Przejdź do treści głównej

Czy strażnik powinien unikać zaangażowania politycznego?

autor(ka): zebrali: dobr i dm (redakcja ngo.pl)
2008-08-25, 10:45
archiwalne
Zapytaliśmy o to działaczy pozarządowych.

Danuta Przywara, prezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Polsce
Tak, gdyż nie można zjeść ciastka i jednocześnie mieć ciastka. Albo uprawia się działalność polityczną i informacje zdobyte podczas działalności strażniczej używa się w walce politycznej, albo się jest zewnętrznym, obiektywnym, niezależnym, równo traktującym wszystkich strażnikiem. Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której strażnik powie – jestem uczciwy, i rzeczywiście będzie. Tylko, że to nie wystarczy. Jeszcze całe otoczenie musi być przekonane o jego uczciwości, niezależności i bezstronności. Szkoda marnować dobrą ideę strażnictwa za cenę politycznej samorealizacji jednego czy dwóch kolegów z organizacji. Podam taki przykład: po odzyskaniu niepodległości przez Czechosłowację, członkowie Czechosłowackiego Komitetu Helsińskiego zdecydowali się skorzystać z gościny zaproponowanej im przez ich kolegę, także członka Komitetu Helsińskiego – Václava Havla, który zaprosił ich na Hrad, dając im tam malutki lokal. Havel szybko zrozumiał, że nie można z jednej strony monitorować tego, co robi władza, a z drugiej być tą władzą, ponieważ grozi to schizofrenią i przestał być członkiem Czechosłowackiego Komitetu. Natomiast Komitet przez dobrych parę lat odzyskiwał opinię w pełni niezależnego od władzy watch doga. Mimo iż naprawdę – jestem o tym głęboko przekonana – nigdy nie przestał być w swym działaniu niezależną organizacją.

Marzena Czarnecka, sekretarz redakcji Głosu Szklarskiej Poręby
Zależy, co rozumiemy przez zaangażowanie polityczne. Jeżeli mówimy o świadomej działalności strażnika, myślę, że nie powinien jej unikać, pod warunkiem, że realizuje cele typu watchdog. Natomiast powinien unikać działalności partyjnej. Z tym się zgadzam. Nie powinien reprezentować żadnej frakcji, tylko interes obywatelski. Jeżeli używa się mechanizmów kontrolowania władzy lokalnej, np. monitoringu do tego, żeby wejść w jej struktury, to uważam, że jest to nieetyczne i możemy wtedy mieć wątpliwości co do czystości intencji strażnika. Natomiast czasami tak się zdarza, że monitorując władzę na poziomie lokalnym widzimy, że nie ma innej szansy na zmianę otoczenia, jak tylko wejść do samorządu i wówczas działać niejako od środka. Sama zajmuję się kontrolowaniem, ale także współpracuję z pewnymi grupami społecznymi i organizacjami pozarządowymi, reprezentując ich interesy w stosunku do samorządu. Bardzo chętnie cedują one na mnie pewne działania, wiedząc, że dosyć sprawnie sobie z tym poradzę. Mam tu jednak na myśli działania na rzecz przestrzegania prawa, a nie reprezentowanie partykularnych interesów jakiejś grupy. W tym sensie można powiedzieć, że jest to działanie etyczne. Chociaż ja osobiście staram się nie angażować politycznie w swojej działalności strażniczej. Wolę pokazywać innym, jak sami mogą pracować na rzecz zmiany.

Piotr Frączak, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
Jeden z zapisów umieszczonych w Karcie Zasad Funkcjonowania Organizacji Monitorujących Samorząd mówi zaleca, aby działalność takich organizacji nie sugerowała, że mają one w tym jakiś interes. Jeżeli ktoś monitoruje samorząd, a potem startuje w wyborach, to może oznaczać, że nie chodzi mu o prawdę, a jedynie o „dokopanie przeciwnikowi”.

Teoretycznie zgodziłbym się też, że każdy obywatel ma prawo być członkiem partii politycznej i równocześnie monitorować działalność władzy. Według mnie nie ma przeszkód w zaangażowaniu politycznym strażników i tak naprawdę w dużej mierze są oni zaangażowani za każdym razem w jakiś sposób politycznie. Nie ma w tym nic dziwnego. Ale tylko teoretycznie, bo w Polsce sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. Partie są na tyle słabe, że taka podwójna działalność nie jest sposobem wzmocnienia organizacji kontrolnej, tylko, w istocie, próbą wzmocnienia partii. I trudno tu mówić o zachowaniu czystości intencji. I w takiej sytuacji absolutnie zgadzam się z tymi, dla których taka sytuacja nie jest jednoznaczna. W polskich warunkach ma to bardzo zły odbiór i z tego powodu organizacje strażnicze boją się takich sytuacji. Innych merytorycznych powodów nie widzę.

Grzegorz Wiaderek, Fundacja im. Stefana Batorego, koordynator programów „Działania strażnicze” i „Edukacja prawna”
Działalność partyjna nie jest niczym nagannym. Jednakże jedną z głównych cech działalności strażniczej powinny być obiektywizm i bezstronność, co do wypowiadanych sądów i ocen. Zaangażowanie polityczne łatwo może taki obiektywizm i bezstronność zakłócać.

Z drugiej strony zaangażowanie polityczne może stanowić wygodny powód do podważenia ustaleń i wyników działań monitoringowych. Dla dobra i skuteczności prowadzonych działań strażniczych należy więc unikać zaangażowania politycznego. Zwłaszcza, gdy monitoringiem objęte są instytucje lub urzędy, na funkcjonowanie których ma wpływ lub stara się mieć wpływ frakcja polityczna, z którą związana jest osoba podejmująca działania monitoringowe.

 

Artykuł ukazał się w miesięczniku organizacji pozarządowych gazeta.ngo.pl - 05 (53) 2008; www.gazeta.ngo.pl

 


Źródło: gazeta.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • demokracja
  • działania strażnicze
  • organizacje w polityce
  • prawa człowieka
  • prawo
  • rzecznictwo, lobbing
  • społeczeństwo obywatelskie
  • współpraca z administracją