DZIŚ
Światowy Dzień Przeciwko HomofobiiŚwiatowy Dzień Społeczeństwa InformacyjnegoŚwiatowy Dzień Telekomunikacji
PODOBNE WIADOMOŚCI
- prof. Regulski: Nie ma leków cudownych, ale czy nie należy nic robić? » (29.06.2006)
- Bartłomiej Michałowski: Dlaczego JOW? » (27.07.2006)
- JOW. Ostatnie dwa tygodnie » (27.07.2006)
- prof. Regulski: Nie ma leków cudownych, ale czy nie należy nic robić? » (29.06.2006)
- List otwarty Inicjatywy Obywatelskiej na rzecz JOW w wyborach samorządowych » (28.06.2006)
- Inicjatywa Obywatelska na rzecz Wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów w Wyborach Samorządowych zbiera 100 000 podpisów pod projektem ustawy » (13.06.2006)
- Staniszkis, Król, Bratkowski: Dlaczego popierają JOW? » (11.06.2006)
Prof. Pełczyński: JOW nas nie zbawi
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nie są cudownym panaceum na demokrację – rodzą rożne skutki: lepsze i gorsze. Nie ma magicznej różdżki, cudownego mechanizmu, jednej zbawiennej instytucji prawnej, która Polskę wyciągnie z dołka bez naszej pomocy – pisze prof. Zbigniew Pełczyński, założyciel Stowarzyszenia Szkoła Liderów.
Przez 40 lat wykładałem politologię na Uniwersytecie Oxfordzkim: zalety i wady systemów wyborczych były jednym z zasadniczych tematów, który moi studenci podejmowali w esejach. Poza wszystkim, znam Wielką Brytanię, w której obowiązuje system jednomandatowych okręgów wyborczych, od podszewki. Mieszkam tu od 60 lat, a od 50 jestem wyborcą.
System wyborczy musi realizować cztery cele:
1. Promować sprawiedliwą reprezentację wyborców w okręgach lub na poziomie kraju
2. Pozwalać wyborcom kontrolować wybranych przedstawicieli
3. Promować zdolnych, uczciwych kandydatów do władz
4. Zapewniać stabilność rządzenia (w systemach parlamentarno-gabinetowych)
Te cele są często sprzeczne. Dla przykładu, w Stanach Zjednoczonych JOW realizuje cel drugi, ale nie trzeci – do Kongresu często dostają się populiści lub osoby, które grube pieniądze na kampanię telewizyjną otrzymują od rożnego rodzaju grup lobbingowych.
W Wielkiej Brytanii system JOW realizuje dwa ostatnie cele (promuje kandydatów i zapewnia stabilność rządowi), ale nie zapewnia sprawiedliwej reprezentacji wyborców oraz nie pozwala kontrolować przedstawicieli. Obecny rząd Tony’ego Blaira jest bardzo stabilny, ale reprezentuje tylko 30 procent wyborców! Margaret Thatcher nigdy nie miała 50-procentowego poparcia wśród elektoratu, mimo olbrzymiej przewagi w Izbie Gmin.
To, że brytyjscy posłowie są na odpowiednim poziomie nie jest rezultatem brytyjskiego systemu wyborczego. Jest efektem sposobu selekcji kandydatów przez partie: opartym na konkursach, wymaganiu odpowiedniego doświadczenia, kilkustopniowej selekcji, rozmowach kwalifikacyjnych etc.
W Wielkiej Brytanii bardzo silne są dwie partie, które całkowicie dominują kampanię wyborczą: ludzie głosują de facto na partie nie na osoby. Niezależni i niepartyjni kandydaci nie mają w tych wyborach szans. W parlamencie brytyjskim zdarzają się 1 - 3 niezależni posłowie na 659 przedstawicieli.
