Przejdź do treści głównej

Bat na węgierskie organizacje [wywiad]

autor(ka): Małgorzata Łojkowska
2017-06-23, 06:59
archiwalne
Na Węgrzech propaganda od roku przygotowywała grunt pod ustawę. Praca nad tym, żeby pokazać organizacje jako wrogi element, podważyć ich uczciwość, nastawić ludzi do nich agresywnie, trwała od dawna. Media mówiły: "Jest ktoś, przez kogo masz odebrany zasiłek i płacisz wysokie podatki, niebawem poinformujemy, kto to". A teraz można wskazywać w różnych kierunkach – na przykład na węgierskie organizacje zajmujące się prawami człowieka, korupcją, transparentnością. O sytuacji węgierskich organizacji ngo.pl rozmawia z Arkadiuszem Karskim, aktywnym uczestnikiem węgierskiego życia społecznego.

Małgorzata Łojkowska: – Parlament w Budapeszcie przyjął w 13 czerwca ustawę o przejrzystości organizacji otrzymujących fundusze zagraniczne. Jest to węgierski odpowiednik ustawy o zagranicznych agentach obowiązującej już w Rosji i w Izraelu. Co to dokładnie oznacza dla organizacji?

Arkadiusz Karski: – Ustawa nakłada na organizacje społeczne upokarzający obowiązek, żeby same się stygmatyzowały. Fundacje i stowarzyszenia, które otrzymują środki z zagranicy w kwocie powyżej 7,2 mln forintów (czyli około 24 tys. euro), będą z mocy prawa nabywały status organizacji wspieranej z zagranicy. Będą musiały w związku z tym zgłosić się do sądu z wnioskiem o wpisanie do ewidencji. Dodatkowo będą musiały we wszystkich materiałach – ulotkach, informatorach, plakatach, raportach, czy petycjach, umieszczać o tym informacje. Czyli de facto same określać siebie jako „obce” czy „wrogie”.


Co to dokładnie oznacza?

A.K.: – Raporty organizacji praw człowieka, takich jak np. Węgierski Komitet Helsiński, będą wyglądały mniej wiarygodnie z takim zastrzeżeniem. Władzom łatwiej będzie dezawuować ich pracę. Na przykład: „zapoznaliśmy się ze stanowiskiem fundacji, ale to są zagraniczni agenci”. Albo: „zapoznaliśmy się z pismem stowarzyszenia, odpowiedź najlepiej po angielsku, na adres Sorosa”. Jeżeli organizacja znajdująca się w ewidencji będzie występować przed sądem w sprawie przeciwko nadużyciom władzy, to łatwiej będzie poważyć jej wiarygodność pokazując sądowi, czy opinii publicznej: „To jest stowarzyszenie wspierane z zagranicy, więc wiecie, jak należy traktować jego argumentację”.

Organizacjom przedstawianym przez propagandę jako "wrogów" i "agentów", trudno będzie też pozyskać finansowanie w kraju, czy znaleźć wolontariuszy. Lex civil doprowadzi do tego, że organizacje społeczne zwiędną, nawet jeśli nie zostaną rozwiązane w ramach sankcji.

Jakie to sankcje?

A.K.: – Jeżeli organizacja nie wpisze się do ewidencji, może być ukarana grzywną, a jeżeli dalej się nie zgłosi, może zostać zamknięta. Może odwoływać się do sądu, ale nie wiadomo, czy te odwołania będą skuteczne.

Tak naprawdę jednak sedno lex civil stanowi nie możliwość zlikwidowania „cywilki” (czyli organizacji), tylko możliwość podporządkowania jej szantażem czy groźbą, wywierania na nią presji, bo przepisy prokurator może wykorzystać, kiedy uzna to za stosowne. Jak cywilka się dostosuje do porządków wprowadzanych przez władze, będzie praktykować autocenzurę i powściągliwość, to prokurator wykaże pobłażliwość. Jeśli cywilka będzie prychała, to prokurator wykorzysta przepisy ustawy. Ta ustawa zawiera wiele gumowych zasad, które mogą być wykorzystywane do walki z nieprawomyślnymi organizacjami. W lex civil chodzi o to, żeby mieć na organizacje bat.

Co to znaczy „gumowych zasad”?

