Przejdź do treści głównej

Nie szukamy "haków" [wywiad]

autor(ka): rozmawiał: Mariusz Juszczyk
2008-08-12, 11:10
archiwalne
O istocie i problemach organizacji strażniczych w Polsce mówi Ryszard Skrzypiec.

Co to jest strażnictwo?
Działanie strażnicze to zainteresowanie sprawami publicznymi, sprawowanie kontroli nad funkcjonowaniem różnych instytucji od strony formalno-prawnej oraz samych działań i podejmowanie interwencji w przypadku wykrycia nieprawidłowości. Działalność strażnicza zorientowana jest przede wszystkim na instytucje publiczne i wszelkie przejawy życia publicznego oraz w mniejszym stopniu na podmioty biznesowe, prywatne, w tym również trzeciego sektora.

Jakie można podejmować działania interwencyjne?
O skuteczności takiego działania decyduje kontekst lokalny. Czasem jest to niezwykle proste. Kilka lat temu, osobiście udało mi się zmienić niepożądany stan rzeczy: moja lokalna rada gminy nie informowała mieszkańców o swoich sesjach. Gdy dowiedziałem się, kiedy będzie najbliższa sesja, wywiesiłem w centralnych punktach mojej miejscowości ogłoszenia informujące o zbliżającym się terminie. Od tego czasu to sami urzędnicy informują mieszkańców o swoich spotkaniach. Stało się to normą. Czasem wystarczy sam protest. Można też odwołać się do przepisów prawa. To mogą być również pewne działania o charakterze śledczym. Sztandarowym tego przykładem jest dziennikarstwo śledcze. Najważniejsze jest, aby się czymś zainteresować, a potem się tym „pochwalić”. Działania strażnicze trzeba nagłaśniać, bo to nie jest prywatna rozgrywka między strażnikiem a monitorowanym, lecz jest to działalność publiczna. Społeczeństwo musi wiedzieć, że dane działanie było podejmowane. Należy informować nie tylko o nieprawidłowościach, ale również o pozytywnych ustaleniach. Działalność strażnicza nie polega na wyszukiwaniu „haków” na kogoś. Jeśli jakaś organizacja działa bez zarzutów, to też trzeba to powiedzieć.

Strażnicy często korzystają przy monitorowaniu z metod nauk społecznych. Na czym to polega?
Tak naprawdę metod nauk społecznych używa się tylko w wąskim zakresie działalności strażniczej, najczęściej przy tzw. monitorowaniu przy użyciu standaryzowanych narzędzi. Chodząc na sesje rady gminy czy miasta, teoretycznie też korzystamy z metody nauk społecznych, jaką jest obserwacja uczestnicząca. Tyle tylko, że większość obserwatorów nie uświadamia sobie tego. Po prostu przychodzi, patrzy i słucha. Jeśli chodzi natomiast o monitorowanie przy użyciu zestandaryzowanych metod i technik, to używamy specjalnych kart obserwacji, kwestionariuszy ankiety, wywiadu oraz narzędzi służących analizie treści. Prowadząc monitoring możemy łączyć te różne narzędzia. Najpowszechniejsze jest badanie dokumentów oraz opinii. Wszystko jednak zależy od badanego przypadku.

Jak wyglądały początki ruchu strażniczego w Polsce i czy coś się zmieniło od tamtego czasu?
Historia działalności strażniczej w Polsce sięga jeszcze poprzedniego systemu. Mam tutaj na myśli Helsińską Fundację Praw Człowieka, powstałą na bazie Komitetu Helsińskiego. Fundacja była i jest naturalnym ośrodkiem formowania się ruchu strażniczego w Polsce. Prekursorem działalności strażniczej jest również ruch ekologiczny, który zaczął działać pod koniec lat 80. W ciągu tego czasu zmieniły się organizacyjne formy tej działalności. Działania spontaniczne zostały zastąpione formami bardziej zorganizowanymi. Doszło również do poszerzenia kręgów zainteresowania. Pod koniec lat 90. organizacje strażnicze, na większą skalę niż dotychczas, zainteresowały się problemem korupcji. Rozpoczęto monitoring działania instytucji publicznych, czego wcześniej też nie było. Nowym zjawiskiem jest również sprawa dostępu do informacji publicznej.

Czy w polskich warunkach możemy mówić o organizacjach czysto strażniczych, czy może tylko o działaniach strażniczych, podejmowanych jako jedno z zadań organizacji?
W Polsce występują obie formy działalności strażniczej, lecz wydaje mi się, że powszechniejsza jest ta druga. Trudno powiedzieć czy to dobrze, czy źle. Na pewno brakuje organizacji czysto strażniczych. Z drugiej strony cenne są także te organizacje, które oprócz swoich normalnych zadań, podejmują dodatkowo monitoring. Przykładem są tutaj organizacje ekologiczne oraz zajmujące się problematyką praw człowieka. Jednak podjęcie się działalności strażniczej często rodzi różnego rodzaju zagrożenia, przede wszystkim skutkujące utratą dotychczasowych źródeł finansów przez organizację, która angażuje się w takie działania. W końcu nie kąsa się ręki, która daje pieniądze i w tym zakresie monitoring może być ograniczony.