Na Wyspach na rzecz zmian
Wielka Brytania, pomimo JOW, również boryka się z wieloma poważnymi problemami i straciła wiarę, ze obecny układ polityczny wyprowadzi kraj z trudności. Dziś aż 20 procent wyborców, głownie Liberalni Demokraci, uważa, że nie da się ich rozwiązać bez zmiany ordynacji wyborczej na proporcjonalną. Preferowany przez nich model to STV (single transferrable vote, jak w Irlandii i Australii) albo AV (alternative vote, głosowanie alternatywnie na partię, na którą się zgadzam, gdyby mój ulubiony kandydat w okręgu nie ma szansy).
JOW to nie panaceum
Czas na wnioski. Po pierwsze, JOW nie jest cudownym panaceum na demokrację – rodzi rożne skutki: lepsze i gorsze. Po drugie, jakość rządzenia zależy od wielu czynników jednocześnie: od systemu partyjnego, kultury politycznej, struktury społecznej danego kraju. To one maja główny wpływ na realizację czterech przedstawionych przeze mnie celów. O tym, jak zostaną one zrealizowane nie decyduje o tym sam mechanizm wyborczy czyli ordynacja. Po trzecie, decyzja w sprawie ordynacji musi być oparta na wnikliwej analizie sytuacji i kalkulacji plusów i minusów, nie na dogmatycznym założeniu, ze tylko istnieje system jedyny właściwy.
JOW – nie w Polsce
W polskiej sytuacji JOW w czystej postaci przyniósłby więcej strat niż korzyści.
Po pierwsze, mógłby całkowicie zniszczyć system partyjny – w teorii każdy kandydat mógłby reprezentować tylko siebie i swój program.
Po drugie, jak przy systemie JOW mogłaby wyłonić się stabilna koalicja rządowa? Jak wyborcy mogliby pociągnąć rząd do odpowiedzialności za skutki rządzenia?
Po trzecie, niesprawiedliwość reprezentacji mogłaby być monstrualna: na przykład, w każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobył o jeden głos więcej niż drugi w kolejności kandydat. Przy, powiedzmy, pięciu kandydatach może on lub ona reprezentować nie więcej niż 20 procent wyborców.
Po trzecie, przy powyższych przeszkodach, co przeszkodzi wyborcom głosować według własnego widzimisie, osobistych sympatii, lokalnych lub nawet osobistych potrzeb lub problemów? Nie mają żadnej gwarancji, że ich poseł lub przedstawiciel będzie w stanie (jako jeden na kilkuset) spełnić ich oczekiwania czy obietnice?
Po czwarte, rezultatem byłby jeszcze większy chaos polityczny niż istniejący obecnie.
Źródła kryzysu są inne
Słabości polskiej demokracji wynikają z kultury politycznej lub raczej jej braku oraz wielu innych przyczyn:
- nadmiaru niewłaściwych ludzi którzy rwą się do władzy lub właściwych, którzy wolą zarabiać lub wykładać na uniwersytetach (mieć spokojne życie i czyste ręce),
- z istnienia partyjnych organizacji, które niewłaściwym w kandydowaniu nie przeszkadzają , a wręcz przeciwnie, z masowej obywatelskiej apatii,
- ze zbyt mało licznej „elity obywatelskiej”, czyli tych, powiedzmy, 10 procent aktywnych obywateli (jak w Wielkiej Brytanii), którzy żyją sprawami publicznymi i są w stanie wciągnąć do tego innych (to tzw. „opinion leaders”),
- z obiektywnych podziałów społecznych, głównie pokłosia transformacji i nierównego rozwoju społeczno- gospodarczego, z powodu rożnych pozostałości po komunizmie i tradycji anty-komunistycznych w mentalności wielu ludzi. I tak dalej, i tak dalej...
Nie ma magicznej różdżki, cudownego mechanizmu, jednej zbawiennej instytucji prawnej, która Polskę wyciągnie z dołka bez naszej pomocy. Trzeba koncentrować się na wszystkich tych problemach i starać się je rozwiązywać.
********
Śródtytuły pochodzą od redakcji.









