministerstwo po raz pierwszy ogłosi konkurs związany z Rokiem Historii Najnowszej. Kolejnym konkursem adresowanym tym razem do szkół, ale zwykle współpracują one z organizacjami pozarządowymi, jest konkurs dotyczący międzynarodowej współpracy szkół i wymiany młodzieży.
I wreszcie jest wiele programów europejskich, którymi administruje MEN (za pośrednictwem Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji), jak choćby program „Młodzież w Działaniu”. Z tego programu też można starać się o wsparcie różnych działań. W ramach programów europejskich nowa ścieżka finansowania otworzy się dzięki inicjatywie Partnerstwo Wschodnie, które umożliwi finansowanie udziału w programach unijnych obywateli i instytucji z Ukrainy, Białorusi, Mołdowy, Gruzji, Azerbejdżanu i Armenii.
Udział w programach unijnych jest szczególnie ważny dla organizacji polonijnych. Dziś wielu z nich brakuje umiejętności – doskonale opanowanej przez polskie NGO-sy – szukania wparcia dla swoich działań w funduszach europejskich czy międzynarodowych fundacjach.
Czy MEN włączy się jakoś w promocję nowelizacji ustawy? Czy ministerstwo podjęłoby wyzwanie, gdyby z prośbą o pomoc w promocji noweli zgłosiła się na przykład Rada Działalności Pożytku Publicznego?
K.S. – Z pewnością. Dla MEN współpraca z organizacjami pozarządowymi jest niezwykle ważna. Od dwóch lat prowadzimy działania na rzecz powołania Polskiej Rady Młodzieży. 18 marca tego roku w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbędą się konsultacje z organizacjami młodzieżowymi na ten temat. Ponadto czeka nas wyłanianie przedstawicieli organizacji w ogłaszanych przez ministerstwo konkursach grantowych. Warto też pomyśleć, w jaki sposób uczyć w ramach przedmiotu Wiedza o społeczeństwie o organizacjach pozarządowych i nowelizacji ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.
Krzysztof Stanowski
Urodził się 12 kwietnia 1959 r. w Lublinie. Absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W latach 1982-1984 był współzałożycielem struktur podziemnej Solidarności i władz regionalnych w Regionie Środkowo-Wschodnim. Współtwórca niezależnego harcerstwa w Polsce. Był pierwszym Naczelnikiem, a następnie Sekretarzem Generalnym Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej.
Od 1989 r. czynnie zaangażowany w prace Fundacji Edukacja dla Demokracji. Od listopada 2007 pełni funkcję podsekretarza stanu w MEN.
Autor programów edukacyjnych i publikacji poświęconych edukacji obywatelskiej i pracy organizacji pozarządowych. Inicjator i współtwórca Education for Democracy International Network – międzynarodowej sieci zespołów trenerskich wspierających społeczności lokalne poprzez edukację obywatelską w krajach Europy Wschodniej i Azji Centralnej. Do chwili objęcia stanowiska w MEN był wiceprzewodniczącym Steering Committe World Movement for Democracy oraz członkiem Komitetu Wykonawczego Grupy Zagranica.
Dwukrotnie wyróżniony nagrodą POL-CUL Foundation za pracę w organizacjach pozarządowych. Nagrodzony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Mieszka w Lublinie razem z żoną Barbarą i czwórką dzieci.