A.K.: – Już to podstawowe wyrażenie, którego używa ustawa : "organizacje wspierane bezpośrednio lub pośrednio z zagranicy" samo w sobie jest nieprecyzyjne i pozwoli karać za czapkę i bez czapki. Na przykład, jak traktować Węgra, który pracuje w Londynie, ale przelewa pieniądze wybranej węgierskiej cywilce z konta w banku znajdującym się na Węgrzech? Jeżeli węgierska fundacja lub stowarzyszenie otrzymuje wsparcie od węgierskiego podmiotu, to przecież nie ma możliwości ustalenia, czy ten podmiot nie otrzymał czasem pieniędzy z zagranicy. To zmusza organizacje, żeby same prowadziły śledztwa – co jest przecież w ogóle niemożliwe. Lex civil stosuje wyrażenie "wspierane bezpośrednio lub pośrednio z zagranicy", żeby umożliwić szykanowanie i stygmatyzowanie wybranych organizacji.

Zastanawiam się, na ile określenie „wspierane z zagranicy” czy „zagraniczny agent” byłoby stygmatyzujące dla polskich organizacji – które raczej chwalą się zagraniczną współpracą, niż ją ukrywają. Posiadanie zagranicznych partnerów świadczy o dobrej pozycji organizacji. Jak jest na Węgrzech?

A.K.: – Na Węgrzech propaganda od pewnego czasu solidnie przygotowywała grunt pod ustawę. Praca nad tym, żeby pokazać organizacje jako wrogi element, podważyć ich uczciwość, nastawić ludzi do nich agresywnie, trwała od dawna. Media mówiły: "Jest ktoś, przez kogo masz odebrany zasiłek i płacisz wysokie podatki, niebawem poinformujemy, kto to”. A teraz można wskazywać w różnych kierunkach – na przykład na węgierskie organizacje zajmujące się prawami człowieka, korupcją, transparentnością. W ostatnim czasie miały miejsce na Węgrzech ataki na wolontariuszy, zakłócenia wydarzeń organizowanych przez cywilki. Konieczność używania stygmatu „wspierana z zagranicy” to jest w tej sytuacji jak wskazywanie bojówkom celu do ataku.

Propaganda na Węgrzech od dawna tworzy nowy język. Nazwisko Soros jest w propagandzie używane tak, jak swojego czasu Fronda używała przedrostka „homo” do różnych wyrażeń. Wiktor Orban nazywa CEU „Soros-uniwersytet”, a Węgierski Komitet Helsiński „Soros-organizacja”.

Jak jeszcze przygotowywano ten grunt?

A.K.: – Rząd węgierski w ostatnich latach odciął największe organizacje broniące praw człowieka i antykorupcyjne od krajowych pieniędzy. Propaganda solidnie pracowała na to, żeby zwykli ludzie bali się przekazywać darowizny i 1%, więc te fundacje i stowarzyszeni są w dużym stopniu finansowane z zagranicy. Organizacje, które Viktor Orbán lubi, finansuje z budżetu. Więc te proreżimowe, które są po to, żeby zachwycały się polityką rządu, nie muszą szukać wsparcia za granicą.

Tu warto zaznaczyć, że lex civil nie dotyczy organizacji, które wsparcie z zagranicy otrzymują poprzez rząd węgierski, nie dotyczy też organizacji sportowych i mniejszości etnicznych i wyznaniowych. Te trzy kategorie są dobrane według kryteriów politycznych.

Od szykan z lat 2014-2016 wiele organizacji zaprzestało działalności, ale Viktor Orbán idzie dalej, bo chce wygrać wybory w 2018. Dlatego chce wyeliminować te, które patrzą władzy na ręce.

Jak jest uzasadniana konieczność wprowadzenia ustawy?

A.K.: – Koniecznością prowadzenia transparentności – władze i media od dawna mówią, że: „Musimy wiedzieć, kto za nimi stoi”.

To skąd wiadomo, że nie chodzi o transparentność?

A.K.: – Bo te przepisy z punktu widzenia transparentności są absurdalne. Obowiązek informowania o źródłach wsparcia istnieje przecież już na podstawie istniejących przepisów, a organizacje robią to nawet bardziej skrupulatnie niż wymaga od nich prawo. Nowa ustawa nic nie wnosi poza samostygmatyzowaniem się. Do opinii publicznej ma dotrzeć tylko informacja o tym, że organizacja jest „agentem”.