Ile jest organizacji strażniczych w Polsce?
Nikt tego nie wie, bo nie prowadzi się żadnych oficjalnych statystyk. Kiedyś próbowałem to zmierzyć i wyszło mi, że tych organizacji nie jest zbyt wiele. Trudno mówić o jakiejś konkretnej liczbie, jednak obserwując kondycję życia publicznego w Polsce, wydaje się, że mamy do czynienia z niedoborem organizacji strażniczych. Raczej rzadko słyszy się o takich organizacjach i ich działaniach. Ostatnio wyobraźnią społeczeństwa zawładnęło Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jednak zdaje się, że ta instytucja nie jest w stanie poradzić sobie z problemami, do rozwiązania których została powołana. Czasem jest wręcz odwrotnie i raczej je potęguje, zamiast rozwiązywać.

Z czego wynika mała liczba organizacji strażniczych?
Z niskiej świadomości społecznej. Samo społeczeństwo powinno być zainteresowane tym, aby działały instytucje strażnicze. W Polsce chętniej wspierane są instytucje charytatywne, pomocowe, edukacyjne, natomiast nie ma świadomości, że potrzebne jest też wsparcie dla instytucji kontrolnych. W naszym kraju świadomość funkcjonowania instytucji publicznych generalnie jest stosunkowo niska, to znaczy ludzie nie interesują się, jak działa ich urząd i nie wiedzą, jakie zasady tam obowiązują, o ile nie został naruszony ich interes prywatny. A jeśli już ktoś się tym zainteresuje, to zwykle na zasadzie pieniactwa, awanturnictwa i oburzenia. Nie idą jednak za tym systemowe działania, które mają formę permanentnej lustracji. Społeczeństwo powinno lustrować tych, którzy ich reprezentują. W Polsce nie ma takiego zwyczaju i to nawet wśród organizacji. Ile organizacji pozarządowych robi rokrocznie monitoring programów współpracy? Monitoring odświętny jest nieefektywny, bo nic nie zmienia.

Jakie są największe bolączki organizacji strażniczych w Polsce?
Największą słabością jest brak zasobów, czyli pieniędzy, ludzi i lokali. Brakuje ludzi do monitorowania. Czasem nie ma kto iść na sesję rady miasta, czy skopiować jakiś dokument. Cierpimy na deficyt aktywistów-amatorów oraz ekspertów z różnych dziedzin. Brakuje pomysłów na finansowanie organizacji czysto strażniczych. Opieranie się na grantach z fundacji jest dobre na początek, na rozruch organizacji. Potem trzeba pomyśleć o czymś innym, bo gdybyśmy mieli dwa tysiące organizacji strażniczych, to tego nikt nie sfinansuje. Wydaje się, że lokalne społeczności powinny być zainteresowane działaniem tego typu organizacji. I tam należy szukać środków na działalność. Pytanie oczywiście, jak to zrobić? Natomiast oparcie wszystkiego na wolontariacie to trochę harcerstwo. Na dłuższą metę takie rozwiązanie może się nie sprawdzić. Na taką pracę trzeba mieć czas i środki.

Czy można powiedzieć, że strażnictwo jest rezultatem niewystarczającej kontroli państwowej i samorządowej?
Oczywiście, że tak. Organizacje biurokratyczne cierpią na niewydolność. Kontrola państwowa zawsze była niewystarczająca. Działalność strażnicza jest uzupełnieniem tej kontroli.

Jakie wymagania musi spełniać potencjalny strażnik?
Strażnik, dla własnego bezpieczeństwa i efektywności działań, musi znać prawo i umieć z niego korzystać. Jeśli ktoś jest „zielony” w tym zakresie, to albo się niczego nie dowie, albo zwyczajnie się skompromituje. Jeśli nie znam uregulowań prawnych dotyczących energii atomowej, to oczywiste jest, że nie będę się tym zajmował. Ważniejsze od wymogów formalnych są jednak pewne cechy osobowościowe. Trzeba być otwartym i niedogmatycznym. W działaniu strażniczym trzeba kierować się pewnymi wartościami. Strażnictwo musi być jawne, uczciwe i nie może być postrzegane jako realizacja własnego interesu. Nie można nikogo lustrować dla własnych celów, bo to zwyczajna nieuczciwość. Nie można też po prostu szukać „haków”, z góry zakładać nieuczciwość.

 

RYSZARD SKRZYPIEC – dr socjologii, związany z polskim trzecim sektorem od połowy lat 90. Był i jest członkiem wielu organizacji pozarządowych. Autor licznych prac badawczych, ekspertyz i raportów na temat aktywności obywatelskiej, trzeciego sektora oraz działalności organizacji typu watchdog. Członek organizacji naukowych: Polskiego Towarzystwa Socjologicznego i International Society for Third Sector Research. Ostatnio opublikował „Mapę społecznej aktywności obywatelskiej w gminie Lesznowola” (Biblioteka Aktywności Lokalnej vol. 5, Ośrodek Badania Aktywności Lokalnej przy Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Warszawa 2008). Założyciel Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich (w latach 2005-2006 – dyrektor programowy stowarzyszenia).

 

Artykuł ukazał się w miesięczniku organizacji pozarządowych gazeta.ngo.pl - 05 (53) 2008; www.gazeta.ngo.pl

 


LOGO

Źródło: gazeta.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • foto ~ben74 12.08.2008, 02:38 foto jak na GL. :) ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • demokracja
  • działania strażnicze
  • inicjatywy oddolne
  • prawa człowieka
  • prawo
  • rzecznictwo, lobbing
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • współpraca z administracją