Przejdź do treści głównej

#MediaBezKobiet to zły pomysł – poznajcie Ekspertki.org

autor(ka): Agata Diduszko-Zyglewska
2015-06-02, 06:23
archiwalne
aut. Marta Frej
Wydawcy programów publicystycznych najczęściej tłumaczą nieobecność kobiet w debacie tym, że „nie ma ekspertek”. Fakty temu przeczą, ale nie ma wątpliwości co do jednego – do ekspertek na pewno trudniej jest im dotrzeć, ponieważ nie mają ich numerów w swoich komórkach.

Z badania głównych programów publicystycznych w Polsce wynika, że tylko 13% wypowiedzi to głosy kobiet, czyli na każdą opinię kobiecą przypada siedem męskich.

Powyższe dane to rezultat badania, które od kwietnia 2014 do marca 2015 prowadzili Piotr Pacewicz (Gazeta Wyborcza) i Anna Dryjańska (Feminoteka). Te 13% oznacza 3206 męskich i zaledwie 493 kobiecych wizyt w mediach. Pod lupą  znalazło się 14 programów w radiu i telewizji, dziennikarze odkryli, że w pierwszej pięćdziesiątce najczęściej zapraszanych komentatorów są wyłącznie politycy – pierwszy nie-polityk był w ich rankingu na 53. miejscu. To tak jakby o sztuce kulinarnej rozmawiali tylko kucharze, a o kinie wyłącznie aktorzy.

Tezy Pacewicza i Dryjańskiej potwierdzają też inne badania. Przeprowadzony przez PRESS-SERVICE w styczniu 2013 monitoring mediów wykazał, że w czterech głównych serwisach informacyjnych o wiele częściej przytaczano opinie mężczyzn (76%) niż kobiet (24%). Z kolei badania „Media bez kobiet" z 2013 roku pokazały, że tylko 19% ekspertów w polskich mediach to kobiety, pomimo że w Polsce mamy 18,5% kobiet z wyższym wykształceniem i tylko 12,3% mężczyzn, którzy mogą pochwalić się dyplomami uczelni wyższych. Wszystkie badania potwierdziły, że nawet jeśli programy prowadzą dziennikarki, proporcje wśród zapraszanych gości nie ulegają zmianie.

Eksperci

Kobiety stanowią połowę społeczeństwa i ich reprezentacja w mediach powinna być proporcjonalna. W wielu obszarach, które są kluczowe dla rozwoju i dobrej kondycji społeczeństwa, ale przy tym niedofinansowane, kobiety przeważają. Wystarczy wymienić kilka zawodów określanych jako sfeminizowane: nauczycielki, bibliotekarki, pielęgniarki, pracownice opieki społecznej, animatorki kultury czy urzędniczki. Jednak nawet w tych dziedzinach głównymi komentatorami oceniającymi problemy i perspektywy są mężczyźni, np. w kwestii praw reprodukcyjnych kobiet i polityki rodzinnej niezwykle aktywnymi i autorytarnymi komentatorami  są  księża katoliccy. W ten sposób męski punkt widzenia niepostrzeżenie staje się obowiązującym, a zapisane w Konstytucji RP (Art.33) równouprawnienie kobiet i mężczyzn pozostaje teorią.

Wydawcy programów publicystycznych najczęściej tłumaczą nieobecność kobiet w debacie  tym, że „nie ma ekspertek”. Fakty temu przeczą, ale nie ma wątpliwości co do jednego – do ekspertek na pewno trudniej jest im dotrzeć, ponieważ nie mają ich numerów w  komórkach.

Ekspertki

Wychodząc naprzeciw tym trudnościom Stowarzyszenie im. St. Brzozowskiego (Krytyka Polityczna) we współpracy z Fundacją Kobiet Nauki stworzyło bazę Ekspertki.org, która ma ułatwić zainteresowanym dotarcie do ekspertek z różnych dziedzin oraz regionów Polski. Baza ma prostą konstrukcję i każda chętna może dopisać się do niej samodzielnie (każdy wpis przed upublicznieniem jest weryfikowany przez zespół redakcyjny).

Aby baza stała się użytecznym i używanym narzędziem, muszą zostać spełnione dwa warunki: muszą się do niej zapisać ekspertki oraz muszą się o niej dowiedzieć media.  Dlatego uruchomieniu bazy towarzyszyła dwudniowa konferencja [http://ekspertki.org/konferencja-ekspertki-org/]  z udziałem m.in.: prof. Małgorzaty Fuszary, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, Pauliny Reiter, szefowej „Wysokich Obcasów”, Marzeny Adamczyk, wicedyrektorki TVP Kultura, Jerzego Baczyńskiego, redaktora naczelnego „Polityki”, Magdaleny Błędowskiej, szefowej „Dziennika Opinii”, Doroty Warakomskiej z Kongresu Kobiet, Mateusza Kościukiewicza, reprezentującego środowiska twórcze, Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, byłej pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania i posłanki do Parlamentu Europejskiego, która pracuje w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia.