Dodatkowo ustawa podminowuje wiarygodność przez to, że nawet jeżeli organizacja dba o różnorodność źródeł finansowania, ma wielu darczyńców, to ustawa nakazuje podawać tylko tą jedną informację do publicznej wiadomości, jakby źródło było jedno. Moim zdaniem to właśnie dyskwalifikuje tę ustawę jako transparentnościową.

Co zrobią węgierskie organizacje?

A.K.: – Postawy są różne. Większość zapowiada bojkotowanie ustawy i odmawianie rejestracji, chyba że nakaże tak wyrok sądowy. Zapowiadają wnioski do Trybunału Konstytucyjnego i skierowanie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jednocześnie apelują o zmianę przepisów, zabiegają o wsparcie społeczności międzynarodowej.

Jest spore ryzyko, że lex civic to pierwszy krok. Dalsze znamy z Federacji Rosyjskiej i z zapowiedzi węgierskich oficjeli, którzy mówią: „wyprzątniemy was z kraju”.

Tu warto zauważyć także, że powstanie ewidencji jest doskonałym punktem wyjścia do dalszych rozwiązań prawnych. Można na przykład zakazać organizacjom wspieranym zza granicy reprezentowania ludzi przed sądem, albo wprowadzić zakaz przekazywania im 1% podatku.

Ustawa precyzuje obecnie, że chodzi o wsparcie finansowe, ale w przyszłości można to wykreślić i pozostanie samo „wsparcie” – a to już może być wszystko. Wynika to z „metody Orbana”, który planuje kolejne kroki w perspektywie lat. Wprowadza przepis teraz, a „dokręci go” za dwa lata, albo za sześć. Pod „wsparcie” może podpadać wysłanie materiału szkoleniowego lub wideo z konferencji. Przedsmak mamy od kilku dni, kiedy propaganda donosi o rzekomych obozach szkoleniowych Sorosa dla agentów mających przeprowadzać akcje dywersyjne jesienią.

A co możemy teraz zrobić dla węgierskich organizacji?

A.K.: – Dobrze by było, gdybyście solidarność i zainteresowanie wydarzeniami na Węgrzech podtrzymali na dłuższą metę. Organizacje będą znikać bez rozgłosu. Zastraszeni i zniechęceni ludzie rezygnują z walki o swoje prawa. Kiedy lex civil wejdzie w życie, rozpocznie się więc ciche, niezauważone znikanie organizacji i ogólnie zamieranie aktywności obywatelskiej.

Możecie też jeszcze pomóc sobie. Śledźcie wydarzenia na Węgrzech, pamiętając jednak o tym, że to, o czym słyszycie, to czubek góry lodowej. W rzeczywistości sytuacja na Węgrzech jest znacznie gorsza niż w Polsce. Różnice są ogromne. Na Węgrzech Wiktor Orbán rozmontował demokratyczne państwo prawa i zastąpił antydemokratycznym, skonsolidowanym i piekielnie skutecznym w wysysaniu energii społecznej i przepompowywaniu środków w kierunku władzy reżimem autorytarnym. Nie zbywajcie wszystkiego komentarzami – „u nas tak samo”. Nie lekceważcie ostrzeżeń.

 

Arkadiusz Karski – pedagog, mężaty i rodzic zastępczy, mieszka w Budapeszcie, aktywnie uczestniczy w węgierskim życiu społecznym i obserwuje z bliska zmiany polityczne. Ostrzeżenia i swoiste porady, jak zatrzymać pociąg z Budapesztu do Warszawy, formułuje pod określeniem „Budapeszt w Warszawie”: https://www.facebook.com/ArkadiuszKarski/notes.


Dowiedz się, co ciekawego wydarzyło się w III sektorze. Śledź wydarzenia ważne dla NGO, przeczytaj wiadomości dla organizacji pozarządowych.
Odwiedź serwis wiadomosci.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna [ngo.pl]
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 13 1

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dialog społeczny, społeczeństwo obywatelskie
  • organizacje za granicą
  • państwo, polityka
  • prawa obywatela