Konferencji towarzyszyły też warsztaty dla kobiet prowadzone dotyczące tego, jak świadomie kreować wizerunek ekspertki w przestrzeni publicznej, jak się przygotowywać do występów w mediach i jak nie paść ofiarą stereotypizacji, czyli nie zostać „panią Anią” zamiast „panią doktor”. Warsztaty będą w ciągu najbliższych miesięcy powtarzane w różnych miastach Polski, a ich zapowiedzi znajdą się na stronie Ekspertki.org.

Złe nawyki

Niektóre wypowiedzi gości konferencji okazały się wręcz emblematyczne i wywołały spore emocje  publiczności. Tak było w wypadku Jerzego Baczyńskiego, który trafnie zdiagnozował problem debaty w większości programów publicystycznych określając jej charakter jako populistyczny i niepotrzebnie konfrontacyjny, ale następnie spuentował swoją wypowiedź klasycznym pytaniem: no i po co panie chcecie się włączać w tę awanturę? Baczyński podzielił się również  refleksją o   braku kobiet wśród jego  zastępców –  z zaskoczeniem uświadomił sobie, że kiedy rozważał kandydaturę jednej ze  współpracowniczek, uznał że ona tak lubi pisać, że obciążanie jej dodatkowymi obowiązkami związanymi z awansem byłoby niedobre.

Nie przywołuję tych wypowiedzi redaktora naczelnego „Polityki”, żeby się nad nim znęcać,  są one przykładem tego, że codzienne myślenie o różnych aspektach równości kobiet i mężczyzn wciąż nie jest nawykiem, nawet w miejscach, które tę równość bardzo aktywnie wspierają i promują –  jak „Polityka” czy „Gazeta Wyborcza”.

Przykład idzie z góry

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz opowiadała o dobrych wzorcach, m.in. o działalności Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia w Parlamencie Europejskim, która zajmuje się monitorowaniem wszystkich dokumentów pod względem równościowym oraz w razie potrzeby formułowaniem odpowiednich poprawek.. Posłanka przytoczyła też kilka interesujących statystyk dotyczących składu samego PE (wśród posłanek i posłów 36,9% to kobiety, a wśród przewodniczących komisji parlamentarnych ta proporcja jest nawet wyższa i wynosi 43%).  Z badań PE wynika m.in., że kobiety pracują średnio o 10 godzin więcej tygodniowo niż mężczyźni, ale połowę tego czasu zajmuje praca nieodpłatna, dlatego ich emerytury są przeciętnie o 39% niższe niż emerytury mężczyzn. W Polsce grupa osób, które otrzymują najniższe emerytury (do tysiąca złotych) w dziewięćdziesięciu procentach składa się z kobiet, a grupa osób, które otrzymują najwyższe emerytury (ponad pięć tysięcy) to w dziewięćdziesięciu procentach mężczyźni.

Inne, już bezpośrednio związane z obecnością kobiet w mediach statystyki przytoczyła Anita Frank Goth, szefowa duńskiego Centrum na rzecz Równości (KVINFO). Jak się okazuje, nawet w kraju, w którym rozmowa o rzeczywistym równouprawnieniu toczy się od wielu lat, eksperci występujący w mediach to wciąż głównie mężczyźni (81%). Do tego, wśród kobiet biorących udział w debacie publicznej tylko 23% stanowią kobiety po pięćdziesiątce, co według badaczy oznacza, że najbardziej doświadczone ekspertki są z niej rugowane najzwyczajniej z powodów estetycznych –  nawet w programach publicystycznych w wypadku kobiet bardziej ceni się młodość niż wiedzę (!).

Misja mediów

Skłonienie ludzi mediów do  świadomego dbania o udział kobiet w ich programach, to  niełatwe zadanie.  Jeden z dziennikarzy radiowych na wieść o istnieniu bazy ekspertek natychmiast wyraził obawę, że kobiety, które się do niej zapiszą, mogą nie być prawdziwymi ekspertkami tylko osobami, które „mają parcie na szkło”–  tak jakby mężczyźni pojawiający się w mediach byli skrupulatnie sprawdzani pod względem rzetelności wiedzy, osiągnięć i braku predylekcji do karierowiczostwa! Tego rodzaju obawa pokazuje, że o ile obecność najróżniejszych mężczyzn w mediach jest czymś neutralnym i oczywistym, to kobiety wciąż muszą udowadniać, że na pewno mają prawo się wypowiadać.

Przezwyciężenie tych schematów myślowych z pewnością nie nastąpi z dnia na dzień. Warto jednak pamiętać, że nieobecność kobiet w mediach często oznacza brak  lub niefortunne (by nie powiedzieć: groteskowe) podejście do tak istotnych tematów, jak polityka rodzinna, prawa reprodukcyjne, edukacja, czytelnictwo, polityka socjalna czy funkcjonalność przestrzeni publicznej i transportu z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych i dzieci. Zresztą nie ma powodu, aby połowa obywateli naszego kraju była wykluczona z dyskusji na jakikolwiek temat. Dlatego namawiam kobiety do poszerzania grona ekspertek i zapisywania się do bazy Ekspertki.org, a tych, którzy mają wpływ na kształt debaty publicznej w Polsce do dbania o to, aby głos kobiet był zdecydowanie bardziej słyszalny.


Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 15 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • antydyskryminacja
  • kobiety
  • media